31-10-2015, 00:02
Szaro wszędzie.
Jestem w piwnicy, ściany są koloru betonu. Jestem z towarzyszem. Z głębi pomieszczeń, za moim plecami pojawia się i płynie w naszą stronę kula. Biegnę do najbliższego zaułka i patrzę gdzie mogę się ukryć. Przyglądam się zagłębieniu w suficie zastanawiając się czy zdołam się tam wcisnąć i ukryć. W pomieszczeniu obok stoją w koncie, kula jest już obok. Stawiam pomiędzy sobą a nią (znajduje się pośrodku pokoju i rozpoczyna skanowanie) wysokości człowieka płytę. Doświadczam dziwnego postrzegania, jakbym widział się jednocześnie z dwóch perspektyw - kuli i swojej.
W zaułku, w którym byłem wcześniej, znajduje stół drewniany z plastikowymi figurkami w wyprofilowanym opakowaniu. Przyglądam im się (skojarzenie z grami RTS) i odkrywam, że jeden z nich to stanowisko przeciwlotnicze (IIWŚ) i w ten sposób mogę zabezpieczyć się przed przelotami taki kul zwiadowczych.
To skojarzenie uruchamia inne - w głębi tych piwnic są inne ugrupowania/frakcje, które aktualnie toczą ze sobą walki, więc nie są mną zainteresowane. Dysponują przewyższającą mnie technologią.
Jasny dzień.
Rozmawiam z moim przełożonym. Informuje mnie, że otrzymał skargi na mój temat odnośnie jakości mojej pracy. Że kiepsko się komunikuje z kolegami z zespołu z Chin. Odpowiadam mu, że to kwestia czasu. Wcześniej pracowałem nad trudnymi problemami i przez to mogłem dać się poznać od kiepskiej strony.
Natomiast teraz jakość mojej pracy jest już wyższa, ale oni pozostali na poziomie swoich poprzednich odczuć. Przełożony daje mi test matematyczno-informatyczny do rozwiązania. Wskazuję mu odpowiedź, na co odpowiada, że jest nieprawidłowo (ma gdzieś gotową odpowiedź). Pokazuje mu jak doszedłem do takiego wyniku i przyznaje mi racje, że moja odpowiedź jest prawidłowa mimo, że inna.
Idę trawnikiem z tyłu czteropiętrowego bloku przed moim domem rodzinnym. Pojawia się czwórka osób. Jacyś hipisi? buntownicy? Rzezimieszkowie? (Tutaj miała miejsce jakaś retrospekcja i wyjaśnienie kim byli, ale to co zapamiętałem jest zbyt mgliste) Z pomocą łopaty/saperki atakuje jednego. Nie dochodzi do walki i rozlewu krwi.
Na trawniku pojawia się tramwaj jadący od mojego domu rodzinnego.
Idę ulicą kawałek dalej (Moment wysokiej świadomości, rzeczywistość snu jest bardzo wyrazista). W stanie podwyższonej świadomości (ale nie LD) wybieram by iść w prawo, idę po kamieniach w miejscu krawężnika. Kolejne skrzyżowanie wewnętrznej uliczki osiedlowej, zamiast krawężników widzę płoty z siatką, raczej zdobione. W dole uliczki widzę ławki? stoliki z białego metalu? W górę ulicy idąc widzę podobne ławki na których wystawione są doniczki z kwiatkami, a z tyłu stoją nieruchome ludzkie sylwetki (skojarzenie z jarmarkiem i tamtymi towarami).
Jestem w piwnicy, ściany są koloru betonu. Jestem z towarzyszem. Z głębi pomieszczeń, za moim plecami pojawia się i płynie w naszą stronę kula. Biegnę do najbliższego zaułka i patrzę gdzie mogę się ukryć. Przyglądam się zagłębieniu w suficie zastanawiając się czy zdołam się tam wcisnąć i ukryć. W pomieszczeniu obok stoją w koncie, kula jest już obok. Stawiam pomiędzy sobą a nią (znajduje się pośrodku pokoju i rozpoczyna skanowanie) wysokości człowieka płytę. Doświadczam dziwnego postrzegania, jakbym widział się jednocześnie z dwóch perspektyw - kuli i swojej.
W zaułku, w którym byłem wcześniej, znajduje stół drewniany z plastikowymi figurkami w wyprofilowanym opakowaniu. Przyglądam im się (skojarzenie z grami RTS) i odkrywam, że jeden z nich to stanowisko przeciwlotnicze (IIWŚ) i w ten sposób mogę zabezpieczyć się przed przelotami taki kul zwiadowczych.
To skojarzenie uruchamia inne - w głębi tych piwnic są inne ugrupowania/frakcje, które aktualnie toczą ze sobą walki, więc nie są mną zainteresowane. Dysponują przewyższającą mnie technologią.
Jasny dzień.
Rozmawiam z moim przełożonym. Informuje mnie, że otrzymał skargi na mój temat odnośnie jakości mojej pracy. Że kiepsko się komunikuje z kolegami z zespołu z Chin. Odpowiadam mu, że to kwestia czasu. Wcześniej pracowałem nad trudnymi problemami i przez to mogłem dać się poznać od kiepskiej strony.
Natomiast teraz jakość mojej pracy jest już wyższa, ale oni pozostali na poziomie swoich poprzednich odczuć. Przełożony daje mi test matematyczno-informatyczny do rozwiązania. Wskazuję mu odpowiedź, na co odpowiada, że jest nieprawidłowo (ma gdzieś gotową odpowiedź). Pokazuje mu jak doszedłem do takiego wyniku i przyznaje mi racje, że moja odpowiedź jest prawidłowa mimo, że inna.
Idę trawnikiem z tyłu czteropiętrowego bloku przed moim domem rodzinnym. Pojawia się czwórka osób. Jacyś hipisi? buntownicy? Rzezimieszkowie? (Tutaj miała miejsce jakaś retrospekcja i wyjaśnienie kim byli, ale to co zapamiętałem jest zbyt mgliste) Z pomocą łopaty/saperki atakuje jednego. Nie dochodzi do walki i rozlewu krwi.
Na trawniku pojawia się tramwaj jadący od mojego domu rodzinnego.
Idę ulicą kawałek dalej (Moment wysokiej świadomości, rzeczywistość snu jest bardzo wyrazista). W stanie podwyższonej świadomości (ale nie LD) wybieram by iść w prawo, idę po kamieniach w miejscu krawężnika. Kolejne skrzyżowanie wewnętrznej uliczki osiedlowej, zamiast krawężników widzę płoty z siatką, raczej zdobione. W dole uliczki widzę ławki? stoliki z białego metalu? W górę ulicy idąc widzę podobne ławki na których wystawione są doniczki z kwiatkami, a z tyłu stoją nieruchome ludzkie sylwetki (skojarzenie z jarmarkiem i tamtymi towarami).
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





