13-12-2015, 12:33
12 grudnia 2015
Kończę szkołe i udaje się na przystanek. Wsiadam do autobusu i siadam w pierwszym rzędzie. Razem że mną jedzie Darek Sugier. W połowie drogi wyciąga, jak to powiedział herbatkę, zawija 50 zł w rurkę i ją wciąga. Potem przez chwilę rozmawiamy o narkotykach, od siebie dodałem, że zależy od ceny jakie będziemy kupować. Nagle magiczne autobus przemienił się w Forda Fieste. Darek prowadził. W pewnym momencie zaczęło nas wyprzedzać auto pokroju smarta i driftem wyjechało w wąska alejkę. Przez chwilę patrzyliśmy się na siebie zdziwieni i ruszyliśmy dalej. W końcu dojechaliśmy do wybetonowanego placu z dwoma garażami. Na placu stały dwa auta, identyczny Ford jak nasz, tylko mocno z boku wgnieciony oraz BMW. Miałem się bawić w kodowanie świateł. Wlazłem do środka i tą lampkę na "suficie" auta odkręciłem. Wyciągnąłem cały mechanizm jest, patrzę co i jak. Doszłem do wniosku, że trzeba będzie zrobić algorytm. W tym przypadku było to "L" na żółtej ściance(kto układa ten wie). Po chwili stwierdziłem, że nie uda mi się samemu i wyciągnąłem telefon, odpaliłem Allegro i zacząłem szukać ofert od mechaników. Koniec.
Byłem jakimś czworonożnym zwierzęciem, drapieżnikiem. Miałem wstać późno w nocy i ustrzelić zwierzynę. Więc obudziłem się, wziąłem łuk, przycelowałem i strzeliłem. Niestety nie trafiłem. Musiałem pobiec do zwierza i zabić go" ręcznie
Wysłane z mojego Commodore 64





