10-09-2014, 17:40
Dobra, przestawię wam moją sytuację i wnioski do jakich doszedłem po tygodniu praktykowania WILD'a.
Po pierwsze 5 godzin snu to absolutne minimum do dobrego WBTB. Ostatnio alfa budzik nie działa tak jak powinien i generalnie budzę się w nocy, ale... najczęściej po 3-4 godzinach. Jestem wtedy zbyt zmęczony i przeważnie odpływam snem głębokim
WILD'owanie na plecach na mnie totalnie nie działa. Testowane kilka razy. Zawsze zasypiałem na boku i mam chyba tak zakodowany mózg, że ten wie, że potrafię zasnąć tylko na boku O.o
Hipnagogi... nie mam problemów, by w krótkim czasie wywołać naprawdę porządne haluny
Przeważnie są to hipnagogi słuchowe (narastające głośne dźwięki, wybuchy, krzyki) czasem połączone z czuciowymi (uczucie opadania, przyspieszony oddech, walenie serca).
Generalnie wszystko idzie w dobrym kierunku aczkolwiek natrafiłem na małą blokadę- te monstrualne hipnagogi nagle znikają, panuje totalna cisza, a ja znów czuję się jakbym dopiero zaczynał sesję WILD'a (pełne czucie ciała itd. itp.) Próbowałem skupiać się na oddechu, ale koniec za każdym razem był taki sam.
Z tym wiążę moje pytanie. Czy powinienem coś do moich prób dorzucić, może coś zmienić, a może iść cały czas tym samym tokiem i liczyć, że w końcu się uda?
Po pierwsze 5 godzin snu to absolutne minimum do dobrego WBTB. Ostatnio alfa budzik nie działa tak jak powinien i generalnie budzę się w nocy, ale... najczęściej po 3-4 godzinach. Jestem wtedy zbyt zmęczony i przeważnie odpływam snem głębokim
WILD'owanie na plecach na mnie totalnie nie działa. Testowane kilka razy. Zawsze zasypiałem na boku i mam chyba tak zakodowany mózg, że ten wie, że potrafię zasnąć tylko na boku O.o
Hipnagogi... nie mam problemów, by w krótkim czasie wywołać naprawdę porządne haluny
Przeważnie są to hipnagogi słuchowe (narastające głośne dźwięki, wybuchy, krzyki) czasem połączone z czuciowymi (uczucie opadania, przyspieszony oddech, walenie serca).Generalnie wszystko idzie w dobrym kierunku aczkolwiek natrafiłem na małą blokadę- te monstrualne hipnagogi nagle znikają, panuje totalna cisza, a ja znów czuję się jakbym dopiero zaczynał sesję WILD'a (pełne czucie ciała itd. itp.) Próbowałem skupiać się na oddechu, ale koniec za każdym razem był taki sam.
Z tym wiążę moje pytanie. Czy powinienem coś do moich prób dorzucić, może coś zmienić, a może iść cały czas tym samym tokiem i liczyć, że w końcu się uda?





