24-03-2015, 16:47
Tytuł: "Historia Lisey"
Autor: Stephen King
Napis na okładce głosi, że jest to najbardziej szczera i osobista książka Kinga i zgadzam się z tym w stu procentach. Praktycznie z każdego słowa przebija klasyczny i dobrze znany autor. Tak jakby ta książka była esencją jego twórczości. Choć właściwie ja jestem zwolenniczką Stephena Kinga, który pisze racjonalnie, gdzie wszystko ma logiczne wytłumaczenie, jak np. "Zielona Mila" (no, tutaj z drobnymi wyjątkami), "Ciało", "Zdolny uczeń", to w "Historii Lisey" niestety lub stety pojawia się fantastyka, inny świat itp. Co ciekawe nie jest to mankament książki, tak ja się spodziewałam, ale jej zaleta.
Ogólnie książka jest pełna neologizmów i powiedzonek, które zdaje się, że King po prostu kocha. Przez pierwsze 50 stron ciężko się w tych powiedzonkach i szyfrach ogarnąć, ale kiedy się już człowiek zorientuje, to reszta idzie jak z płatka i czytanie jest łatwe i przyjemne.
Opis książki z obwoluty: Minęły dwa lata od śmierci Scotta, męża Lisey Debusher Landon. Spędzili razem 25 lat we wspaniałym związku, który spajało głębokie, chwilami wręcz przerażająco intymne uczucie. Scott był sławnym, nagradzanym pisarzem, autorem bestsellerów, ale i bardzo skomplikowanym człowiekiem. Zanim się pobrali, Lisey dowiedziała się od ukochanego o krwawych źródłach jego twórczości. Później zrozumiała, że było takie miejsce, do którego Scott zawsze wracał - miejsce przerażające i zarazem kojące, które mogło pochłonąć go żywcem lub obdarować pomysłami i myślami, po to, by miał siłę dalej żyć. Teraz nadszedł czas, by Lisey stawiła czoło demonom Scotta, czas by udała się do Boo`ya Moon. To, co wydaje się początkowo tylko porządkowaniem dokumentów po zmarłym mężu przez wdowę, staje się podróżą w głąb mroku, w którym przebywał za życia Scott Landon.
Jeśli ktoś lubi thrillery/horrory z elemantami fantasy lub po prostu jest fanem Stephena Kinga, to polecam gorąco.
Autor: Stephen King
Napis na okładce głosi, że jest to najbardziej szczera i osobista książka Kinga i zgadzam się z tym w stu procentach. Praktycznie z każdego słowa przebija klasyczny i dobrze znany autor. Tak jakby ta książka była esencją jego twórczości. Choć właściwie ja jestem zwolenniczką Stephena Kinga, który pisze racjonalnie, gdzie wszystko ma logiczne wytłumaczenie, jak np. "Zielona Mila" (no, tutaj z drobnymi wyjątkami), "Ciało", "Zdolny uczeń", to w "Historii Lisey" niestety lub stety pojawia się fantastyka, inny świat itp. Co ciekawe nie jest to mankament książki, tak ja się spodziewałam, ale jej zaleta.
Ogólnie książka jest pełna neologizmów i powiedzonek, które zdaje się, że King po prostu kocha. Przez pierwsze 50 stron ciężko się w tych powiedzonkach i szyfrach ogarnąć, ale kiedy się już człowiek zorientuje, to reszta idzie jak z płatka i czytanie jest łatwe i przyjemne.
Opis książki z obwoluty: Minęły dwa lata od śmierci Scotta, męża Lisey Debusher Landon. Spędzili razem 25 lat we wspaniałym związku, który spajało głębokie, chwilami wręcz przerażająco intymne uczucie. Scott był sławnym, nagradzanym pisarzem, autorem bestsellerów, ale i bardzo skomplikowanym człowiekiem. Zanim się pobrali, Lisey dowiedziała się od ukochanego o krwawych źródłach jego twórczości. Później zrozumiała, że było takie miejsce, do którego Scott zawsze wracał - miejsce przerażające i zarazem kojące, które mogło pochłonąć go żywcem lub obdarować pomysłami i myślami, po to, by miał siłę dalej żyć. Teraz nadszedł czas, by Lisey stawiła czoło demonom Scotta, czas by udała się do Boo`ya Moon. To, co wydaje się początkowo tylko porządkowaniem dokumentów po zmarłym mężu przez wdowę, staje się podróżą w głąb mroku, w którym przebywał za życia Scott Landon.
Jeśli ktoś lubi thrillery/horrory z elemantami fantasy lub po prostu jest fanem Stephena Kinga, to polecam gorąco.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





