06-07-2015, 19:12
Dzisiaj świetny sen z wizją, choć zupełnie nieświadomy. Scena to bajeczna, wyżynna okolica usiana pagórkami i przeczesana bystrymi strumieniami, każde z nich wypełnione po brzegi rybami, jak brojlery kurami
. Na horyzoncie ani krzty cywilizacji, z najszerszej rzeki pięła się w niebo ogromna struktura, wysokości około 100 m, czyli jakiegoś sporego piętrowca. Składała się z trzonu w postaci potężnego, rudobrunatnego dębu, na którym wyryte były jakieś symbole oraz z słupów okalających, każdy zbudowany z innego materiału, z których mogłem rozpoznać jedynie inny rodzaj drewna ( fiolet ), stal i piaskową cegłę w stylu średniowiecza. Każdy kolejny słup był niewiele wyższy od poprzedniego, co powodowało, że całość " izolacji " u szczytu obnażała nagi pień trzonu.
Płasko zakończony szczyt zawierał bogato zdobiony taras w miejscu, gdzie powinna rozpoczynać się korona drzewa. Ustawienie stołów, ołtarzy i szeregi służby dzieliły teren na cztery równe części. Na środku znajdowała się dostojnie ubrana wysoka kobieta, na głowie nosiła długi żółty welon a opierała się na czterech nogach w samych rajstopach, w pozycji podobnej do pająka, więc ciężko powiedzieć, czy siedziała czy stała
Według fabuły była obecnym papieżem, a ja, siedzący w jednym z tych segmentów na tronie, miałem być jej następcą. Papież odprawiała mszę o swoistym układzie. Po odpowiedniej kolejce modlitw i śpiewów ministranci/ służący podsuwali osobom w centrach segmentów tacę z kamikaze, czyli czteroma kieliszkami wódki w rzędzie, każdy innego koloru. Należało wypić pierwszy z brzegu, po czym wszystkie segmenty osuwały się wzdłuż wieży na łańcuchach i robiły ociężałe, ale szybkie bezwładne okrążenie wokół całego walca, po czym znów się przytwierdzały. Doznanie prędkości nieludzkie, po pobudce jeszcze zaciskałem palce na pościeli 
Sen zakończył się kiedy zorientowałem się, że z powodu niecnej intrygi mój przyboczny ministrant poszerza obcęgami żelazne kieliszki, żebym musiał przyjąć więcej substancji
Zdradził się, kiedy wóda lała się już między dnem a ścianką
Jedynym elemetem inkubującym ten sen, który mi się kojarzy, była wizyta jakiś czas temu na fermie wiatrowej.
. Na horyzoncie ani krzty cywilizacji, z najszerszej rzeki pięła się w niebo ogromna struktura, wysokości około 100 m, czyli jakiegoś sporego piętrowca. Składała się z trzonu w postaci potężnego, rudobrunatnego dębu, na którym wyryte były jakieś symbole oraz z słupów okalających, każdy zbudowany z innego materiału, z których mogłem rozpoznać jedynie inny rodzaj drewna ( fiolet ), stal i piaskową cegłę w stylu średniowiecza. Każdy kolejny słup był niewiele wyższy od poprzedniego, co powodowało, że całość " izolacji " u szczytu obnażała nagi pień trzonu.Płasko zakończony szczyt zawierał bogato zdobiony taras w miejscu, gdzie powinna rozpoczynać się korona drzewa. Ustawienie stołów, ołtarzy i szeregi służby dzieliły teren na cztery równe części. Na środku znajdowała się dostojnie ubrana wysoka kobieta, na głowie nosiła długi żółty welon a opierała się na czterech nogach w samych rajstopach, w pozycji podobnej do pająka, więc ciężko powiedzieć, czy siedziała czy stała
Według fabuły była obecnym papieżem, a ja, siedzący w jednym z tych segmentów na tronie, miałem być jej następcą. Papież odprawiała mszę o swoistym układzie. Po odpowiedniej kolejce modlitw i śpiewów ministranci/ służący podsuwali osobom w centrach segmentów tacę z kamikaze, czyli czteroma kieliszkami wódki w rzędzie, każdy innego koloru. Należało wypić pierwszy z brzegu, po czym wszystkie segmenty osuwały się wzdłuż wieży na łańcuchach i robiły ociężałe, ale szybkie bezwładne okrążenie wokół całego walca, po czym znów się przytwierdzały. Doznanie prędkości nieludzkie, po pobudce jeszcze zaciskałem palce na pościeli 
Sen zakończył się kiedy zorientowałem się, że z powodu niecnej intrygi mój przyboczny ministrant poszerza obcęgami żelazne kieliszki, żebym musiał przyjąć więcej substancji
Zdradził się, kiedy wóda lała się już między dnem a ścianką
Jedynym elemetem inkubującym ten sen, który mi się kojarzy, była wizyta jakiś czas temu na fermie wiatrowej.





