15-10-2015, 17:43
Sen #1: Idąc drogą w piękny słoneczny zimowy dzień, podziwiałem las. Ten widok zachwycał mnie w piersiach. Jednakowoż czynność tę przerwał mi hałas. Dokładniej hałas kogutów policyjnych. Obejrzałem się za siebie. Radiowozy stały. A z nich wyszli egzorcyści. Skąd to wiem? Bo mieli czerwone szaty z krzyżem na piersi! Spanikowałem i schowałem się przed nimi. Nie dostaną mnie oni, dopóki nie wypełnię swojej misji.
.
.
Po chwili usłyszałem jakąś modlitwę. Miotło mną jak Szatanem. Nie mogłem się poruszyć, coś mnie blokowało. Poczułem złość do tych księży. Nie dość, że przerwali mi podziwianie widoków, to teraz mam paraliż. "Pierdolę to" powiedziałem sobie. Próbowałem ruszyć najpierw ręką. Udalo się. Następnie odzyskałem kontrolę nad swoim ciałem. Gdy już byłem w pełni sprawny, a księżulkowie dalej odmawiali modły, pobiegłem w stronę domu. Na komputer.
.
.
Po chwili usłyszałem jakąś modlitwę. Miotło mną jak Szatanem. Nie mogłem się poruszyć, coś mnie blokowało. Poczułem złość do tych księży. Nie dość, że przerwali mi podziwianie widoków, to teraz mam paraliż. "Pierdolę to" powiedziałem sobie. Próbowałem ruszyć najpierw ręką. Udalo się. Następnie odzyskałem kontrolę nad swoim ciałem. Gdy już byłem w pełni sprawny, a księżulkowie dalej odmawiali modły, pobiegłem w stronę domu. Na komputer.





