06-11-2015, 00:11
To właściwie nadaje się na krótką notatkę z drzemki
To właściwie jakby 3 równocześnie przeskakujące wątki
Jestem w domu rodzinnym. Jest ze mną mężczyzna o posturze siłacza lub misia. Czuję przed nim respekt? obawiam się go?
Jednocześnie oglądam ekran konsoli komputera i listę logów z dostarczeń do systemów wersji.
Trzeci wątek to jakaś młoda kobieta, która odbieram bardzo sympatycznie, jakby odczucie pierwszej młodzieńczej miłości.
Mężczyzna ponownie się pojawia, zbliża się a ja czuję się niepewnie? zagrożony? obejmuje mnie i serdecznie przytula.
Jestem w dużej sali, aula uczelniana? korporacyjny pokój konferencyjny? Przed sobą półkolem zakończona część (jak prezbiterium w kościele), skojarzenie trafne - odczuwam ten obszar właśnie jako miejsce mocy (czy to kościoła czy magiczne z klimatów fantasy).
Mój przełożony z pracy daje nam kartki z pytaniami - to test. Czytam pytania i nie rozumiem ich, brzmią one jak strumień świadomości (w sensie terminu literackiego), jak jakaś natchniona treść lub bełkot.
Nie pamiętam w jakim stanie oddałem swoją pracę, ale odczuwam niepokój, że nic nie napisałem (ten element powtarza się w snach egzamin, szkoła). Rozmawiam z kobietą w sali obok tej wcześniejszej. Przypominam sobie jedno z pytań (coś o kluczu, bramie i haśle) i odpowiadam strumieniem świadomości z absolutną pewnością tego co mówię.
To właściwie jakby 3 równocześnie przeskakujące wątki
Jestem w domu rodzinnym. Jest ze mną mężczyzna o posturze siłacza lub misia. Czuję przed nim respekt? obawiam się go?
Jednocześnie oglądam ekran konsoli komputera i listę logów z dostarczeń do systemów wersji.
Trzeci wątek to jakaś młoda kobieta, która odbieram bardzo sympatycznie, jakby odczucie pierwszej młodzieńczej miłości.
Mężczyzna ponownie się pojawia, zbliża się a ja czuję się niepewnie? zagrożony? obejmuje mnie i serdecznie przytula.
Jestem w dużej sali, aula uczelniana? korporacyjny pokój konferencyjny? Przed sobą półkolem zakończona część (jak prezbiterium w kościele), skojarzenie trafne - odczuwam ten obszar właśnie jako miejsce mocy (czy to kościoła czy magiczne z klimatów fantasy).
Mój przełożony z pracy daje nam kartki z pytaniami - to test. Czytam pytania i nie rozumiem ich, brzmią one jak strumień świadomości (w sensie terminu literackiego), jak jakaś natchniona treść lub bełkot.
Nie pamiętam w jakim stanie oddałem swoją pracę, ale odczuwam niepokój, że nic nie napisałem (ten element powtarza się w snach egzamin, szkoła). Rozmawiam z kobietą w sali obok tej wcześniejszej. Przypominam sobie jedno z pytań (coś o kluczu, bramie i haśle) i odpowiadam strumieniem świadomości z absolutną pewnością tego co mówię.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





