27-04-2015, 13:26
Nie wchodziłem tu przez weekend bo byłem na Pyrkonie
I niestety nie pamiętam zbyt wiele snów, właściwie to tylko jeden krótki.
Jestem w Wadowicach, u swojego kuzyna. Siedzimy w pokoju wyglądającym identycznie jak pokój mojej babci (ten, który już się przewijał w poprzednich snach). Ja zajmuję fotel najbliżej okna balkonowego, kuzyn siedzi na kanapie, po drugiej stronie stołu ojciec rozmawia z ciocią. Po chwili w drzwiach zjawia się kuzynka, która również zajmuje miejsce na kanapie. Żadne z nas się nie odzywa, czekamy aż wreszcie zostaniemy sami we trójkę (na połowę wakacji
).
Nudzi mi się, więc patrzę przez firanę za okno. I nagle dostrzegam coś dziwnego. Zaczyna sypać grad, kulki o średnicy ok. 3 cm lecą z bezchmurnego nieba, bębniąc głośno o parapet. Są dziwne, jakby przezroczyste. Podchodzę do okna, by przyjrzeć się im bliżej, i wtedy okazuje się... że to bańki mydlane! Nagle stają się większe, teraz mają kilkanaście centymetrów średnicy i nie spadają już w dół, lecz unoszą się swobodnie w powietrzu. Odwracam się i wołam wszystkich, żeby również popatrzyli na to dziwaczne zjawisko, ale gdy z powrotem spoglądam za szybę, czeka mnie rozczarowanie. W powietrzu unosi się tylko jedna, malutka bańka, która zresztą po chwili pęka.
PS. Cały sen był bardzo realistyczny, strasznie się dziwię że nie zrobiłem TR-a widząc lecące z nieba bańki mydlane...
I niestety nie pamiętam zbyt wiele snów, właściwie to tylko jeden krótki.24.04.2015
--- Bańkobicie ---
Jestem w Wadowicach, u swojego kuzyna. Siedzimy w pokoju wyglądającym identycznie jak pokój mojej babci (ten, który już się przewijał w poprzednich snach). Ja zajmuję fotel najbliżej okna balkonowego, kuzyn siedzi na kanapie, po drugiej stronie stołu ojciec rozmawia z ciocią. Po chwili w drzwiach zjawia się kuzynka, która również zajmuje miejsce na kanapie. Żadne z nas się nie odzywa, czekamy aż wreszcie zostaniemy sami we trójkę (na połowę wakacji
).Nudzi mi się, więc patrzę przez firanę za okno. I nagle dostrzegam coś dziwnego. Zaczyna sypać grad, kulki o średnicy ok. 3 cm lecą z bezchmurnego nieba, bębniąc głośno o parapet. Są dziwne, jakby przezroczyste. Podchodzę do okna, by przyjrzeć się im bliżej, i wtedy okazuje się... że to bańki mydlane! Nagle stają się większe, teraz mają kilkanaście centymetrów średnicy i nie spadają już w dół, lecz unoszą się swobodnie w powietrzu. Odwracam się i wołam wszystkich, żeby również popatrzyli na to dziwaczne zjawisko, ale gdy z powrotem spoglądam za szybę, czeka mnie rozczarowanie. W powietrzu unosi się tylko jedna, malutka bańka, która zresztą po chwili pęka.
PS. Cały sen był bardzo realistyczny, strasznie się dziwię że nie zrobiłem TR-a widząc lecące z nieba bańki mydlane...
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





