27-10-2014, 21:57
~~~ 26 Października ~~~
Przez ostatni czas w ogóle nie prowadziłem dziennika i nie trenowałem.Jednym słowem odpuściłem, ponieważ byłem zbyt zajęty i nie miałem chęci jak i sił na dalszą naukę.W ten czas, gdy nie trenowałem miałem Świadomy Sen, który sprawił, że moja motywacja wzrosła i znowu zaczynam.
Wchodziłem do kościoła, gdy nagle przyszła mi do głowy myśl o tym, że w tym momencie śnię.Zrobiłem Test Rzeczywistości i zacząłem poprawiać jakość snu.Krzyczałem Jakość 100% i jak zwykle pomogło.Nie miałem zbytnio pomysłu co robić, więc postanowiłem polatać.Odbiłem się od ziemi i poszybowałem w górę, w czasie lotu czułem zimno, bo byłem ubrany w jakieś krótkie spodenki oraz koszulkę.Po jakimś czasie doleciałem do jakiejś stodoły, obok, której stała buda i pies na łańcuchu.Chciałem zrobić takie coś jak w grze, po prostu leciałem z dużą prędkością w stronę ziemi i pięścią uderzyłem w ziemie tworzyć jakby taką falę uderzeniową i powiem szczerze, że dobrze mi wyszła.Następnie, chciałem spełnić jedno ze swoich planów na spędzanie czasu w świadomym śnie, mianowicie polecieć, aż do kosmosu i zobaczyć swoją planetę z góry.Wzbiłem się w górę i gdy osiągnąłem odpowiednią wysokość szybko się odwróciłem.Widziałem przez pewien czas planetę, a zaraz po tym, gdy się odwróciłem sen się zaczął rozmywać i na koniec usłyszałem jakby taki głos, od boga coś w typie ''Jestem przy Tobie''.
"Gdybyś wiedział, że osoba którą kochasz jutro umrze, to co byś jej powiedział by dać upragnioną ulgę, czasem brakuje słów życie bez sumienia skurwiel, to jego słaby punkt tak jak dwulicowy kumpel"





