01-05-2016, 06:12
Z tego snu pamiętam niewiele, bo jestem leń patentowany i mi się nie chciało zapisać.
Miałem nową pasję. Kupiłem sobie crossa jeździłem nim po mieście po chodnikach, murkach, ścianach (?). Założyłem swój własny kanał na YouTube i tam umieszczałem wszystkie moje relacje i wyczyny.
[...]
Budzi mnie głos byłej dziewczyny brata z jego pokoju obok. (Niewiem czy kojarzycie, jest taka funkcja jak odczytywanie smsów przez syntezator mowy głośnomówiący, moja mama tego używa, ogólnie beka, brzmi jak jakiś robot z lat 90' aka ter-mi-na-tor) No więc słyszę taki SMS dochodzący z telefonu owej dziewoi wspomnianej na początku "Odebrano. Jeden. SMS. Od. Anka. O. Treści. Gierki.". Niewiem czemu ale tak mnie to rozbawiło do łez, brechtałem się z tego na głos chyba jak jakiś maniak albo joker, we śnie oczywiście.
[...]
Pracuję na stacji paliw. Teren na którym się ona znajduje okazuje się w rzeczywistości zakladem chowu piskląt mojej cioci. Jak zwykle z kumplem na zmianie się opier.. dzielamy kiedy znienacka przyjeżdża do nas straż pożarna na sygnale. Nie jest to typowy wóz strażacki tylko raczej terenówka. W sumie mógłby to być strażnik leśny. Wychodzi z niego dobrze zbudowany koleś po 40-stce. Typowy badass, wygląda prawie identycznie jak Abraham z The Walking Dead. Wybiegamy z kolegą ze stacji z grymasem na twarzy w stylu "o k...a pali sie". Gość do nas podchodzi i spokojnym acz stanowczym i dosadnym jak bany Slavi głosem mówi: "Nie ma czasu na wyjaśnienia, za mną." Więc poszliśmy. W połowie drogi jak się okazało idziemy po węgiel, nie wiem natomiast w jakim celu ten wegiel. Doszliśmy na teren wojska. Z jakiegoś powodu nie chciałem tam iść, jakieś przeczucie, więc powiedziałem, że powinienem wracać, bo zostawiłem stację nie pilnowaną, co w sumie jest prawdą. Gość się zdenerwował na nas, ale ostatecznie doszliśmy do kompromisu, kolega został, a mi za to ala Abraham pomógł wrócić.
Budzę się.
Miałem nową pasję. Kupiłem sobie crossa jeździłem nim po mieście po chodnikach, murkach, ścianach (?). Założyłem swój własny kanał na YouTube i tam umieszczałem wszystkie moje relacje i wyczyny.
[...]
Budzi mnie głos byłej dziewczyny brata z jego pokoju obok. (Niewiem czy kojarzycie, jest taka funkcja jak odczytywanie smsów przez syntezator mowy głośnomówiący, moja mama tego używa, ogólnie beka, brzmi jak jakiś robot z lat 90' aka ter-mi-na-tor) No więc słyszę taki SMS dochodzący z telefonu owej dziewoi wspomnianej na początku "Odebrano. Jeden. SMS. Od. Anka. O. Treści. Gierki.". Niewiem czemu ale tak mnie to rozbawiło do łez, brechtałem się z tego na głos chyba jak jakiś maniak albo joker, we śnie oczywiście.
[...]
Pracuję na stacji paliw. Teren na którym się ona znajduje okazuje się w rzeczywistości zakladem chowu piskląt mojej cioci. Jak zwykle z kumplem na zmianie się opier.. dzielamy kiedy znienacka przyjeżdża do nas straż pożarna na sygnale. Nie jest to typowy wóz strażacki tylko raczej terenówka. W sumie mógłby to być strażnik leśny. Wychodzi z niego dobrze zbudowany koleś po 40-stce. Typowy badass, wygląda prawie identycznie jak Abraham z The Walking Dead. Wybiegamy z kolegą ze stacji z grymasem na twarzy w stylu "o k...a pali sie". Gość do nas podchodzi i spokojnym acz stanowczym i dosadnym jak bany Slavi głosem mówi: "Nie ma czasu na wyjaśnienia, za mną." Więc poszliśmy. W połowie drogi jak się okazało idziemy po węgiel, nie wiem natomiast w jakim celu ten wegiel. Doszliśmy na teren wojska. Z jakiegoś powodu nie chciałem tam iść, jakieś przeczucie, więc powiedziałem, że powinienem wracać, bo zostawiłem stację nie pilnowaną, co w sumie jest prawdą. Gość się zdenerwował na nas, ale ostatecznie doszliśmy do kompromisu, kolega został, a mi za to ala Abraham pomógł wrócić.
Budzę się.





