13-09-2014, 11:59
Witajcie. Pewnego dnia położyłem się do spania bardzo zmęczony. Moje zmęczenie sięgało takiego stopnia, że oczy zamykały mi się same, a w momencie otwarcia oczu, widok był cały zamazany, podwójny, który po chwili się scalał w jedno. Chyba znacie to doświadczenie. W momencie kiedy próbowałem zasnąć, zamiast ciemności przed oczami zacząłem widzieć bardzo wyraźnie, kolorowe obrazy, ale to tak wyraźne jakbym miał normalnie otwarte oczy. Najprawdopodobniej to Hipnagogi. Tak mi się to spodobało, że zamiast zasnąć próbowałem utrzymać jak najdłużej świadomość i przyglądać się tym obrazom, które stawały się za każdym razem jeszcze bardziej wyraźne. Ciężko mi to opisać, ale w momencie gdy pojawiał się taki obraz próbowałem jakby siłą woli przedłużyć jego występowanie, żeby tak szybko nie znikł, w dodatku próbowałem też przyciągnąć, zbliżyć go do siebie i udawało mi się. Za każdym razem te obrazy zbliżały się do mnie coraz bardziej. Miałem wrażenie, że jakbym starał się bardziej przyciągnąć je to mógłbym w nie wejść, tak jakby one miały mnie porwać do świata snów. Niestety odpłynąłem nieświadomie. Nigdy wcześniej nie miałem tak wyraźnych hipnagogów, mówię wam z ręką na sercu, były tak wyraźne jakbym patrzył własnymi otwartymi oczami na coś w rzeczywistości. Pytanie brzmi - Co by się stało jeżeli utrzymał bym dłużej świadomość? Czy jest szansa aby w ten sposób świadomie wejść w sen? Ps. podczas tego nie stosowałem techniki WILD. Nie doznałem paraliżu sennego, jedynie na czym się skupiałem to właśnie te obrazy - hipnagogi.





