18-11-2015, 20:47
Próba WBTB i WILD.
Po ok 4 godzinach snu samodzielnie się obudziłem (ok 10 min przed budzikiem).
25 min czytania przy komputerze.
Wskakuje do łóżka, pozycja na plecach. Skupienie na oddechu i biciu serca, osiągam stan relaksu ciała (uczucie ciepła, nieobecność, jakby ubrany w puchową kurtkę lub po zdjęciu takiej). Nie skupiam się na obrazach, nie ma hipnagogów.
Dwukrotnie odczuwam zbliżanie się jakiegoś stanu - z braku lepszego określenia - jakbym miał zdrętwiałą nogę, wracało do niej czucie, ja chcę się powstrzymać od ruszenia, bo powoduje to nieprzyjemne mrowienie.
Tutaj w efekcie czuję narastającą napięcie w nogach i to przerywa ten stan, ściąga moje skupienie do nóg.
Następna próba dzisiaj.
W pierwszej fazie snu - nie zapamiętałem żadnego.
W drugiej fazie snu - po nieudanym WILD - coś mi się śniło, ale nie pamiętam co. Najpierw myślałem, że nic nie zapamiętałem. Później pojawiły się lekkie skojarzenia, zabrakło mi czasu i okazji, by je zapamiętać i odbudować jak najwięcej wspomnień.
Po ok 4 godzinach snu samodzielnie się obudziłem (ok 10 min przed budzikiem).
25 min czytania przy komputerze.
Wskakuje do łóżka, pozycja na plecach. Skupienie na oddechu i biciu serca, osiągam stan relaksu ciała (uczucie ciepła, nieobecność, jakby ubrany w puchową kurtkę lub po zdjęciu takiej). Nie skupiam się na obrazach, nie ma hipnagogów.
Dwukrotnie odczuwam zbliżanie się jakiegoś stanu - z braku lepszego określenia - jakbym miał zdrętwiałą nogę, wracało do niej czucie, ja chcę się powstrzymać od ruszenia, bo powoduje to nieprzyjemne mrowienie.
Tutaj w efekcie czuję narastającą napięcie w nogach i to przerywa ten stan, ściąga moje skupienie do nóg.
Następna próba dzisiaj.
W pierwszej fazie snu - nie zapamiętałem żadnego.
W drugiej fazie snu - po nieudanym WILD - coś mi się śniło, ale nie pamiętam co. Najpierw myślałem, że nic nie zapamiętałem. Później pojawiły się lekkie skojarzenia, zabrakło mi czasu i okazji, by je zapamiętać i odbudować jak najwięcej wspomnień.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





