08-05-2015, 20:43
(08-05-2015, 08:03 )Pozmieniacz napisał(a): Panie, za duży poziom kortyzolu we krwi. Opanuj swoje napięcie związane z maturami, tym bardziej, że ich poziom był żenującyZmień podejście, egzamin jak każdy inny. Życie jest śmiesznie łatwe.
Tja, napisał ktoś, kto pisze matury za rok. Skisłbyś gdybyś podszedł do dzisiejszej rozszerzonej matmy. Koszmar. Nawet Lancma by nie napisała na 90-100 % -,-
08.05.2015
Dzisiaj kolejna dawka chorych hisoryjek. Nie wiem nawet, jak je nazwać, więc po prostu ponumeruję.
1. Jest głęboka noc, razem z kolegą mamy iść do teatru. Jadę do centrum miasta, i wchodzę do budynku, którego wnętrze przypomina gigantyczną jaskinię. Kolega stoi przy jakichś drzwiach, informuje mnie, że to stara kopalnia soli (!). Przy okazji zauważa, że mam taką samą koszulkę jak on. Twierdzi jednak, że jego jest lepsza, a ja przyznaję mu rację (?!)
Czekamy pod drzwiami, aż wreszcie otwiera jakaś gruba kobieta i oznajmia, że możemy wejść na salę. Kolega wchodzi, ja jednak zostaję zatrzymany. W teatrze obowiązuje elegancki strój, a ja mam niby koszulę... ale również spodnie od pidżamy!
Zostaję wywalony za drzwi na ulicę, wcześniej gruba kobieta dzwoni do mojej szkolnej wychowawczyni, by powiadomić ją o moim karygodnym zachowaniu 
2. Znów jest noc, i znowu jestem przed jakimś muzeum. Jest to muzeum dawnego szkolnictwa, i większość eksponatów wystawiono na ulicę. Dowiaduję się, że kiedyś w szkołach torturowano uczniów. Widzę (jako jeden z "eksponatów) okrwawiony ludzki szkielet, pod którym rozpięto ludzką skórę oraz futro jelenia. Są to niby szczątki jakiejś dziewczynki z podstawówki, którą obdarto ze skóry i torturowano, umarła dopiero gdy straciła 90% ciała (!!!!!)
Heh. Masakra.
3. Noc po raz trzeci. Jestem dzieckiem, mam o wiele mniej lat niż w rzeczywistości. W okolicy mojego domu wznosi się pasmo ośnieżonych gór. Bawię się, podbiegając wielokrotnie pod ten sam szczyt, z którego następnie się ześlizguję. Od strony domu zbocze góry jest dość łagodne, ale od drugiej zieje przepaść. Mama jest tam razem ze mną i strasznie się boi, że pobiegnę na szczyt za szybko i spadnę z drugiej strony. Za którymś z kolei podejściem na górę stwierdzam, że byłoby cudownie, gdyby na szczycie płynął strumyk. I nagle... Siedzę na górskiej grani, którą płynie wzburzona rzeczka o krystalicznie czystej wodzie. Zbocze z drugiej strony okazuje się również łagodne. Siedzę tak w nocy na szczycie góry, w totalnie bajkowej atmosferze, wokół panuje niesamowity spokój. Myślę sobie, że to idealne miejsce na spotkanie z ukochaną, i natychmiast czuję obok siebie przytuloną do mnie dziewczynę. Siedzimy tak dość długi czas, aż sen się kończy.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





