30-06-2015, 09:21
Sen #1, część pierwsza: Wychodziłem z gimnazjum, a tam patrzę, jakiś człowiek (prawdopodobnie kobieta) bije psa. Podchodzę do niego, Sztucham i krzyczę: "Ty normalny jesteś, zostaw go Ty chory pojebie!". Zdjąłem plecak i rzuciłem nim o ziemię. Potem sam rzuciłem się na zwierzęcio-bójcę.
---
Sen #2:Już za chwile w szkole odbędzie się specjalny dzień projektów. Jakoż, iż moja grupa nie zdała go w drugiej klasie, musi to zrobić teraz. Wszyscy już się zebrali, mikrofony stoją i slajdy wyświetlają się na tablicy.
- Pragnę dzisiaj - zacząłem mówić - wszystkich przywitać w tym jakże pięknym dniu.
- Buuuuu, cipa! - zakrzyknął ktoś na widowni.
---
Sen #1, część druga: "Siedzę sobie na ławce. Nazywam się Natalia S. i oglądam sobie widoki przedemną. O, jakiś pies idzie. A na przeciwko jakiś człowiek. Cccoooo? Czemu on spuszcza mu wpierdol? Niech ktoś tego psa uratuje. Biegnie... Kamil? Szturchnął go.
- ... chory pojebie...
To on wymawia takie słowa? Ojojoj, zdemoralizowany człowiek"
---
Sen #3: - Dzień dbry panu, jestem biednym człowiekiem - podszedł do mnie jakiś chińczyk (japończyk - Matsumoto z Gaki no Tsukai) i zaczął gadać - czy byłby pan skromny oddać mi swoje pieniądze. Tak z 2 tysiące jenów. Zbieram na ten autobus - wskazał palcem.
- Ale, że na bilet?
- Nie, chcę go kupić.
- Acha.
Podszedłem do autobusu i zacząłem mu się przyglądać. Chińczyk nadal cały sen żebrał o kasę.
---
Sen #1, część trzecia i ostatnia: - Witamy państwa w teleturnieju "Ukryta kamera"! - *klask, klask, wyju, wyju, klask*
- Dzisiaj zaprezentujemy performance, w którym to jeden człek będzie bił psa. A to wszystko, przed gimnazjum! - *klask, wyju, klask*
- No to zaczynamy.
Lektor: Nasz pies w stoickim spokoju idzie przed siebie. Jak tam emocje przed tym wszystkim?
Pies: Hau hau, to znaczy czuję się dobrze.
Lektor: Okej. No to zacznijmi zabawę.
[...]
Lektor: I okłada go, bam, bam, bam. O, biegine jakiś człowiek. Bije naszego kolege. Ej. Przestań! Wypierdalaj od niego!
----
Sen #4: Śniło mi się, że kacperqus miał 42 pochwały za poradnik, a ja ledwo 22. Do tego jego pochwały były na czerwono! To uderzyło mocno w moje ego.
---
Sen #5: - Dzisiaj, Kleszczewo wyjeżdża o 10:00. - ogłosiła pani Ewa,. Była 9:50.
- No to pani Stasiu my już pójdziemy - ogłosiła Daria
- Ok, lećcie.
- Ej, gdzie idziecie gówniarze?! - krzyknęła Ewa
- Do autobusu.
- Jeszcze czas.
I tak oto dalej tkwiliśmy na muzyce. Zadzwonił dzwonek. Pobiegliśmy biegiem do szatni. Tam oczekiwali na nas Mateusz, Amadeusz i Gruby. Ten ostatni chciał mi spuścić wpiedol. Ale dostał z buły i wyszedł. Jednak, po chwili chciał nas zamknąć na klucz, jednak dałem cynk pani Teresce, a ona już zadziałała. Ochrzaniła go. Dawid wszedł do środka, w międzyczasie Wojtuś wychodził.
- Wojtek, powiedz w razie czego, żeby kierowca na mnie czekał.
- Ky.
Założyłem torbę, koszulę i nadszedł czas... na wpierdol. Wziąłem siatkę z butami (kozakami), zrobiłem pirueta i walnąłem Grubego z całej siły w głowę.
- Auuuuuu. - i stracił przytomność
Wyszedłem na parking, żadnego autobusu tam nie było. Widzę, że jeden stoi przed podstawówką. Tak, to mój. Biegnę do niego, wsiadam. Tam moi ziomkowie i koleżanki. Usiadłem na fotelu. Jakieś dziecko (Denis) podeszło do mnie i opowiedziało o tym, jak to dzisiaj jeździli po wsiach, sprzedawali swoje płyty, które mi pokazał, oraz motywowali inne dzieci do śpiewu lub innych form artystycznych.
