11-02-2015, 12:14
~~~ 11 Lutego ~~~
Postanowiłem, że odpuszczę sobie z WILDEM i będę go robić max trzy razy w tygodniu.Aktualnie muszę poćwiczyć zapamiętywanie snów i budząc się ze snu robić WBTB z MILDEM.Mam nadzieję, że mój dziennik zapełni się także snami świadomymi.Od jutra chyba zacznę robić sobie popołudniowe drzemki i starać się przyzwyczaić swój organizm do spania w popołudniu.
Wracałem do domu i każdy się mi przyglądał, ponieważ nie szedłem normalnie tylko zygzakiem.Miałem jakieś dziwne zawroty głowy i uginały mi się kolana.Gdy jakimś cudem dotarłem do domu moja mama chciała dzwonić na pogotowie, ale ja odmawiałem i mówiłem, że mi przejdzie.
Poszedłem do szkoły i na początku przerwy czułem się w miarę normalnie siedziałem z kolegami i koleżankami na schodach i czekaliśmy na panią od polskiego.Wraz z kolegami mówiliśmy jakieś przezwisko na nią, a przechodziła obok i to usłyszała.Kiwnęła głową i poszła do klasy.Otworzyła dziennik i powiedziała, że te osoby, które ją przezywały mają podejść do odpowiedzi.Najpierw poszedł mój kolega.Odpowiedział dobrze i przyszła kolej na mnie.Wróciły znowu do mnie zawroty głowy i ledwo co podszedłem pod jej biurko, a pani dała mi kartę z pytaniem i miałem na to pytanie odpowiedzieć.Pamiętam, że były to dwa zdania jedno zdanie pojedyncze, a drugie mnogie i musiałem któreś zdanie wybrać i odpowiedzieć dlaczego.Wybrałem zdanie drugi, które pani powiedziała, że jest poprawne, ale muszę uzasadnić czemu akurat te.Odpowiedziałem, że dlatego, bo oba zdania się różnią i drugie zdanie jest w liczbie mnogiej.Pani powiedziała dobrze, siadaj.Jakoś się dotoczyłem do ławki i śmiałem się z kolegą.
Pod koniec tej lekcji lub już następnej zacząłem się turlać po klasie, ponieważ byłem jak naćpany nie mogłem chodzić normalnie, kręciło mi się w głowie i miałem rozmazany obraz.Pani od matematyki zauważyła mój stan i zadzwoniła po moją mamę, która bardzo szybko przyjechała i zaczęło się przepytywanie co mi jest ? Odpowiedziałem prawdę, że nie wiem co mi jest.Moja mama zasugerowała, że brałem coś, ale pani zaraz obaliła tą myśl odpowiadając, że miałbym powiększone źrenice i miałbym całkowite inne objawy.
Po chwili zaczęło mi być zimno, ale już normalnie widziałem.Otrzymałem jakąś kołdrę/koc i siedziałem na parapecie.Trząsłem się cały czas z zimna.Była to chyba przerwa i moje dwie koleżanki podeszły do mnie i zapytały jak się czuję i co mi jest.Odpowidziałem, że już lepiej, a co mi jest to nw.Druga koleżanka spytała o moją rękę, którą złamałem na prawdę w rzeczywistym świecie całkiem niedawno temu.Odpowiedziałem, że lepiej i powoli dochodzi do siebie.Moje koleżanki odeszły i chyba na koniec rozmowy mówiły, że życzą mi szybkiego powrotu do zdrowia.Poszły w stronę sali gimnastycznej i jedna do drugiej mówiła, że miała też kiedyś złamaną rękę i złamała ją łamiąc drugiej osobie rękę, że się zderzyły.





