07-10-2014, 09:46
Witam, zachęcono mnie do prowadzenia dziennika tutaj tak więc jestem
.
-------------------------------------------------------
11.00 - zaśnięcie
05.00 - około - jak zwykle przebudzenie..
07.00 - jak zwykle pobudka....
Od narożnej, bliższej ulicy części sadu wkradłem się by …..(kraść czereśnie/wiśnie?)… Nie wiem czy już miałem zamiar czy tak to wyszło, ale poszedłem kawałek dalej (przed sadem) do szewca. Szewc był tani a i tak licytowałem usługę zrobienia butów. Buty po jakimś czasie się rozpadły zupełnie - nie szycia a skóra. Poszedłem z reklamacją do sadownika. Tym razem szedłem od przeciwnej strony natrafiając na całkiem ogromne "kopce" czereśni ze słomą (całe te kopce były prawie czarne więc owoce dobrze z nimi kontrastowały). Szedłem pomiędzy nimi były one wielkości około 1,5 h ale szerokie na jakieś 5 m. W połowie drogi wyszedł mi naprzeciw sadownik. Zapytał z jakiego kompostu brałem czereśnie na buty z tego z czerwonymi czy ciemnymi - pierwsze kopce były z ciemnymi a tylko ze 3 ostatnie były z mieszanymi choć jasnych czerwonawo żółtych było znacznie mniej niż połowa. Szliśmy dalej aż skończyły się kopce. Doszliśmy do rogu z którego kradłem. Widziałem tam małe krzaczki, niskich i nierozwiniętych, świeżych drzewek. Były to samosiejki, które wyrosły z rzuconych pestek.
U szewca. Chyba składałem reklamacje i był tam Norbert K. O czymś rozmawialiśmy.
------------------------------------------------------------
.-------------------------------------------------------
11.00 - zaśnięcie
05.00 - około - jak zwykle przebudzenie..
07.00 - jak zwykle pobudka....
Od narożnej, bliższej ulicy części sadu wkradłem się by …..(kraść czereśnie/wiśnie?)… Nie wiem czy już miałem zamiar czy tak to wyszło, ale poszedłem kawałek dalej (przed sadem) do szewca. Szewc był tani a i tak licytowałem usługę zrobienia butów. Buty po jakimś czasie się rozpadły zupełnie - nie szycia a skóra. Poszedłem z reklamacją do sadownika. Tym razem szedłem od przeciwnej strony natrafiając na całkiem ogromne "kopce" czereśni ze słomą (całe te kopce były prawie czarne więc owoce dobrze z nimi kontrastowały). Szedłem pomiędzy nimi były one wielkości około 1,5 h ale szerokie na jakieś 5 m. W połowie drogi wyszedł mi naprzeciw sadownik. Zapytał z jakiego kompostu brałem czereśnie na buty z tego z czerwonymi czy ciemnymi - pierwsze kopce były z ciemnymi a tylko ze 3 ostatnie były z mieszanymi choć jasnych czerwonawo żółtych było znacznie mniej niż połowa. Szliśmy dalej aż skończyły się kopce. Doszliśmy do rogu z którego kradłem. Widziałem tam małe krzaczki, niskich i nierozwiniętych, świeżych drzewek. Były to samosiejki, które wyrosły z rzuconych pestek.
U szewca. Chyba składałem reklamacje i był tam Norbert K. O czymś rozmawialiśmy.
------------------------------------------------------------





