12-02-2016, 09:48
@up
Nie, nie miałem potrzeby iść do toalety, nawet gdy się obudziłem nie chciało mi się sikać. Łóżko było suche, więc to uczucie raczej było wymysłem sennym.
___
Sen #1: Poszedłem do osiedlowego sklepu aby kupić wraz z mamą bułki na obiad. Gdy znaleźliśmy się tuż przy ladzie, ekspedientka zaproponowała mi kupno losu, zdrabki lub innego produktu Lotto w zamian za bon zniżkowy na pieczywo. Rozłożyła przed moimi oczami przeróżne zdrabki. Wybrałem taką, która wyglądała na najstarszą. Była srebrna ze złotą obwódką. Napis przydatności do spożycia z tylu wskazywał, że mam jeszcze 2 miesiące zanim napis pod warstwą ścieralną zniknie. Przerażony że minie ten okres, zrapałem czym prędzej tę warstwę. Moim oczom ukazał się napis "wygrałeś 256 bitów".
- To jest kwota w euro. Na polskie to będzie... - wtrąciła sprzedawczyni - ...razy 3.34... 800 zł. Jednak po odprowadzeniu podatku od wygranej w sklepach dostanie pan 75 złotych.
- A nie przypadkiem 80zł?
- Panieee, napiwek też mi się należy, co nie?
I tak oto w rękę otrzymałem banknot dwustuzłotowy.
Za niego wykupiłem resztę zdrapek i udałem się do domu.
Nie, nie miałem potrzeby iść do toalety, nawet gdy się obudziłem nie chciało mi się sikać. Łóżko było suche, więc to uczucie raczej było wymysłem sennym.
___
Sen #1: Poszedłem do osiedlowego sklepu aby kupić wraz z mamą bułki na obiad. Gdy znaleźliśmy się tuż przy ladzie, ekspedientka zaproponowała mi kupno losu, zdrabki lub innego produktu Lotto w zamian za bon zniżkowy na pieczywo. Rozłożyła przed moimi oczami przeróżne zdrabki. Wybrałem taką, która wyglądała na najstarszą. Była srebrna ze złotą obwódką. Napis przydatności do spożycia z tylu wskazywał, że mam jeszcze 2 miesiące zanim napis pod warstwą ścieralną zniknie. Przerażony że minie ten okres, zrapałem czym prędzej tę warstwę. Moim oczom ukazał się napis "wygrałeś 256 bitów".
- To jest kwota w euro. Na polskie to będzie... - wtrąciła sprzedawczyni - ...razy 3.34... 800 zł. Jednak po odprowadzeniu podatku od wygranej w sklepach dostanie pan 75 złotych.
- A nie przypadkiem 80zł?
- Panieee, napiwek też mi się należy, co nie?
I tak oto w rękę otrzymałem banknot dwustuzłotowy.
Za niego wykupiłem resztę zdrapek i udałem się do domu.





