23-04-2016, 11:39
Faceci w czerni
23.04.2016
Małe dziewczynki przekazują informacje komuś na placu zabaw.
Mało słoneczny dzień. Idę, gdzieś za blokami, niedaleko obwodnicy. Trawnikiem idzie człowiek z głową ptaka i kapeluszem. Jest cały czarny, ubrany na czarno. Na motorze przyjeżdża drugi człowieko ptak (bez kapelusza). Wołam do nich, aby zwrócić na siebie uwagę. Jeden obraca się na chwilę, wsiada na motor i jadą.
Idę chodnikiem, widzę dwa przejścia do biur albo do sklepów. Dalej jest cukiernia. Sto dziewczyna przed tą cukiernią, ma na tacy czekoladowe rurki, promocyjne - za darmo. Dwie czarne postacie w kapeluszach biorą po rurce i idą. Byli podobni do tamtych, jednak bardziej ludzcy, pewnie byli tylko przebrani, nie mieli dziobów. Jedna pani mówi, że te rurki są bardzo zdrowe, że one utrzymywały ją przy życiu. Przybliża się i pokazuje, że mają jakiś atest. Inna dziewczynka też idzie i zajada się czekoladową rurką.
Noc. Wchodzę do pokoju. Jakieś dzieciaki tam łażą, nie wiem skąd się wzięły u mnie. Na odwrotnie ustawionym łóżku, na samym materacu, leży Adrian z gimnazjum. Ma założoną moją czapkę do spania (oczywiście nie śpię w czapce) i wiem, że ją spoci. Wyciąga z otworu w materacu małą drabinkę, albo linijkę. Przechodzę do drugiej części pokoju. Chociaż jest ciemno wszystko widać. Tamten oddaje moją czapkę, zawieszam ją, mam też nową czystą od kogoś.
Znowu dzień. Przyjeżdża cioteczna kuzynka. Siedzimy na łóżku na materacu, o czymś rozmawiamy. Poszła do kuchni, powiedziała, że zrobi mi na ból brzucha herbatkę z glutenem. Mówię jej, że już dawno nie boli mnie brzuch, a taka herbatka to raczej jest niezdrowa. Mówi, jak nie to nie, wraca. Pod materacem znajduje małą figurkę przedstawiającą komety, na drugim końcu jest mała figurka rakieta, chowa z powrotem. Mówię jej, że było więcej, tylko tamci pokradli. Później zauważam, że pod łóżkiem stoi szafeczka z półkami. Leżą na nich książki, tamta linijka, klucze, dowód i tym podobne rzeczy.
Wchodzę do mieszkania, mama mówi, że kupiła dwa dodatkowe telewizory. Pytam się po co?
23.04.2016
Małe dziewczynki przekazują informacje komuś na placu zabaw.
Mało słoneczny dzień. Idę, gdzieś za blokami, niedaleko obwodnicy. Trawnikiem idzie człowiek z głową ptaka i kapeluszem. Jest cały czarny, ubrany na czarno. Na motorze przyjeżdża drugi człowieko ptak (bez kapelusza). Wołam do nich, aby zwrócić na siebie uwagę. Jeden obraca się na chwilę, wsiada na motor i jadą.
Idę chodnikiem, widzę dwa przejścia do biur albo do sklepów. Dalej jest cukiernia. Sto dziewczyna przed tą cukiernią, ma na tacy czekoladowe rurki, promocyjne - za darmo. Dwie czarne postacie w kapeluszach biorą po rurce i idą. Byli podobni do tamtych, jednak bardziej ludzcy, pewnie byli tylko przebrani, nie mieli dziobów. Jedna pani mówi, że te rurki są bardzo zdrowe, że one utrzymywały ją przy życiu. Przybliża się i pokazuje, że mają jakiś atest. Inna dziewczynka też idzie i zajada się czekoladową rurką.
Noc. Wchodzę do pokoju. Jakieś dzieciaki tam łażą, nie wiem skąd się wzięły u mnie. Na odwrotnie ustawionym łóżku, na samym materacu, leży Adrian z gimnazjum. Ma założoną moją czapkę do spania (oczywiście nie śpię w czapce) i wiem, że ją spoci. Wyciąga z otworu w materacu małą drabinkę, albo linijkę. Przechodzę do drugiej części pokoju. Chociaż jest ciemno wszystko widać. Tamten oddaje moją czapkę, zawieszam ją, mam też nową czystą od kogoś.
Znowu dzień. Przyjeżdża cioteczna kuzynka. Siedzimy na łóżku na materacu, o czymś rozmawiamy. Poszła do kuchni, powiedziała, że zrobi mi na ból brzucha herbatkę z glutenem. Mówię jej, że już dawno nie boli mnie brzuch, a taka herbatka to raczej jest niezdrowa. Mówi, jak nie to nie, wraca. Pod materacem znajduje małą figurkę przedstawiającą komety, na drugim końcu jest mała figurka rakieta, chowa z powrotem. Mówię jej, że było więcej, tylko tamci pokradli. Później zauważam, że pod łóżkiem stoi szafeczka z półkami. Leżą na nich książki, tamta linijka, klucze, dowód i tym podobne rzeczy.
Wchodzę do mieszkania, mama mówi, że kupiła dwa dodatkowe telewizory. Pytam się po co?





