05-04-2015, 16:10
Cytat:Heh. A co dopiero myślenie po obudzeniu z bardzo głębokiego snu, np. przy niedoborze, po kilku h z N-REM. Myślenie potrafi być wtedy bardzo zabawneHahahhahaha to brzmi genialnieNie raz naciskając przycisk "drzemka" myślałem, że np. cofam czas, a raz nawet doświadczyłem prawdziwej ambiwalencji, kiedy to ustaliłem sobie, że ja pójdę do szkoły a ja sobie jeszcze poleżę

05.04.2015
--- Pośród ruin - Arena ---
Bardzo długi, przygodowy i filmowy sen. Dzieje się w paru miejscach:
1. Ruiny starożytnej areny, otoczonej grubym, wysokim murem w środku lasu. Wewnątrz mieszka uwięziony tam wiele lat temu starzec (kapłan lub prorok?)
2. Gigantyczne ruiny z piaskowca, zbudowane na symetrycznym planie. Przez ich środek przebiega długa, kamienna rampa, od której w górę po obu stronach odchodzą schody.
3. Wielkie jezioro położone na zachód od lasu i ruin.
Jest słoneczny, letni dzień. Po wielkich ruinach z pkt. 2. przechadza się Gandalf w towarzystwie jednej lub dwóch osób, których twarzy nie pamiętam. Jedna z nich pyta, czy Gandalf słyszał o starym mieszkańcu tych ruin i czy chciałby go zobaczyć. Czarodziej zaciekawia się, zmienia wyraz twarzy. "Mieszkańca?" - pyta zamyślony.
Sceneria się zmienia, Gandalf stoi na szczycie muru areny w lesie (choć jednocześnie tam, gdzie stał wcześniej, po prostu na chwilę ruiny i arena zlewają się w jedno miejsce!). Woła kogoś, ale staruszek-samotnik ukrywa się w podcieniu w jakiejś wnęce. Szepce sam do siebie "Niemożliwe!". Gandalf stwierdza, że nikogo tam nie ma i odchodzi, a staruszek dopiero wtedy, oniemiały, wychodzi z ukrycia. Zaczyna krzyczeć o pomoc, ale jest już za późno.
Kolejna scena jest żywcem wyrwana z komiksu, widać nawet białe ramki pomiędzy kolejnymi ujęciami. Dwóch rybaków płynie nocą w małej łódce, wzdłuż brzegu jeziora (dookoła jest gęsty las). Jest bardzo ciemno. Ten siedzący z tyłu boi się, słyszał opowieści o potworze z jeziora. Drugi wyśmiewa go i nie chce wierzyć w podobne dyrdymały. Płyną dalej. Po jakimś czasie wyciągają z dna jezioro stare koło sternicze, ten z tyłu siada przy nim i zaczyna grać na klawiaturze pianina (!!!). Jest zlany potem, coraz bardziej przerażony. "Czytelnik komiksu" nie wie o co chodzi, do momentu, gdy z cienia wyłania się lewa część koła-pianina, obrośnięta jakby splotem wodorostów, zieloną macką wystającą z wody. Wodorosty nagle opadają na łódkę, momentalnie zwiększają swoją objętość. Wyrastają im nowe gałązki oraz duże, białe kwiaty, podobne do Lilii. Ten z przodu mówi: "Ależ ładne kwiaty". Roślina obrasta łódkę i zabija rybaków. Teraz scena pokazująca z lotu ptaka, jak roślina rozprzestrzenia się po całej krainie, porastając ziemię i drzewa. Czysta pozostaje jedynie arena ze staruszkiem, który nie ma pojęcia o tym, co dzieje się na zewnątrz.
Wychodzi na to, że jego więzienie ocaliło mu życie. Fajny morał

Potem jeszcze był jeszcze dość długi fragment, gdy widzę już wszystko z pierwszej osoby i jestem w ruinach z pkt. 2 razem z rodzicami, chyba na wakacjach. Też rozmawiamy o ich starym mieszkańcu, ale tym razem miast staruszka pojawia się w oddali bardzo brzydki, garbaty osobnik. Zjeżdża na jakimś wózku w dół głównej rampy. Rodzice mówią że to wariat, należy go unikać. Przekradamy się więc chyłkiem na skraj ruin, kryjąc się za zrujnowanymi budynkami, fragmentami murów i obalonymi kolumnami. Potem wybiegamy przez bramę na zewnątrz, idziemy na brzeg jeziora. Rozkładamy tam stół i krzesła, chcemy chyba zjeść śniadanie czy obiad.
Działo się jeszcze trochę mniej ciekawych rzeczy, ale nie będę się już przesadnie rozpisywał.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536




Nie raz naciskając przycisk "drzemka" myślałem, że np. cofam czas, a raz nawet doświadczyłem prawdziwej ambiwalencji, kiedy to ustaliłem sobie, że ja pójdę do szkoły a ja sobie jeszcze poleżę 
