13-02-2015, 17:30
Miałem świetny sen nieświadomy, będący namacalną reklamą świadomych snów 
Otóż w treści jechałem po mleko jak za czasów podstawówki, z tym że rowerem, w godzinach popołudniowych, po grząskim błocie. Z trudem mijałem kilometry polnych dróg, musiałem uważnie obserwować drogę, żeby się nie wywalić, ale co chwilę znajdywałem czas, żeby zerknąć w przepiękne niebo. Żadnych aniołów, łun czy gwiazd, ot zwykłe sklepienie wypełnione kłębiastymi fikuśnymi chmurami, od których odbijało się żywo pomarańczowym blaskiem słońce. Puentą jest to, że tak jadąc i będąc pewny, że wszystko jest zbyt wyraziste, żeby nie było jawą, przyszła mi refleksja " jakie przepiękne niebo, i to w prawdziwym życiu. Po co ja tyle szukałem piękna w snach, skoro jawa jest piękniejsza "

Otóż w treści jechałem po mleko jak za czasów podstawówki, z tym że rowerem, w godzinach popołudniowych, po grząskim błocie. Z trudem mijałem kilometry polnych dróg, musiałem uważnie obserwować drogę, żeby się nie wywalić, ale co chwilę znajdywałem czas, żeby zerknąć w przepiękne niebo. Żadnych aniołów, łun czy gwiazd, ot zwykłe sklepienie wypełnione kłębiastymi fikuśnymi chmurami, od których odbijało się żywo pomarańczowym blaskiem słońce. Puentą jest to, że tak jadąc i będąc pewny, że wszystko jest zbyt wyraziste, żeby nie było jawą, przyszła mi refleksja " jakie przepiękne niebo, i to w prawdziwym życiu. Po co ja tyle szukałem piękna w snach, skoro jawa jest piękniejsza "





