13-07-2015, 09:32
Sen #1: Na moim łóżku leżała piżama, mocno pobrudzna przez liczne polucje. Nie wiedziałem do kogo one należą, gdyż moja piżama była na mnie. Zawołałem mamę, lecz ona także nie wiedziała, czyje to, chociaż jej wzrok mówił, że podejżewa mnie. Zawołałem tatę, on stwierdził, że ona należy do kuzyna, który wyjechał. Jednak, w jego oczach też były podejrzenia, co do do mnie.
---
Sen #2: W wakacje moja szkoła urządziła zajęcia. Ucieszyłem się z nich tak bardzo, że z domu pobiegłem na nie. Na golasa, nie ubierając się. Gdy tak dotarłem do szkoły, spostrzegłem, że nie mam żadnych ciuchów, więc pobiegłem do wuefistów, by mi jakieś dali. Gdy wszedłem do ich gabinetu, ktoś zwrócił się do mnie:
- Hmmmm, mamy problem - powiedział pan Zenek - nie ma pogody.
- No nie ma. Chociaż, za oknem jest pięknie, patrzy pan - powiedziałem.
- O, faktycznie! - uradował się.
- Mniejsza, przyszedłem po ciuchy.
- Nie mamy, są brudne - powiedział Zenek
- Zaraz, przecież już Cię ubrałem - powiedział pan Jacek, siedzący na ławce. Gdy się za nim obejrzałem, zauważyłem, że w pokoju jest z około 20 osób. zauważyłem także mój strój - idź stąd już, strój masz oddać.
Wyszedłem na aulę, zaczepiła mnie Martyna.
- Cześć Kamil - powiedziała, świecąc oczyma
- Widziałaś kogoś z naszej klasy, nikogo nie ma
---
Sen #2: W wakacje moja szkoła urządziła zajęcia. Ucieszyłem się z nich tak bardzo, że z domu pobiegłem na nie. Na golasa, nie ubierając się. Gdy tak dotarłem do szkoły, spostrzegłem, że nie mam żadnych ciuchów, więc pobiegłem do wuefistów, by mi jakieś dali. Gdy wszedłem do ich gabinetu, ktoś zwrócił się do mnie:
- Hmmmm, mamy problem - powiedział pan Zenek - nie ma pogody.
- No nie ma. Chociaż, za oknem jest pięknie, patrzy pan - powiedziałem.
- O, faktycznie! - uradował się.
- Mniejsza, przyszedłem po ciuchy.
- Nie mamy, są brudne - powiedział Zenek
- Zaraz, przecież już Cię ubrałem - powiedział pan Jacek, siedzący na ławce. Gdy się za nim obejrzałem, zauważyłem, że w pokoju jest z około 20 osób. zauważyłem także mój strój - idź stąd już, strój masz oddać.
Wyszedłem na aulę, zaczepiła mnie Martyna.
- Cześć Kamil - powiedziała, świecąc oczyma
- Widziałaś kogoś z naszej klasy, nikogo nie ma





