11-10-2014, 20:22
11.30 - zaśnięcie
05.00 - Brak!
08.50 - pobudka
Mecz. Odbywał się wieczorem. Było ciemno. graliśmy prostopadle do "patrzenia". jednak boisko było raczej drogą z . Prawa bramka była po skręcie w lewo idąc od lewej. Nie było nas 22 ale sporo. Mecz graliśmy my i Niemcy. Grałem nieźle i robiłem tym raczej wrażenie. Biegłem na lewo, bawiłem się piłka i operowałem "szanując zachowanie się piłki" .Był to drugi skład Niemiec. Biegłem chyba w drugiej połowie w przeciwną stronę "boiska" (po zakręcie w lewo). Po lewej miałem Niemca byłem przed nim. Piłką operowałem na prawo - nawet czubkiem. 2-0. Szybko biegiem na drugą bramkę. Zastawiłem drogę goniącemu mnie przeciwnikowi - ciałem. Żartowałem z chwytaniem za koszulkę - raczej wielokrotnie go łapałem ale nie wpływając na jego bieg (biegłem za nim) chciałem chyba wkurzyć i zdekoncentrować. Kiedy to się nie spodobała lub zostało zauważone zacząłem machać łapkami jak dziecko i naśmiewając się przy okazji z zaistniałej sytuacji.
-------------------------------
Udaliśmy się rodziną do parku na którego środku stała chatka z drewna. Był to dam strachów. Kolejka do wejścia była spora. Wychodziła nawet do pomieszczenia gdzie kupowało się bilet. Ludzie stali na chodach przy przejściu do tego kolejnego pomieszczenia. Kiedy byliśmy już w pierwszej (bliższej ) sali stałem przy ścianie łączącej sale bliższą wejścia z tą gdzie kupowało się bilety (pierwsza w kolejności czekania do wejścia). Ściana było szklana, a ja siekiera udawałem że ja chce zniszczyć. Rysy. W sali strachów były wypchane zwierzęta, które miały symulować atak.
-------------------------------------
Czekamy na dworze z grupą na oceny ze sprawdzianu. Dość długo. W końcu przez telefon wykładowca podaje kilka ocen. Ja dostałem "średnia 4". Ania stała obok mnie i też słuchała.
---------------------------------------
05.00 - Brak!
08.50 - pobudka
Mecz. Odbywał się wieczorem. Było ciemno. graliśmy prostopadle do "patrzenia". jednak boisko było raczej drogą z . Prawa bramka była po skręcie w lewo idąc od lewej. Nie było nas 22 ale sporo. Mecz graliśmy my i Niemcy. Grałem nieźle i robiłem tym raczej wrażenie. Biegłem na lewo, bawiłem się piłka i operowałem "szanując zachowanie się piłki" .Był to drugi skład Niemiec. Biegłem chyba w drugiej połowie w przeciwną stronę "boiska" (po zakręcie w lewo). Po lewej miałem Niemca byłem przed nim. Piłką operowałem na prawo - nawet czubkiem. 2-0. Szybko biegiem na drugą bramkę. Zastawiłem drogę goniącemu mnie przeciwnikowi - ciałem. Żartowałem z chwytaniem za koszulkę - raczej wielokrotnie go łapałem ale nie wpływając na jego bieg (biegłem za nim) chciałem chyba wkurzyć i zdekoncentrować. Kiedy to się nie spodobała lub zostało zauważone zacząłem machać łapkami jak dziecko i naśmiewając się przy okazji z zaistniałej sytuacji.
-------------------------------
Udaliśmy się rodziną do parku na którego środku stała chatka z drewna. Był to dam strachów. Kolejka do wejścia była spora. Wychodziła nawet do pomieszczenia gdzie kupowało się bilet. Ludzie stali na chodach przy przejściu do tego kolejnego pomieszczenia. Kiedy byliśmy już w pierwszej (bliższej ) sali stałem przy ścianie łączącej sale bliższą wejścia z tą gdzie kupowało się bilety (pierwsza w kolejności czekania do wejścia). Ściana było szklana, a ja siekiera udawałem że ja chce zniszczyć. Rysy. W sali strachów były wypchane zwierzęta, które miały symulować atak.
-------------------------------------
Czekamy na dworze z grupą na oceny ze sprawdzianu. Dość długo. W końcu przez telefon wykładowca podaje kilka ocen. Ja dostałem "średnia 4". Ania stała obok mnie i też słuchała.
---------------------------------------





