24-10-2015, 20:40
Półmrok. Jestem w Niemczech (skojarzenie z pracą dla programistów). [Ten fragment snu pamiętam bardzo mgliście] Poruszam się po korytarzach biurowych, scena przy windzie....
Jasno. Chcę pojechać w głąb kraju (z nieznanych powodów).
Z lotu ptaka obserwuje linie komunikacyjne, w szczególności skupiam się na pewnej żółtej linii (skojarzenie z drogą główną zaznaczaną na żółto na mapach) tramwajowej/pociągu. Krzyżuje się z inną, skrzyżowanie jest okrągłe. Zbliżenie i przejście do pełnej rzeczywistości.
Ta linia to ekspresowe pociąg, szybko przyśpieszające. Wokoło mnie jest bardzo mało lub w ogóle nei ma ludzi. Wybieram przystanek, z którego będę jechał w lewo (z punktu widzenia lotu ptaka) lub do tyłu (z punktu widzenia mnie stojącego). Wsiadam do pociągu, wygląda komfortowo i przestrzennie w środku (jak VIPowski wagon lub limuzyna). W środku siedzi kilku eleganckich pasażerów (obu płci). Pociąg szybko rusza i z trudem udaje mi się usiąść.
Odkrywam, że nie jadę tam gdzie chciałem (częsty motyw moich snów), wprost przeciwnie - oddalam się od punktu do którego chciałem dotrzeć. Postanawiam wysiąść na najbliższym przystanku i złapać pociąg w drugą stronę.
Wysiadam i idę w stronę zabudowań (bloki czteropiętrowe) rozglądając się za przystankiem lub słupem przystankowym. Mijam wielu ludzie (wcześniej prawie ich nie było). Z niezrozumiałych powodów spodziewam się, że będą mówili po po polsku i tak się dzieje. Nawet nastawiam ucho by wychwycić obcy akcent, brak go. Otoczenie przypomina swojski klimat ludzi z niższych sfer.
Znajduję przystanek, kręcę się na nim chwilę. Wjeżdża tramwaj, a ja w tym czasie na topornym wyświetlaczu wyklikuje coś w pokrętnym menu (podobne do tych z starych przenośnych MP3 playerów). Jakbym weryfikował gdzie jadę. Robię to pośpiesznie bojąc się, że tramwaj odjedzie, więc tak na prawdę nie pamiętam co odczytałem na wyświetlaczu. Odbieram sygnał, że tramwaj zaraz ruszy i pędzę do środka.
Jasno. Chcę pojechać w głąb kraju (z nieznanych powodów).
Z lotu ptaka obserwuje linie komunikacyjne, w szczególności skupiam się na pewnej żółtej linii (skojarzenie z drogą główną zaznaczaną na żółto na mapach) tramwajowej/pociągu. Krzyżuje się z inną, skrzyżowanie jest okrągłe. Zbliżenie i przejście do pełnej rzeczywistości.
Ta linia to ekspresowe pociąg, szybko przyśpieszające. Wokoło mnie jest bardzo mało lub w ogóle nei ma ludzi. Wybieram przystanek, z którego będę jechał w lewo (z punktu widzenia lotu ptaka) lub do tyłu (z punktu widzenia mnie stojącego). Wsiadam do pociągu, wygląda komfortowo i przestrzennie w środku (jak VIPowski wagon lub limuzyna). W środku siedzi kilku eleganckich pasażerów (obu płci). Pociąg szybko rusza i z trudem udaje mi się usiąść.
Odkrywam, że nie jadę tam gdzie chciałem (częsty motyw moich snów), wprost przeciwnie - oddalam się od punktu do którego chciałem dotrzeć. Postanawiam wysiąść na najbliższym przystanku i złapać pociąg w drugą stronę.
Wysiadam i idę w stronę zabudowań (bloki czteropiętrowe) rozglądając się za przystankiem lub słupem przystankowym. Mijam wielu ludzie (wcześniej prawie ich nie było). Z niezrozumiałych powodów spodziewam się, że będą mówili po po polsku i tak się dzieje. Nawet nastawiam ucho by wychwycić obcy akcent, brak go. Otoczenie przypomina swojski klimat ludzi z niższych sfer.
Znajduję przystanek, kręcę się na nim chwilę. Wjeżdża tramwaj, a ja w tym czasie na topornym wyświetlaczu wyklikuje coś w pokrętnym menu (podobne do tych z starych przenośnych MP3 playerów). Jakbym weryfikował gdzie jadę. Robię to pośpiesznie bojąc się, że tramwaj odjedzie, więc tak na prawdę nie pamiętam co odczytałem na wyświetlaczu. Odbieram sygnał, że tramwaj zaraz ruszy i pędzę do środka.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





