08-05-2015, 07:10
(05-05-2015, 16:45 )Avallach napisał(a): Co tu taka posucha? Pozmieniacz, teraz masz przecież mnóstwo czasu na spanie (If You know what I meanAvallach nie pyskuj piesku, nie wszystko jest dla każdego takie proste.), weź się w garść i coś zacznij zapisywać bo kiepsko to widzę...
A ostatnio mówiłeś że ostro się bierzesz za LD-ki
Nie obijam się, gdybyś miał pojęcie ile mam teraz zajęć.
Jeśli coś zapamiętam to opiszę, ale zrozum, że nie każdy ma taką pamięć jak Ty.
Co do tematu niewiem czy przez przypadek, czy może coś się zmieniło, ale przez ostatnie dwie noce zapamiętałęm dwa sny.
Są dość dziwne, można by rzec schizowe.
7.05.2015
Ten jest krótszy, mniej wyrazisty, i trochę bardziej realny od drugiego.
Nie umiem określić czy jestem sobą czy patrzę na otyaczający mnie świat z punktu widzenia trzeciej osoby. Choć po rannym przeanalizowaniu skłaniałbym się ku pierwszej opcji

Niezbyt wiele pamiętam z szczegółów zwłaszcza miejsce, ale chyba był to jakiś park/ miejsce nad wodą/ lub w górach. Nie mam pojęcia czemu tam jestem i co tam robię. Moją uwagę absorbuje do granic koleżanka, którą w życiu absolutnie nie jestem zainteresowany pod żadnym wzgl. Ani mój typ, a na dodatek ma chłopaka.
Niemniej jest jeszcze ktoś jeszcze jakiś koleś 40+, oblech strazny swoją drogą.
Który okazuje się być jej chłopakiem, (WTF!?!)Ona dodatkowo nie dba o to co kto sobie pomyśli, po chwili toną jak to pary w objęciach i namiętnych pocałunkach, na co ja odwracam wzrok i pragnę się stamtąd jak najszybciej wynieść ze wzgl. na tą odrażającą dla mnie sytuacje. Nie wiem czy to przez szok jaki przeżyłem czy, poprostu to był koniec 4 fazy REM i miałem się poprostu obudzić - afirmuję sobię to od kilku dni, ale się obudziłem.
Czy też poprzez moją chęć zwyczajnie się wywaliłem ze snu ( jak w koszmarach)
Gdyby sen trwał dalej, podejrzewam, że szybko sen przeszedłby w LD, gdyż zwyczajnie za dużo było w nim rozbieżności w porównaniu z rzeczywistością.
8.05.2015
Tu choć krótko tej nocy spałem, jak mówiłem pamiętam więcej szczegółów.
Jestem w lesie, bo park to żaden napewno nie jest. Ale miejsce jest istotnie trudne do opisania , w pobliżu znajdują się jakieś ruiny, bynajmniej nie jest to teren górski, albo nie przebywam w jego części. Najbardziej przypomina to jakąś polanę z porozrzucanymi osamotnionymi drzewami wokół niej. W tym śnie również nie znam przyczyn moich odwiedzin tego miejsca, niemniej wiem, że zaraz coś się wydarzy, czuję to. Przeczucie daje mi sygnał, żeby nie pozostawać na widoku, lecz ukryć się w tych ruinach lub za pniem jakiegoś drzewa, co bez dłuższych oporów czynię.
Moją uwagę zwraca pojawiająca się osoba, ciągnąca ze sobą coś, jakieś zwłoki, albo nieprzytomną osobę, raczej dziewczynę.
Widok ten nie dość, że mi wystarcza, to dodatkowo coś podpowiada mi, że ten typ kimkolwiek on jest, jest psychiczny i poluje na ludzi. Dodatkowo czuję wew. sygnał, że on mimo mojej kryjówki, wie o mojej obecności, jakby wyczuwał moją aurę i niedługo mnie dopadnie. Obserwując całe zdarzenie spoglądam na telefon, który wygląda identycznie jak w rzeczywistości. Chcę uciec, ale też nie zostawiać w potrzebie może jakimś cudem żyjącej dziewczyny. Próbuje zadzwonić, jednakże mój telefon podobnie jak bardzo często w życiu zacina się i uniemożliwia mi jakiekolwiek próby. Tracę z widoku tajemniczą postać, za to zauważam, że w pobliżu miejsca gdzie stał leży jakiś pełny olbrzymi worek. Czuję, że on już idzie po mnie, choć w tym momencie nie jestem pewien czy od razu zamierza mi coś zrobić czy najpierw odbyć rozmowę, kim jestem, co tu robię, czy widziałem coś czego nie powiniennem etc. Podczas całego zdarzenia ukrywając się za cienkim murem staram się zrobić jedną rzecz - wyłączyć i ukryć ten cholerny telefon, chyba tyllko po to, aby moje intencje nie zostały odkryte, co niechybnie udaje mi się. Człowiek jest coraz bliżej podchodzi, do mnie i
budzę się.




), weź się w garść i coś zacznij zapisywać bo kiepsko to widzę... 
