29-04-2015, 12:57
29.04.2015
Dobra, wielki powrót
Ostatnio bardzo mało pisałem w dzienniku, ale myślę że to była jedynie cisza przed burzą. Dzisiaj miałem totalnie po***dolone LD... Uświadomiłem się we śnie wewnątrz snu. Incepcja 
--- Oko Izy ---
Zaczyna się, gdy jestem w Śremie u swojej babci (teraz już wiem na pewno, że jej mieszkanie jest moim symbolem snu, powtarza się w każdym moim LD). Leżę, próbując zasnąć. Patrzę przy tym na drzewo, które rośnie u wezgłowia łóżka (!). Jest chude i powyginane, ma szarą, wyschniętą na kamień korę. Co najciekawsze, w pewnym miejscu zieje dziura, przez którą można dostrzec zamknięte oko. Panuje powszechny przesąd, że każdy, kto zobaczy jak oko się otwiera, będzie zgubiony (chodzi o sam moment otwierania powiek, zresztą oko zawsze otwiera się o tej samej godzinie, więc łatwo przestrzegać tej reguły). Ja oczywiście zapominam o tym i w pewnym momencie oko się otwiera. Przez chwilę czuję strach, ale zaraz potem słyszę głos dobiegający z wnętrza drzewa. Głos młodej dziewczyny.
Cieszy się, że nareszcie ktoś spojrzał na nią gdy otwierała oko. Czekała na to całymi latami. Podczas krótkiej rozmowy zdradza mi, że ma na imię Iza i jest wielką fanką "Gry o Tron" xD
Następnie oko zamyka się, a ja zasypiam.
Rankiem razem z mamą wychodzimy z domu, by udać się na nadmorską plażę, parę kilometrów od domu (!). Jak zwykle jest piękny, słoneczny dzień, idealny na kąpiel. Chcę opowiedzieć mamie przygodę z drzewem i okiem, ale nie udaje mi się. Ona bowiem idzie pieszo, a ja udaję się inną drogą na przystanek. Stwierdzam, że opowiem jej na miejscu. Czekam na autobus, wsiadam i jadę parę przystanków. Po drodze mogę przyjrzeć się bliżej miasteczku, które przypomina wielki kurort letniskowy, z białymi budynkami i szerokimi ulicami.
Wysiadam na przystanku kilkaset metrów od morza. Gdy próbuję postawić parę kroków na chodniku, ze zdumieniem widzę, że mam na nogach rolki (!). W tym momencie następuje przebłysk świadomości. Odruchowo stosuję derealizację, ADA, robię TR z nosem. Wynik pozytywny wiąże się z niemałym zaskoczeniem. Nie chce mi się wierzyć że to sen, wszystko jest zbyt realne, prawdziwe. To nie może być sen.
No ale... Jak nie, jak tak
Ponawiam TR-a z nosem, mam co prawda trudności ze wciąganiem powietrza, ale mogę oddychać. Super. Idę więc dalej, myśląc, co by tu można zrobić. Przy okazji zauważam, że dzień nagle zmienił się w ciemną noc.Dochodzę do zakrętu, i chcę żeby droga przede mną się wyprostowała. Zamykam na moment oczy i wyobrażam sobie prostą drogę (wiem, błąd
). Rzecz jasna nic się nie dzieje. Mimo tego nie czuję się w żaden sposób zrażony. Idę dalej. Mijając grupę jakichś typków spod ciemnej gwiazdy, wołam do nich: "To jest sen!", z niejakim wahaniem, gdyż wiem jak to idiotycznie brzmi. Skręcam na kolejnym zakręcie i wchodzę na ulicę biegnącą wzdłuż brzegu morza. Myślę sobie, że dobrze by było zrobić z powrotem dzień. I tu znajduję dość ciekawy sposób: Zamykam oczy i wizualizuję sobie zwiększającą się jasność pod powiekami (światło słońca przebijające się przez cienką skórę powiek). Faktycznie, jest coraz jaśniejsze. Gdy otwieram oczy, z satysfakcją stwierdzam, że jest świt. Zamykam oczy jeszcze na chwilę, i gdy je otwieram, jest już piękne, słoneczne południe.Teraz zamierzam sobie polatać. Na początku wzbijam się w powietrze, machając komicznie rękami i nogami. Latać można, ale bardzo powoli i trzeba się nieźle namęczyć. Dochodzę do wniosku, że o wiele łatwiej będzie po prostu... popłynąć żabką w powietrzu. Udaje się! W tej chwili mogę latać szybko, i dość sprawnie manewrować nad ziemią. Lecę w stronę wielkiego drzewa rosnącego na brzegu, pod którym kąpie się moja koleżanka z liceum. Widząc mnie, wydaje okrzyk zdumienia (nic dziwnego
). Ja napotykam problemy z lataniem wśród gęstych gałęzi, co skutkuje chwilową utratą kontroli. Spadam w dół, ląduję w wodzie obok koleżanki.Dopływam do brzegu, myślę, co by tu jeszcze zrobić...
W tym momencie orientuję się, że mam zamknięte oczy. Próbuję je otworzyć, ale wiem, że tym razem otworzę je naprawdę. I tak też się dzieje. Nie jestem już nad morzem, tylko... U babci w Śremie (!!!!!). I wydaje mi się, że to już realny świat. Wykonuję TR z nosem, który daje dziwaczny wynik, bo jednocześnie mogę oddychać i nie mogę. Całkiem jakbym miał 2 ciała. Dopiero po dłuższej chwili czuję momentalne uczucie "zasysania" i budzę się naprawdę, u siebie w domu. Zdziwienie nie do opisania
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





