04-07-2015, 03:40
"Myślę, więc jestem"... Niby wiem, że to nie prawda i tak naprawdę "Ja" nie istnieje. Niby, bo nie do końca to rozumiem. Ta wiedza nie przynosi mi żadnej wolności, nie oszczędza stresu. Właściwie nie wiem co dokładnie ma je przynieść. Fakt, że tak naprawdę nie mamy kontroli? Że nie ma w nas nic trwałego? Wydaję mi się to takie sztuczne, przecież nawet jeśli praktycznie nie istniejemy to wśród ludzi jest inaczej. Jesteśmy poddawani opiniom, objęci prawem itd.
let's worship cats





