19-04-2015, 15:34
19.04.2015
PRAWDOPODOBNIE PIERWSZE PRAWDZIWE LD 
--- Studenci i stan nieważkości ---
Wieczór, za oknem ciemno, ja leżę w swoim mieszkaniu na łóżku (w salonie). Meble są poprzestawiane nieco inaczej niż w rzeczywistości, na ścianie wisi wielki telewizor, właściwie kino domowe. Jest włączony, właśnie lecą jakieś reklamy, które oglądam z miernym zainteresowaniem.W pewnym momencie do pokoju wchodzi całkiem nie znany mi student. Siada na kanapie przed telewizorem i wymienia ze mną parę słów. Jest zdziwiony, dlaczego tak wcześnie leżę już pod kołdrą. Po chwili pojawiają się jego koledzy, robi się ciasno. Tymczasem w TV zaczyna się jakiś głupawy amerykański serial studencki, którego absolutnie nie mam zamiaru oglądać.
Do pokoju wchodzi tata, pyta mnie, czy chcę tu zostać. Spoglądam na zegarek (jest 21:21) i mówię mu, że idę już spać.
W tym momencie coś się dzieje. Nagle zdaję sobie sprawę, że to, co dzieje się wokół mnie, jest bez sensu, i to musi być... sen. Mam zamknięte oczy. Robię TR z nosem, będąc właściwie pewny rezultatu, dlatego pozytywny wynik wcale mnie nie dziwi. Biorę trzy głębokie wdechy, po czym lekko i ostrożnie uchylam powieki. Widzę przed sobą białą ścianę. Nadal jest noc, i leżę w łóżku, ale tym razem u mojej babci, tam, gdzie miało miejsce moje pierwsze "niby-LD". Gdy ponownie zamykam oczy, widzę pod powiekami mnóstwo kolorowych wzorów i plam, które pojawiają się natychmiast i nie mam problemów z ich wywoływaniem. Czuję ewidentną radość, ale nie jakąś chorą ekscytację.
Znów ostrożnie uchylam powieki, widzę na ścianie przed sobą żółty napis, który rozmazuje się w oczach. Wyraźna jest jedynie pierwsza litera "O", tworzona przez wielką żółtą pinezkę wbitą w ścianę. Robię kolejny TR.
Stwierdzam, że skoro to sen, mogę spokojnie otworzyć oczy szeroko i się nie obudzę. Otwieram je więc całkowicie. Nic złego się nie dzieje, mogę napawać się snem.
Siadam na łóżku. Robię to, co chyba każdy na początku, czyli próbuję przywołać jakąś ładną dziewczynę
Niestety, gdy zamykam oczy i próbuję ją zmaterializować przed sobą, widzę tylko rozmywające się hipnagogiczne twarze i bezkształtne plamy. Po chwili stwierdzam, że nie chcę przywołać tu przypadkowo jakiegoś pokręconego brzydactwa, więc odpuszczam. Wolę spróbować na początek czegoś łatwiejszego. Konkretnie - latania.Robię parę kroków na łóżku i wzbijam się w górę. Nagle znajduję się jakby w stanie nieważkości, lecę powoli w stronę okna, po czym miękko odbijam się od niego i od podłogi. Całkiem śmieszne uczucie

Wracam na łóżko, cały czas robiąc w regularnych odstępach TR. Przy okazji zdaję sobie sprawę, że czuję swoje realne oczy, i są one bardzo mocno wywrócone do wewnątrz oczodołów. Im szerzej otwieram oczy we śnie, tym bardziej te prawdziwe wykręcają się w stronę wnętrza głowy. Lekko schizowe, przez chwilę boję się, żeby z tym nie przesadzić...
Gdy po raz kolejny zamykam oczy, nagle zdaję sobie sprawę, że właśnie się obudziłem. Wiem, że gdy otworzę je z powrotem, będę już w swoim pokoju, w realnym świecie. I tak właśnie się staje. Otwieram oczy i jestem całkowicie wybudzony i wypoczęty, choć jest 2:30 w nocy (spałem równo 1,5 h).
Inces, Fallen, co o tym sądzicie jako profesjonaliści?
Osobiście wydaje mi się, że to był mój pierwszy naprawdę udany świadomy sen, po raz pierwszy też przejście do rzeczywistości odbyło się tak płynnie, bez wrażenia "wysysania samego siebie".PS. Gdy leżałem na łóżku u babci, pamiętam że czułem bodźce dotykowe znacznie mocniej niż w rzeczywistości, wywoływały wręcz mrowienie ciała. Jednocześnie odbijanie się od okna i podłogi podczas lotu nie sprawiało najmniejszego bólu.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





