06-12-2015, 00:53
Wcześniejszej części snu nie pamiętam. Szczątkowo kojarzy mi się coś z grą oraz Doktorem Who.
Jasny dzień, znajduje się przy mojej szkole podstawowej. Idę chodnikiem za budynkiem pływalni obok bieżni długodystansowej.
To chyba 'sen o LD', wysoka jakość i ostrość, myśli dość klarowne, ale brak świadomości.
Mijam budynek pływalni. Z prawej skojarzenie z żurawiem budowlanym i kabiną jego operatora sprawia, że ten pojawia się. A właściwie rusztowanie/klatka z żółtych okrągłych rur i przeszklona kabina. Świadomość akceptuje ten fakt.
Z lewej widzę trzy zaparkowane prostopadle samochody. Jeden z nich ma uszkodzony tył, widzę unoszący się ciemny dym, wokół kręci się kobieta.
Idę w stronę łącznika pomiędzy salą gimnastyczną i basenem. Pojawia się wspomnienie z wejściem do szkoły (już w tym miejscu byłem) oraz klatką schodową. Generalnie cała ta część wędrówki po szkole wielokrotnie już się w moich snach pojawiała i sen bazuje na tym fakcie, to wspomnienie i świadomość jest ze mną stale.
Wchodzę po schodach i znajduje się w łączniku prowadzącym do głównego budynku. Skojarzenie z Doktorem Who i dwójką Daleków którzy wylądowali na dachu szkoły. Ja, jako już doświadczony człowiek, przybyłem tu walczyć z nimi i ochronić dzieci. Idę w stronę wejścia przy gabinecie dyrektora.
Skojarzenie z postacią wysłanego przez Daleków wojownika/agenta sprawia, że po schodach z lewej strony schodzi ubrana w skórzany strój SM starsza kobieta. Oddaję znajdujący się moim ręku krótki łom towarzyszowi, z pobliskiego pokoju z miotłami biorą jedną z nich i wykręcam z niej trzonek - to będzie moja broń. Aczkolwiek w ręku wyczuwam, że jest on raczej słaby lub elastyczny, a ja liczyłem na solidny i mocny.
Wywija z wprawą tym kijaszkiem, agent idzie w moją stronę tyłem na czworakach/schylona i jakby ... srała. Zniesmacza mnie to, wycofuję się w stronę schodów naprzeciwko gabinetu dyrektora.
Schody prowadzące do półpiętra to wąska jakby jednopasmówka. Druga część - od półpiętra - jest zanurzona w wnęce w ścianie. Od towarzysza, 'podświadomie' dostaję komunikat CTRL-N, który ma mi umożliwić dostęp do tych schodów.
Ostatecznie wspinam się po nich wyżej na piętro.
Jasny dzień, znajduje się przy mojej szkole podstawowej. Idę chodnikiem za budynkiem pływalni obok bieżni długodystansowej.
To chyba 'sen o LD', wysoka jakość i ostrość, myśli dość klarowne, ale brak świadomości.
Mijam budynek pływalni. Z prawej skojarzenie z żurawiem budowlanym i kabiną jego operatora sprawia, że ten pojawia się. A właściwie rusztowanie/klatka z żółtych okrągłych rur i przeszklona kabina. Świadomość akceptuje ten fakt.
Z lewej widzę trzy zaparkowane prostopadle samochody. Jeden z nich ma uszkodzony tył, widzę unoszący się ciemny dym, wokół kręci się kobieta.
Idę w stronę łącznika pomiędzy salą gimnastyczną i basenem. Pojawia się wspomnienie z wejściem do szkoły (już w tym miejscu byłem) oraz klatką schodową. Generalnie cała ta część wędrówki po szkole wielokrotnie już się w moich snach pojawiała i sen bazuje na tym fakcie, to wspomnienie i świadomość jest ze mną stale.
Wchodzę po schodach i znajduje się w łączniku prowadzącym do głównego budynku. Skojarzenie z Doktorem Who i dwójką Daleków którzy wylądowali na dachu szkoły. Ja, jako już doświadczony człowiek, przybyłem tu walczyć z nimi i ochronić dzieci. Idę w stronę wejścia przy gabinecie dyrektora.
Skojarzenie z postacią wysłanego przez Daleków wojownika/agenta sprawia, że po schodach z lewej strony schodzi ubrana w skórzany strój SM starsza kobieta. Oddaję znajdujący się moim ręku krótki łom towarzyszowi, z pobliskiego pokoju z miotłami biorą jedną z nich i wykręcam z niej trzonek - to będzie moja broń. Aczkolwiek w ręku wyczuwam, że jest on raczej słaby lub elastyczny, a ja liczyłem na solidny i mocny.
Wywija z wprawą tym kijaszkiem, agent idzie w moją stronę tyłem na czworakach/schylona i jakby ... srała. Zniesmacza mnie to, wycofuję się w stronę schodów naprzeciwko gabinetu dyrektora.
Schody prowadzące do półpiętra to wąska jakby jednopasmówka. Druga część - od półpiętra - jest zanurzona w wnęce w ścianie. Od towarzysza, 'podświadomie' dostaję komunikat CTRL-N, który ma mi umożliwić dostęp do tych schodów.
Ostatecznie wspinam się po nich wyżej na piętro.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





