26-04-2016, 19:10
Na powyższe pytanie Madzi odpowiem dzisiejszym snem.
Sen #1: Dzień jak codzień siedziałem przed komputerem. Dziś jednak poszukiwałem informacji na temat tego, jak uratować mój mózg. Otóż zdażyło się, że przed chwilą zrobiłem coś, co przecięło mi banię i mój mózg wypłynął, zostawiając za sobą tylko dziwne, czerwone coś (podobne to korzenia drzewa). Na chwilę odłożyłem swoją głowę na biurko, otworzyłem czaszkę i sprawdziłem czy to coś nadal tam jest. Było i emitowało na zewnątrz jakąś dziwną żółtą ciecz. Wpisałem w Google zapytanie, co to może być, wyskoczyły przeróżne informacje o żółtku z jajek.
No cóż, może faktycznie coś w tym było.
Ni stąd ni zowąd poczułem w ustach dziwny smak, ten sam jaki mam często po znacznym wysiłku fizycznym. Do tego poczułem odruchy wymiotne. I po chwili zrzygałem się do mojej otwartej czachy. Z moich ust wypłynęło coś w stylu makaronu od chińskiej zupki, wyglądającego jak kiszona kapusta a w dotyku przypominające tarty ser. Pomyślałem, że spróbuję przy pomocy tego czegoś zrekonstruować moją mózgownicę, lecz na próżno się to zdało.
Sen #1: Dzień jak codzień siedziałem przed komputerem. Dziś jednak poszukiwałem informacji na temat tego, jak uratować mój mózg. Otóż zdażyło się, że przed chwilą zrobiłem coś, co przecięło mi banię i mój mózg wypłynął, zostawiając za sobą tylko dziwne, czerwone coś (podobne to korzenia drzewa). Na chwilę odłożyłem swoją głowę na biurko, otworzyłem czaszkę i sprawdziłem czy to coś nadal tam jest. Było i emitowało na zewnątrz jakąś dziwną żółtą ciecz. Wpisałem w Google zapytanie, co to może być, wyskoczyły przeróżne informacje o żółtku z jajek.
No cóż, może faktycznie coś w tym było.
Ni stąd ni zowąd poczułem w ustach dziwny smak, ten sam jaki mam często po znacznym wysiłku fizycznym. Do tego poczułem odruchy wymiotne. I po chwili zrzygałem się do mojej otwartej czachy. Z moich ust wypłynęło coś w stylu makaronu od chińskiej zupki, wyglądającego jak kiszona kapusta a w dotyku przypominające tarty ser. Pomyślałem, że spróbuję przy pomocy tego czegoś zrekonstruować moją mózgownicę, lecz na próżno się to zdało.





