15-03-2015, 20:49
Dzięki za wskazówki i spostrzeżenia 
Jednak teraz już moja ekscytacja ww. snem drastycznie spadła. Mianowicie, wczoraj przeżyłem POTĘŻNE fałszywe przebudzenie, które być może opiszę później, a dzisjaj... swoje pierwsze LD
Co prawda było krótkie, ale myślę że jak na sam początek, to w sam raz
Byłem w szkolnej szatni razem z kolegami z podstawówki. W pewnym momencie wszyscy wyszli, zostałem tylko ja i jeden kumpel. Siedział jakiś smutny i przybity na ławce i się do mnie nie odzywał.
Nudziło mi się. Nagle zrobiłem spontaniczny TR z nosem. Trzy wdechy. I co? Wynik POZYTYWNY! Wbrew własnym oczekiwaniom nie zacząłem skakać z radości jak idiota, tylko przyjąłem ten fakt ze spokojnym uśmiechem i uczuciem satysfakcji. Przy okazji spróbowałem TR-a z dłońmi, ale nie zauważyłem nic dziwnego. Jednak teraz było już wszystko jedno, byłem świadomy tego, że śnię.
Jednak wiedziałem również, że lada chwila się obudzę. Poczułem gwałtowny zawrót głowy, momentalnie zrobiło mi się niedobrze. Musiałem na siłę ustabilizować obraz przed oczami. Kolega poderwał się z ławki i spytał zaniepokojony, czy wszystko ze mną w porządku, ja go uspokoiłem, że tak.
Jednak nie chciało mi się dłużej siedzieć w tej małej, brzydkiej szatni. Nagle znalazłem się w łóżku, w domu mojej babci. Była noc. Ja widziałem na trzymanym w rękach tablecie coś jakby plan korytarzy w podziemiach lub katakumbach. Wiedziałem podświadomie, że ten sen ma być koszmarem, a to jest jego mapa. Stwierdziłem, że nie chcę mieć koszmaru, i mapka zniknęła, pojawił się zwykły, kolorowy ekran Androida. "Przeniosłem" ekran na ścianę i go powiększyłem, żebym nie musiał trzymać tabletu w dłoniach. Następnie bawiłem się, przesuwając ikonki samym wzrokiem. Gdy mocno ruszyłem głową w bok, jedna wyleciała poza ekran i znikła gdzieś za drzwiami, na korytarzu. Dopiero wtedy zacząłem się śmiać jak wariat, czułem się genialnie. Zabawa trwała chwilę, potem znów poczułem dziwne zawroty głowy, mdłości, wszystko się rozmazało i zacząłem czuć własne ciało. Najpierw suche usta, potem mrowienie w dłoniach. Byłem przez jakiś czas zawieszony między światem snu i realnym, ale niestety nie udało mi się dłużej utrzymać LD.
Gdy się obudziłem, okazało się że jest 4:35, czyli 10 minut przed budzikiem. Zawsze się tak budzę do WBTB. Zapisałem więc sen, pół godzinki czytałem książkę, po czym poszedłem spać znowu. Tym razem śnił mi się zwykły sen, choć dosyć długi i szczegółowy.
Mimo wszystko uczucie genialne
Chociaż straszliwie dziwnie. Szczególnie to wrażenie, jakby ktoś mnie wlewał sobie samemu do głowy przez lejek... Też macie/mieliście podobne odczucia?

Jednak teraz już moja ekscytacja ww. snem drastycznie spadła. Mianowicie, wczoraj przeżyłem POTĘŻNE fałszywe przebudzenie, które być może opiszę później, a dzisjaj... swoje pierwsze LD

Co prawda było krótkie, ale myślę że jak na sam początek, to w sam raz

Byłem w szkolnej szatni razem z kolegami z podstawówki. W pewnym momencie wszyscy wyszli, zostałem tylko ja i jeden kumpel. Siedział jakiś smutny i przybity na ławce i się do mnie nie odzywał.
Nudziło mi się. Nagle zrobiłem spontaniczny TR z nosem. Trzy wdechy. I co? Wynik POZYTYWNY! Wbrew własnym oczekiwaniom nie zacząłem skakać z radości jak idiota, tylko przyjąłem ten fakt ze spokojnym uśmiechem i uczuciem satysfakcji. Przy okazji spróbowałem TR-a z dłońmi, ale nie zauważyłem nic dziwnego. Jednak teraz było już wszystko jedno, byłem świadomy tego, że śnię.
Jednak wiedziałem również, że lada chwila się obudzę. Poczułem gwałtowny zawrót głowy, momentalnie zrobiło mi się niedobrze. Musiałem na siłę ustabilizować obraz przed oczami. Kolega poderwał się z ławki i spytał zaniepokojony, czy wszystko ze mną w porządku, ja go uspokoiłem, że tak.
Jednak nie chciało mi się dłużej siedzieć w tej małej, brzydkiej szatni. Nagle znalazłem się w łóżku, w domu mojej babci. Była noc. Ja widziałem na trzymanym w rękach tablecie coś jakby plan korytarzy w podziemiach lub katakumbach. Wiedziałem podświadomie, że ten sen ma być koszmarem, a to jest jego mapa. Stwierdziłem, że nie chcę mieć koszmaru, i mapka zniknęła, pojawił się zwykły, kolorowy ekran Androida. "Przeniosłem" ekran na ścianę i go powiększyłem, żebym nie musiał trzymać tabletu w dłoniach. Następnie bawiłem się, przesuwając ikonki samym wzrokiem. Gdy mocno ruszyłem głową w bok, jedna wyleciała poza ekran i znikła gdzieś za drzwiami, na korytarzu. Dopiero wtedy zacząłem się śmiać jak wariat, czułem się genialnie. Zabawa trwała chwilę, potem znów poczułem dziwne zawroty głowy, mdłości, wszystko się rozmazało i zacząłem czuć własne ciało. Najpierw suche usta, potem mrowienie w dłoniach. Byłem przez jakiś czas zawieszony między światem snu i realnym, ale niestety nie udało mi się dłużej utrzymać LD.
Gdy się obudziłem, okazało się że jest 4:35, czyli 10 minut przed budzikiem. Zawsze się tak budzę do WBTB. Zapisałem więc sen, pół godzinki czytałem książkę, po czym poszedłem spać znowu. Tym razem śnił mi się zwykły sen, choć dosyć długi i szczegółowy.
Mimo wszystko uczucie genialne
Chociaż straszliwie dziwnie. Szczególnie to wrażenie, jakby ktoś mnie wlewał sobie samemu do głowy przez lejek... Też macie/mieliście podobne odczucia?
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





