26-04-2016, 20:39
26.04.16
Sen #01
Byłem w opuszczonym miejscu gdzie były poniszczone chatki, w jednej z nich była klapa prowadząca w dół, którą miałem zejść, ale się rozmyśliłem zamiast tego jakaś nieznana siła nakazała mi się wspiąć na okno i skoczyć na sąsiadującą chatkę, na której znajdowało się mnóstwo pająków. Odezwał się we mnie lęk przed tym robactwem. Chciałem uciekać, ale byłem przylepiony do pajęczyny. Jeden z nich wlazł mi na rękę i mnie użarł aż zabolało. Nagle dostrzegłem tarantulę, lecz na szczęście udało mi się wyrwać z pułapki i wtedy dostałem z dupy moc piorunów, dzięki której rozstrzelałem tą chatkę w drobny mak.
Sen #02
Byłem na rosyjskim z moimi kumplami z gimbazy i liceum. Ogólnie to lekcja przebiegała bezproblemowo, lecz wpadłem z kolegami na dziwny pomysł, aby pójść w jej trakcie do jakiegoś marketu. Po drodze dołączyła do nas dziewczyna, której nie znałem, po czym weszliśmy do tego sklepu i na wstępie spotkałem mojego starego katechetę z gimnazjum, który rzucił we mnie pomarańczowymi landrynkami i uciekł(WTF ?!
). Wkurzyłem się, ale postanowiłem to zignorować. Akcje przerzuca mnie do mieszkania dziadków gdzie to dziadek przyszedł z tym towarzystwem co byłem wcześniej i urządziliśmy sobie wielką libację
.
Sen #01
Byłem w opuszczonym miejscu gdzie były poniszczone chatki, w jednej z nich była klapa prowadząca w dół, którą miałem zejść, ale się rozmyśliłem zamiast tego jakaś nieznana siła nakazała mi się wspiąć na okno i skoczyć na sąsiadującą chatkę, na której znajdowało się mnóstwo pająków. Odezwał się we mnie lęk przed tym robactwem. Chciałem uciekać, ale byłem przylepiony do pajęczyny. Jeden z nich wlazł mi na rękę i mnie użarł aż zabolało. Nagle dostrzegłem tarantulę, lecz na szczęście udało mi się wyrwać z pułapki i wtedy dostałem z dupy moc piorunów, dzięki której rozstrzelałem tą chatkę w drobny mak.
Sen #02
Byłem na rosyjskim z moimi kumplami z gimbazy i liceum. Ogólnie to lekcja przebiegała bezproblemowo, lecz wpadłem z kolegami na dziwny pomysł, aby pójść w jej trakcie do jakiegoś marketu. Po drodze dołączyła do nas dziewczyna, której nie znałem, po czym weszliśmy do tego sklepu i na wstępie spotkałem mojego starego katechetę z gimnazjum, który rzucił we mnie pomarańczowymi landrynkami i uciekł(WTF ?!
). Wkurzyłem się, ale postanowiłem to zignorować. Akcje przerzuca mnie do mieszkania dziadków gdzie to dziadek przyszedł z tym towarzystwem co byłem wcześniej i urządziliśmy sobie wielką libację
.





