06-12-2015, 22:35
Jest to bardziej sen o LD z krótką chwilą uświadomienia. Nie o świadomość mi tu chodzi, ale o panoramę jaką miałem okazję podziwiać.
Pamiętam ten sen od momentu, gdy stałem w białym, marmurowym korytarzu jakiejś garelii. Byłem w samych slipkach, więc chciałem się ubrać. Zobaczyłem jakieś drzwi na których był przyklejony ludzik jak w ubikacjach. Wszedłem do tego pomieszczenia które okazało się pokojem dla pracowników. Od tego momentu ilość szczegółów znacznie się powiększyła. Gdy wcześniej stałem w zwyczajnym białym korytarzu teraz byłem w fioletowym pokoju z zielonym grubym dywanem który tłumił moje kroki. Było tam kilka puf i ławek z porozrzucanymi ubraniami i plecakami.
Była to przytulna szatnia.
Zobaczyłem drzwi do toalety. Gdy do niej wszedłem włączył się alarm. W tym momencie zwiększyła mi się świadomość.. Obraz bardziej się wyostrzył, że byłem w stanie wypatrzeć pojedyńcze "źdzbła" dywanu. Alarm wył dalej i pomyślałem o ochronie. Widziałem jednocześnie swoje wyobrażenia o ochronie która do mnie biegnie jak i cały pokój w którym byłem. Drzwi się otworzyły ale nie była to ochrona ale Rudi Shubert (śpiewające fortepiany) w swojej hawajskiej koszuli. Miał nawet mikrofon i coś do mnie mówił ale szybko go ominąłem i wyszedłem z pokoju. Znów stałem w białym korytarzu, ale teraz nie miał kawałka ściany nośnej, więc pewien jego fragment przypominał taras. Gdy podszedłem pod samą krawędź gdzie była szklana barierka taras się poszerzył i stał się ogromnym mostem który pią się falami kilometry w górę. (~~~~~)
Był ogromny. Zbrojenie było jak w Golden Gate, czerwone, a podłoże było na przemian ułożone szarą kostką z pasami grubego szkła. Wszystko było futurystyczne i czyste. Ludzie byli dziwnie ubrani, a po niebie jak i nad mostem latały samochody. Znajdowałem się na dużej wysokości. Gdy patrzyłem w prawo widziałem dalszą część mostu który sięgał wręcz do kosmosu, na tele zachodzącego słońca. Z lewej strony i jednocześnie podemną rozciągało się jezioro nad którym był księżyc w pełni i dużo jasnych gwiazd. Jezioro oczywiście tworzyło lustrzane odbicie tego nieba z lekkimi rozmyciami spowodowanymi przez fale.
Tyle.
Cała ta panorama robiła ogromne wrażenie i to właśnie chciałem przekazać
Pamiętam ten sen od momentu, gdy stałem w białym, marmurowym korytarzu jakiejś garelii. Byłem w samych slipkach, więc chciałem się ubrać. Zobaczyłem jakieś drzwi na których był przyklejony ludzik jak w ubikacjach. Wszedłem do tego pomieszczenia które okazało się pokojem dla pracowników. Od tego momentu ilość szczegółów znacznie się powiększyła. Gdy wcześniej stałem w zwyczajnym białym korytarzu teraz byłem w fioletowym pokoju z zielonym grubym dywanem który tłumił moje kroki. Było tam kilka puf i ławek z porozrzucanymi ubraniami i plecakami.
Była to przytulna szatnia.
Zobaczyłem drzwi do toalety. Gdy do niej wszedłem włączył się alarm. W tym momencie zwiększyła mi się świadomość.. Obraz bardziej się wyostrzył, że byłem w stanie wypatrzeć pojedyńcze "źdzbła" dywanu. Alarm wył dalej i pomyślałem o ochronie. Widziałem jednocześnie swoje wyobrażenia o ochronie która do mnie biegnie jak i cały pokój w którym byłem. Drzwi się otworzyły ale nie była to ochrona ale Rudi Shubert (śpiewające fortepiany) w swojej hawajskiej koszuli. Miał nawet mikrofon i coś do mnie mówił ale szybko go ominąłem i wyszedłem z pokoju. Znów stałem w białym korytarzu, ale teraz nie miał kawałka ściany nośnej, więc pewien jego fragment przypominał taras. Gdy podszedłem pod samą krawędź gdzie była szklana barierka taras się poszerzył i stał się ogromnym mostem który pią się falami kilometry w górę. (~~~~~)
Był ogromny. Zbrojenie było jak w Golden Gate, czerwone, a podłoże było na przemian ułożone szarą kostką z pasami grubego szkła. Wszystko było futurystyczne i czyste. Ludzie byli dziwnie ubrani, a po niebie jak i nad mostem latały samochody. Znajdowałem się na dużej wysokości. Gdy patrzyłem w prawo widziałem dalszą część mostu który sięgał wręcz do kosmosu, na tele zachodzącego słońca. Z lewej strony i jednocześnie podemną rozciągało się jezioro nad którym był księżyc w pełni i dużo jasnych gwiazd. Jezioro oczywiście tworzyło lustrzane odbicie tego nieba z lekkimi rozmyciami spowodowanymi przez fale.
Tyle.
Cała ta panorama robiła ogromne wrażenie i to właśnie chciałem przekazać
[H]





