11-10-2014, 12:37
Weekendzik, WILDzik i LDzik 
Co ciekawe nie nastawiałem budzika na WBTB. Po prostu obudziłem się sam z siebie po 7 godzinach, poszedlem posiedzieć na kiblu i po 15 minutach wróciłem do wyrka. Pozycja boczna, czekałem może z 10 minut i wszedłem do snu.
Problem jest taki, że nie bardzo pamiętam początku, a pamiętałem go rano. Niestety z lenistwa nic nie zapisałem i mi umknęło. Aha, w sumie jak to piszę, to właśnie mi się przypomniał xD
Pojawiłem się na przystanku autobusowym i wszedłem do autobusu. Pamiętam tę rozkminę "czy to już sen czy jeszcze jakaś wizualizacja czy coś? Co jeśli wykonam TR i się poruszę w łóżku?" Przemogłem opór i wciągnąłem powietrze przez zatkany nos. Pozytywny. Przeszedłem na tył autobusu i przez chwilę próbowałem wczuwać się w swoje ciało i otoczenie. Chciałem na maxa wyostrzyć zmysły i to się udało. Uczucie bycia tu i teraz, dalekie pole widzenia, obraz HD- genialnie. Postanowiłem wyjść z autobusu i przeskoczyłem przez zamknięte drzwi. Znalazłem się w metrze, które widziałem pierwszy raz. Niestety zaczęły się problemy, ciągle walczyłem o to, żeby mnie nie wywaliło. Mógłbym to opisać jako sinusoidę- raz byłem bliski obudzenia (wszystko blakło, rozpadało się), by chwilę potem wszystko wracało do świetnej jakości. Pamiętam, że w metrze byli też dwaj koledzy. W sumie nie wiedziałem co porobić, do głowy wpadło mi, że może spróbuję pobiegać po torach. Ale nie chodziło o zwykły bieg, tylko taki super szybki. Wyobraziłem sobie, że moje nogi zaczynają bardzo szybko się poruszać, a ja przyspieszam coraz bardziej. Na przeciwko zauważyłem nadjeżdżający pociąg. Postanowiłem dupnąć w niego pięścią jak Superman. Efekt? Z pociągu został wrak
Wróciłem na peron i pochwaliłem się kumplom, że rozwaliłem wielką maszynę. Chwilę potem się obudziłem.

Co ciekawe nie nastawiałem budzika na WBTB. Po prostu obudziłem się sam z siebie po 7 godzinach, poszedlem posiedzieć na kiblu i po 15 minutach wróciłem do wyrka. Pozycja boczna, czekałem może z 10 minut i wszedłem do snu.
Problem jest taki, że nie bardzo pamiętam początku, a pamiętałem go rano. Niestety z lenistwa nic nie zapisałem i mi umknęło. Aha, w sumie jak to piszę, to właśnie mi się przypomniał xD
Pojawiłem się na przystanku autobusowym i wszedłem do autobusu. Pamiętam tę rozkminę "czy to już sen czy jeszcze jakaś wizualizacja czy coś? Co jeśli wykonam TR i się poruszę w łóżku?" Przemogłem opór i wciągnąłem powietrze przez zatkany nos. Pozytywny. Przeszedłem na tył autobusu i przez chwilę próbowałem wczuwać się w swoje ciało i otoczenie. Chciałem na maxa wyostrzyć zmysły i to się udało. Uczucie bycia tu i teraz, dalekie pole widzenia, obraz HD- genialnie. Postanowiłem wyjść z autobusu i przeskoczyłem przez zamknięte drzwi. Znalazłem się w metrze, które widziałem pierwszy raz. Niestety zaczęły się problemy, ciągle walczyłem o to, żeby mnie nie wywaliło. Mógłbym to opisać jako sinusoidę- raz byłem bliski obudzenia (wszystko blakło, rozpadało się), by chwilę potem wszystko wracało do świetnej jakości. Pamiętam, że w metrze byli też dwaj koledzy. W sumie nie wiedziałem co porobić, do głowy wpadło mi, że może spróbuję pobiegać po torach. Ale nie chodziło o zwykły bieg, tylko taki super szybki. Wyobraziłem sobie, że moje nogi zaczynają bardzo szybko się poruszać, a ja przyspieszam coraz bardziej. Na przeciwko zauważyłem nadjeżdżający pociąg. Postanowiłem dupnąć w niego pięścią jak Superman. Efekt? Z pociągu został wrak
Wróciłem na peron i pochwaliłem się kumplom, że rozwaliłem wielką maszynę. Chwilę potem się obudziłem.





