06-05-2016, 09:57
Zbieram owoce nie w swoim sadzie, zjawia się właściciel, nie ma problemu. Jadę gdzieś na pogrzeb całą rodziną, w samochodzie, autobusie, pociągu zmienia się rodzaj transportu pomimo, że nie wysiadam. Trasa ciągnie się w nieskończoność, cały czas nie wiemy gdzie jechać, jesteśmy w innym mieście. Udaje się nam dotrzeć na miejsce, autem trzeba wjechać do budynku, zaparkować obok innych aut ale nie jest to parking, brak miejsca do parkowania. Okazuje się, że dotarliśmy na egzamin z prawa jazdy.
Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, a tandetnie przedstawiane to co dobre, nie wszystko co ci mówi większość jest mądre. Sam błądzę, chociaż znam swój cel, wiem, wiem być lepszy chcę.