---
Sen #2:Już za chwile w szkole odbędzie się specjalny dzień projektów. Jakoż, iż moja grupa nie zdała go w drugiej klasie, musi to zrobić teraz. Wszyscy już się zebrali, mikrofony stoją i slajdy wyświetlają się na tablicy.
- Pragnę dzisiaj - zacząłem mówić - wszystkich przywitać w tym jakże pięknym dniu.
- Buuuuu, cipa! - zakrzyknął ktoś na widowni.
---
Sen #1, część druga: "Siedzę sobie na ławce. Nazywam się Natalia S. i oglądam sobie widoki przedemną. O, jakiś pies idzie. A na przeciwko jakiś człowiek. Cccoooo? Czemu on spuszcza mu wpierdol? Niech ktoś tego psa uratuje. Biegnie... Kamil? Szturchnął go.
- ... chory pojebie...
To on wymawia takie słowa? Ojojoj, zdemoralizowany człowiek"
---
Sen #3: - Dzień dbry panu, jestem biednym człowiekiem - podszedł do mnie jakiś chińczyk (japończyk - Matsumoto z Gaki no Tsukai) i zaczął gadać - czy byłby pan skromny oddać mi swoje pieniądze. Tak z 2 tysiące jenów. Zbieram na ten autobus - wskazał palcem.
- Ale, że na bilet?
- Nie, chcę go kupić.
- Acha.
Podszedłem do autobusu i zacząłem mu się przyglądać. Chińczyk nadal cały sen żebrał o kasę.
---
Sen #1, część trzecia i ostatnia: - Witamy państwa w teleturnieju "Ukryta kamera"! - *klask, klask, wyju, wyju, klask*
- Dzisiaj zaprezentujemy performance, w którym to jeden człek będzie bił psa. A to wszystko, przed gimnazjum! - *klask, wyju, klask*
- No to zaczynamy.
Lektor: Nasz pies w stoickim spokoju idzie przed siebie. Jak tam emocje przed tym wszystkim?
Pies: Hau hau, to znaczy czuję się dobrze.
Lektor: Okej. No to zacznijmi zabawę.
[...]
Lektor: I okłada go, bam, bam, bam. O, biegine jakiś człowiek. Bije naszego kolege. Ej. Przestań! Wypierdalaj od niego!
----
Sen #4: Śniło mi się, że kacperqus miał 42 pochwały za poradnik, a ja ledwo 22. Do tego jego pochwały były na czerwono! To uderzyło mocno w moje ego.
---
Sen #5: - Dzisiaj, Kleszczewo wyjeżdża o 10:00. - ogłosiła pani Ewa,. Była 9:50.
- No to pani Stasiu my już pójdziemy - ogłosiła Daria
- Ok, lećcie.
- Ej, gdzie idziecie gówniarze?! - krzyknęła Ewa
- Do autobusu.
- Jeszcze czas.
I tak oto dalej tkwiliśmy na muzyce. Zadzwonił dzwonek. Pobiegliśmy biegiem do szatni. Tam oczekiwali na nas Mateusz, Amadeusz i Gruby. Ten ostatni chciał mi spuścić wpiedol. Ale dostał z buły i wyszedł. Jednak, po chwili chciał nas zamknąć na klucz, jednak dałem cynk pani Teresce, a ona już zadziałała. Ochrzaniła go. Dawid wszedł do środka, w międzyczasie Wojtuś wychodził.
- Wojtek, powiedz w razie czego, żeby kierowca na mnie czekał.
- Ky.
Założyłem torbę, koszulę i nadszedł czas... na wpierdol. Wziąłem siatkę z butami (kozakami), zrobiłem pirueta i walnąłem Grubego z całej siły w głowę.
- Auuuuuu. - i stracił przytomność
Wyszedłem na parking, żadnego autobusu tam nie było. Widzę, że jeden stoi przed podstawówką. Tak, to mój. Biegnę do niego, wsiadam. Tam moi ziomkowie i koleżanki. Usiadłem na fotelu. Jakieś dziecko (Denis) podeszło do mnie i opowiedziało o tym, jak to dzisiaj jeździli po wsiach, sprzedawali swoje płyty, które mi pokazał, oraz motywowali inne dzieci do śpiewu lub innych form artystycznych.





