05-10-2015, 20:18
Lekki półmrok, jakby wieczorowa letnia pora.
Jestem w pokoju z dwojgiem ludzi, mężczyzną i kobietą. Odczuwam ich jako bliskich mi. Mężczyznę odbieram jako dobrego przyjaciela, WIEM, że jest i że jest mężczyzną, natomiast szczegóły jego sylwetki mi umykają, jakby stał z boku (ZNAK SNU).
Kobieta kojarzy mi się z nieśmiałą koleżanką z wczesnych lat szkolnych do której wzdychałem. Teraz czuję w stosunku do niej ciepłe przyjacielskie uczucia.
Oboje mają w rękach niewielkie notesiki wykonane własnoręcznie. Mężczyzna kwadratowy, kobieta - jakby liście. Odczytują z nich jakiś kod, symbole - wiem, że czytają, ale co - nie umiem powtórzyć.
Kobieta znika, a ja znajduje jej notes. Otwieram go, wygląda jak wyschnięte liście o twardości kory drzewa. Na krawędziach stron dostrzegam kropki o różnej fakturze, 2 z jednej strony, 1 w innym kolorze z drugiej, a za nią 3 kolejne. Wyciągam z tego wniosek, że to był właśnie jej kod.
Zjawia się owa kobieta. Wskazuję jej ten notes, a z jej strony odczuwam zainteresowanie, ciepło i życzliwość.
Jestem w pokoju z dwojgiem ludzi, mężczyzną i kobietą. Odczuwam ich jako bliskich mi. Mężczyznę odbieram jako dobrego przyjaciela, WIEM, że jest i że jest mężczyzną, natomiast szczegóły jego sylwetki mi umykają, jakby stał z boku (ZNAK SNU).
Kobieta kojarzy mi się z nieśmiałą koleżanką z wczesnych lat szkolnych do której wzdychałem. Teraz czuję w stosunku do niej ciepłe przyjacielskie uczucia.
Oboje mają w rękach niewielkie notesiki wykonane własnoręcznie. Mężczyzna kwadratowy, kobieta - jakby liście. Odczytują z nich jakiś kod, symbole - wiem, że czytają, ale co - nie umiem powtórzyć.
Kobieta znika, a ja znajduje jej notes. Otwieram go, wygląda jak wyschnięte liście o twardości kory drzewa. Na krawędziach stron dostrzegam kropki o różnej fakturze, 2 z jednej strony, 1 w innym kolorze z drugiej, a za nią 3 kolejne. Wyciągam z tego wniosek, że to był właśnie jej kod.
Zjawia się owa kobieta. Wskazuję jej ten notes, a z jej strony odczuwam zainteresowanie, ciepło i życzliwość.
Nie wolno się bać, strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic.
Jestem tylko ja.





