11-03-2016, 21:24
Trochę zaniedbałam swój dziennik ze względów braku Internetu i spraw szkolnych, więc postanowiłam dzisiaj spisać te bardziej ciekawsze sny z tego czasu.
Może na początek coś głupawego XD
Przyglądam się swojemu brzuchowi. Nie mam pępka! Zamiast niego jest kawałek odstającej pępowiny, za krótki by zawiązać <ke> Przez jej otwór widzę swoje wnętrzności. Jestem głodna i postanawiam zjeść serek waniliowy. Ku mojemu zdziwieniu zaczęło mi wszystko wypływać tą pępowiną jakby mi żołądek pękł... Zaczęłam okropnie płakać.
Jest przy mnie mój chłopak, siedzimy na kanapie, przytula mnie. Obok nas jest mój wujek, który patrzy się na mnie jak na nawiedzoną. Nie wie, dlaczego ryczę. Tłumaczę mu, że nie mam pępka, jestem na pewno na coś chora, umrę i w ogóle powinnam się żegnać, nie będę mieć dzieci i wnuków, co ja gadam, nawet nie mogę nic zjeść to co dopiero być kiedyś matką
Mówię też cioci, że chcę do lekarza. Odpowiada mi, że jest niedziela. Wpada nagle na pomysł, że ma korek od wina. Włożyła mi go w ten otwór, ale odskoczył
Jak się obudziłam to się mega ucieszyłam, że jednak mam pępekXD
Zauważyłam, że w ferie miałam lepszą pamięć snów. Teraz jest słabiej.
Internacki pokój. Siedzę na łóżku i nagle słyszę pukanie do drzwi. Otwierają się i widzę w nich moją koleżankę Anię, która mieszka daleko stąd. O, co za miłe odwiedziny, myślę. Za nią wchodzi jej chłopak, którego w rzeczywistości nie ma. Osobnik płci męskiej ma niebieski plecak, cały wypchany.
Witają się ze mną, stają pod oknem i zaczynają się rozpakowywać. Wyjmują trzy butelki czerwonego wina i zaczynają pić. Nawet mnie nie pytają, czy chce, ani o to, czy nie mam nic przeciwko. Mają też jakieś tabletki, proszki i zaczynają wszystko ćpać. Tańczą, śpiewają, śmieją się. Całują się, obmacują... Robi mi się niedobrze.
Ania z znienacka wylewa pół butelki na moją firankę. Była biała, a teraz jest mokra i czerwona, śmierdzi winiaczem. Wkurzyłam się, bo przecież w każdej chwili może ktoś przyjść np. wychowawczyni i będzie przypał. Zaczynam ich wyganiać, krzyczeć, żeby wypierdzielali, bo nie będę brała za nich odpowiedzialności. Zataczają się do drzwi. Gubią po drodze: misia, szczoteczkę elektryczną i pustą paczkę po fajkach. Zbieram to za nimi, oddaje a oni udają, że to nie ich. Pokazałam im środkowego paluszka <roll> i tyle ich widziałam.
co za demoralizacja w mózgu
Może na początek coś głupawego XD
1 MARZEC 2016 r.
Pępowina
Przyglądam się swojemu brzuchowi. Nie mam pępka! Zamiast niego jest kawałek odstającej pępowiny, za krótki by zawiązać <ke> Przez jej otwór widzę swoje wnętrzności. Jestem głodna i postanawiam zjeść serek waniliowy. Ku mojemu zdziwieniu zaczęło mi wszystko wypływać tą pępowiną jakby mi żołądek pękł... Zaczęłam okropnie płakać.
Jest przy mnie mój chłopak, siedzimy na kanapie, przytula mnie. Obok nas jest mój wujek, który patrzy się na mnie jak na nawiedzoną. Nie wie, dlaczego ryczę. Tłumaczę mu, że nie mam pępka, jestem na pewno na coś chora, umrę i w ogóle powinnam się żegnać, nie będę mieć dzieci i wnuków, co ja gadam, nawet nie mogę nic zjeść to co dopiero być kiedyś matką

Mówię też cioci, że chcę do lekarza. Odpowiada mi, że jest niedziela. Wpada nagle na pomysł, że ma korek od wina. Włożyła mi go w ten otwór, ale odskoczył
Jak się obudziłam to się mega ucieszyłam, że jednak mam pępekXD
Zauważyłam, że w ferie miałam lepszą pamięć snów. Teraz jest słabiej.
4 MARZEC 2016 r.
Winne odwiedziny
Internacki pokój. Siedzę na łóżku i nagle słyszę pukanie do drzwi. Otwierają się i widzę w nich moją koleżankę Anię, która mieszka daleko stąd. O, co za miłe odwiedziny, myślę. Za nią wchodzi jej chłopak, którego w rzeczywistości nie ma. Osobnik płci męskiej ma niebieski plecak, cały wypchany.
Witają się ze mną, stają pod oknem i zaczynają się rozpakowywać. Wyjmują trzy butelki czerwonego wina i zaczynają pić. Nawet mnie nie pytają, czy chce, ani o to, czy nie mam nic przeciwko. Mają też jakieś tabletki, proszki i zaczynają wszystko ćpać. Tańczą, śpiewają, śmieją się. Całują się, obmacują... Robi mi się niedobrze.
Ania z znienacka wylewa pół butelki na moją firankę. Była biała, a teraz jest mokra i czerwona, śmierdzi winiaczem. Wkurzyłam się, bo przecież w każdej chwili może ktoś przyjść np. wychowawczyni i będzie przypał. Zaczynam ich wyganiać, krzyczeć, żeby wypierdzielali, bo nie będę brała za nich odpowiedzialności. Zataczają się do drzwi. Gubią po drodze: misia, szczoteczkę elektryczną i pustą paczkę po fajkach. Zbieram to za nimi, oddaje a oni udają, że to nie ich. Pokazałam im środkowego paluszka <roll> i tyle ich widziałam.
co za demoralizacja w mózgu
''Zanotuj: nigdy nie powinienem w siebie wątpić.'' ~Dr House





