16-08-2010, 11:43
Wooow...to mi przyszło na myśl dzisiaj rano, kiedy przypomniałam sobie wydarzenia (cóż, przeżycia, jak kto woli xD) z wczorajszego wieczoru/nocy...A więc opowieść czas zacząc!
Wczoraj położyłam się spać jakoś o pierwszej. W sumie nie chciało mi się jakoś bardzo spać, więc pomyślałam, że może warto coś tam pokombinować w sprawie LD. No więc tak co kilka minut (1-2) zaczęłam robić TRy, mając nadzieję, że może zrobię też odruchowo, kiedy będę już we śnie. Powtarzałam sobie także: "Jestem we śnie. Mam swiadomość".Z czasem byłam coraz bardziej i bardziej śpiąca i nawet podniesienie ręki sprawiało mi problem, tak bardzo chciało mi się spać.I kiedy zrobilam nastepny TR, tzn. zatkałam nos, to i tak oddychałam! (nie zdawałam sobie sprawy, że już śpię xD). Nie mogłam w to uwierzyć, podejrzewałam, że za słabo scisnęłam nos.Ale nie. Zamknęłam go, a mimo to nie dusiłam się. Odzyskałam świadomość. Tzn. czułam, że moje ciało śpi, że sobie oddycha i wiedziałam, że tylko moja świadomość jest przebudzona. Kiedy to sobie uświadomiłam, to po prostu zwariowałam ze szczęścia, przeżylam jakąś ekstazę (hehe
).To było..wspaniałe.Czułam, że moje ciało śpi, a ja byłam trzeźwa. Na oko trwało to od kilku sekund do kilku minut, ale w tym czasie nie przychodziły żadne obrazy. Widziałam tylko ciemność. Podejrzewam, że potem po prostu zasnęłam. I tu takie pytanie do specjalistów xD: Jak utrzymać świadomość? Wracając jednak do wątku, kiedy rano się obudziłam, pamiętałam to wszystko, pamiętałam tą falę szcześcia, która zalała mnie, gdy sobie uświadomiłam, że po miesiącu (ponad) treningów, stosowania różnych technik i pragnięcia tego bardzo, udało mi sie wreszcie uczynić krok do przodu. Zrobiłam postep i jestem niemal pewna, ze to był wstep do LD. Mimo, że jednak straciłam świadomość, to i tak jestem z siebie dumna. Wiem , że ktoś, kto to czyta, może powiedzieć : phi, a ja tak mam codziennie, ale dla mnie to naprawdę duża rzecz. Ponownie uwierzyłam, że mogę osiągnąć LD i teraz z peczniejącym bagażem energii ponownie zabieram się do pracy
Wczoraj położyłam się spać jakoś o pierwszej. W sumie nie chciało mi się jakoś bardzo spać, więc pomyślałam, że może warto coś tam pokombinować w sprawie LD. No więc tak co kilka minut (1-2) zaczęłam robić TRy, mając nadzieję, że może zrobię też odruchowo, kiedy będę już we śnie. Powtarzałam sobie także: "Jestem we śnie. Mam swiadomość".Z czasem byłam coraz bardziej i bardziej śpiąca i nawet podniesienie ręki sprawiało mi problem, tak bardzo chciało mi się spać.I kiedy zrobilam nastepny TR, tzn. zatkałam nos, to i tak oddychałam! (nie zdawałam sobie sprawy, że już śpię xD). Nie mogłam w to uwierzyć, podejrzewałam, że za słabo scisnęłam nos.Ale nie. Zamknęłam go, a mimo to nie dusiłam się. Odzyskałam świadomość. Tzn. czułam, że moje ciało śpi, że sobie oddycha i wiedziałam, że tylko moja świadomość jest przebudzona. Kiedy to sobie uświadomiłam, to po prostu zwariowałam ze szczęścia, przeżylam jakąś ekstazę (hehe
).To było..wspaniałe.Czułam, że moje ciało śpi, a ja byłam trzeźwa. Na oko trwało to od kilku sekund do kilku minut, ale w tym czasie nie przychodziły żadne obrazy. Widziałam tylko ciemność. Podejrzewam, że potem po prostu zasnęłam. I tu takie pytanie do specjalistów xD: Jak utrzymać świadomość? Wracając jednak do wątku, kiedy rano się obudziłam, pamiętałam to wszystko, pamiętałam tą falę szcześcia, która zalała mnie, gdy sobie uświadomiłam, że po miesiącu (ponad) treningów, stosowania różnych technik i pragnięcia tego bardzo, udało mi sie wreszcie uczynić krok do przodu. Zrobiłam postep i jestem niemal pewna, ze to był wstep do LD. Mimo, że jednak straciłam świadomość, to i tak jestem z siebie dumna. Wiem , że ktoś, kto to czyta, może powiedzieć : phi, a ja tak mam codziennie, ale dla mnie to naprawdę duża rzecz. Ponownie uwierzyłam, że mogę osiągnąć LD i teraz z peczniejącym bagażem energii ponownie zabieram się do pracy
"Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu"





