23-04-2016, 13:50
// 1 //
Człowiek jako jedyne, boskie zwierzę
dostało możliwość przekroczenia granic
wolną wolą i pracując w swojej wierze
do szczytu swej potęgi pomału dochodzi
Zwykły człowiek, zwykły metal, a jednak ktoś w przyszłości ważny.
Spał od rana do nocy, uciekając od szkoły,
Od problemów, od kobiet i od prac w stodole.
Chciał uciec, biec w swych marzeniach ku lepszej przyszłości
Jednak nie miał na razie takiej możliwości.
Lecz dnia pewnego, dla szczęścia naszego
Objawił mu się ktoś, o którym nic jeszcze nie wiedział,
Spoglądał na niego, na krześle siedział,
A Jakub nasz o co biega nie wiedział.
Wpatrywał się, w twarz kdo zieloności zgniłej,
W której to brzydkiej, jednak pięknej, treściwej,
Moc, energia, amfetamina od niej biła,
I senność, która wogół wszystkich nużyła.
Nagle ów byt zniknął, zostawił krzeszło puste,
Jednak nasz Falen wiedział co się święci,
Odczuwał na barkach wzrok ciężki, potężny,
Przy którym stawał się kimś, kto z pewnością nie jest mężny.
Szaleństwo, cierpienie, grzech i ułuda,
Wszystko to na twarzy mu się malowało,
A w koło jego nędznego ciałka,
Bug rozprzestrzeniał swoje liczne oblicza.
Od północy, z zachodu a nawet z południa,
Ślepia inceskie wlepiały się w Jakuba Falenlifa
Przenikały jego duszę, szkielet i mięśnie
Budząc w nim pragnienie duchowego olśnienia.
Przebudzenia żądza przeszyła jego ducha,
Ogromna, wielka, zdolna zniszczyć Herkulesa
Tak wielka, jak do gówna ma pociąg mucha
I mogąca przebić nieśmiertelną skórę Achillesa
"Przebudź się", rzekł głos potężny,
Jak głos Zygmuntowski, wszechmocny, mosiężny,
Trzęsącym powietrzem jak anielskie skrzydła,
A w piwnicy otwierający od tak powidła.
Chłopak zrozumiał, poznał swoje przeznaczenie,
Chciał porzucić wszystko, nawet własne marzenie,
Chciał podążać za nim, Incesem, co jak góry
Zachwyca widokiem, zadziwia monumentalnością.
To co się stało, wszyscy chyba już wiedzą,
Bugowi się udało, naprostował drogi młodzieńca,
Od teraz dążyć będzie według jego myśli,
Krążył po świecie, dla naszego szczęścia.
Jakub porzucił swój dom, przyjaciół,
Poszedł przed siebie, gdzie On mu kazał,
Na wprost, do krainy złem przesiąkniętej,
Do Psiarni, gdzie jego pierwsza misja
On tam zazna pokus, nauk nabierze,
Spotka się się z Nim, pobędzie na długo,
Co ta się wydarzyło, oooj to długa sprawa,
Jednak dzięki temu przybyła mu sława.
Więc wsłuchajcie się w wersy tej księgi
Ona prawdę o losach Falenlifa niesie,
Czytajcie, zgłębiajcie, wszystko poznacie,
I umysły wasze rozjaśnią się od wiedzy.
Człowiek jako jedyne, boskie zwierzę
dostało możliwość przekroczenia granic
wolną wolą i pracując w swojej wierze
do szczytu swej potęgi pomału dochodzi
Zwykły człowiek, zwykły metal, a jednak ktoś w przyszłości ważny.
Spał od rana do nocy, uciekając od szkoły,
Od problemów, od kobiet i od prac w stodole.
Chciał uciec, biec w swych marzeniach ku lepszej przyszłości
Jednak nie miał na razie takiej możliwości.
Lecz dnia pewnego, dla szczęścia naszego
Objawił mu się ktoś, o którym nic jeszcze nie wiedział,
Spoglądał na niego, na krześle siedział,
A Jakub nasz o co biega nie wiedział.
Wpatrywał się, w twarz kdo zieloności zgniłej,
W której to brzydkiej, jednak pięknej, treściwej,
Moc, energia, amfetamina od niej biła,
I senność, która wogół wszystkich nużyła.
Nagle ów byt zniknął, zostawił krzeszło puste,
Jednak nasz Falen wiedział co się święci,
Odczuwał na barkach wzrok ciężki, potężny,
Przy którym stawał się kimś, kto z pewnością nie jest mężny.
Szaleństwo, cierpienie, grzech i ułuda,
Wszystko to na twarzy mu się malowało,
A w koło jego nędznego ciałka,
Bug rozprzestrzeniał swoje liczne oblicza.
Od północy, z zachodu a nawet z południa,
Ślepia inceskie wlepiały się w Jakuba Falenlifa
Przenikały jego duszę, szkielet i mięśnie
Budząc w nim pragnienie duchowego olśnienia.
Przebudzenia żądza przeszyła jego ducha,
Ogromna, wielka, zdolna zniszczyć Herkulesa
Tak wielka, jak do gówna ma pociąg mucha
I mogąca przebić nieśmiertelną skórę Achillesa
"Przebudź się", rzekł głos potężny,
Jak głos Zygmuntowski, wszechmocny, mosiężny,
Trzęsącym powietrzem jak anielskie skrzydła,
A w piwnicy otwierający od tak powidła.
Chłopak zrozumiał, poznał swoje przeznaczenie,
Chciał porzucić wszystko, nawet własne marzenie,
Chciał podążać za nim, Incesem, co jak góry
Zachwyca widokiem, zadziwia monumentalnością.
To co się stało, wszyscy chyba już wiedzą,
Bugowi się udało, naprostował drogi młodzieńca,
Od teraz dążyć będzie według jego myśli,
Krążył po świecie, dla naszego szczęścia.
Jakub porzucił swój dom, przyjaciół,
Poszedł przed siebie, gdzie On mu kazał,
Na wprost, do krainy złem przesiąkniętej,
Do Psiarni, gdzie jego pierwsza misja
On tam zazna pokus, nauk nabierze,
Spotka się się z Nim, pobędzie na długo,
Co ta się wydarzyło, oooj to długa sprawa,
Jednak dzięki temu przybyła mu sława.
Więc wsłuchajcie się w wersy tej księgi
Ona prawdę o losach Falenlifa niesie,
Czytajcie, zgłębiajcie, wszystko poznacie,
I umysły wasze rozjaśnią się od wiedzy.





