24-03-2015, 15:31
Śniło mi się, że byłam w klasie, pisałam wraz z moją klasą/ grupą jakiś sprawdzian. Tzn. właściwie pisaliśmy "pracę licencjacką". Między ławkami przechadzał się młody pan profesor, był w jakiś sposób mroczny. Powiedział w pewnym momencie, spojrzawszy na moją pracę, że już zdałam. Myślał, że mam zapisane 2 strony, a tak naprawdę miałam już 4, i kiedy to zobaczył, dodał, że w takim razie zdałam bankowo. Nagle podszedł do jakiegoś chłopaka z tyłu klasy i wyjął mu z rozkręcanego długopisu kilka ściąg. Strasznie, strasznie się wkur*wił, a ja wiedziałam, że za chwilę stanie się coś okropnego. Powiedział "no to teraz mnie popamiętacie" czy coś w tym stylu. Kazał nam wszystkim wyjść na korytarz (który wyglądał tak samo jak drugie piętro w moim byłym LO) i kazał mi także wziąć z klasy dwie łyżki. Podeszłam do szafki i je wzięłam. Kiedy już wszyscy staliśmy na korytarzu, powiedział do dwóch uczniów, że mają iść do toalety i do jednego wiadra nabrać 'jasnego', a do drugiego 'ciemnego'. Do końca nie wiedziałam, o co mu chodzi, ale przekonałam się, kiedy tamci wrócili z pełnymi wiadrami. Tym dwóm, którzy ściągali (bo jednak było ich dwóch) rozkazał, że mają to jeść... A ci debile faktycznie zaczęli jeść... ludzkie odchody. Nie wytrzymałam i pobiegłam do toalety zwymiotować (we śnie). Jakoś później okazało się, że cała klasa oblała egzamin oprócz mnie, dostałam 3.
W drugim śnie była noc, ja weszłam na podwórko mojego domu i mój pies mnie nie poznał. Myślał, że jestem intruzem i zaczął mnie gryźć. Wołałam mojego brata, żeby mi pomógł, ale było już za późno.
W drugim śnie była noc, ja weszłam na podwórko mojego domu i mój pies mnie nie poznał. Myślał, że jestem intruzem i zaczął mnie gryźć. Wołałam mojego brata, żeby mi pomógł, ale było już za późno.
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





