12-05-2014, 16:16
O wypraszam sobie w imieniu Kaji
kiedyś trochę zabawiłem się Kają, tj śniłem nieświadomie, a kiedy
uświadomiłem sobie że śnię spytałem stojącej przy mnie Kaji czy wie że to sen...
Kaja odpowiedziała że wie, ja poszedłem dalej pytając : A wiesz że jesteś moją senną ukochaną?"
Odpowiedziała że wie. I akurat spytałem Jej o imie i odpowiedziała że Kaja
Możliwe że w oparciu o moje wielkie ciągnięcie do Niej, nie zaprzeczam, wszak to nawet bardzo
prawdopodobne.
Niemniej nigdy nie wytłumaczy to Mary, dziewczyna której nie znam, o chyba Hiszpańskim imieniu,
dbająca o mnie w wielu snach ot tak... Śnię pracę w kopalni, Ona podaje mi wodę, śnię że jestem w
szkole, Ona nakłada i raczy mnie obiadem szkolnym... Naprawde jest dla mnie zagadką...
Nie przywodzi mi na myśl matki, babci, ani też nie jest do żadnej z nich podobna...
W dniu dzisiejszym, no, może w ciągu kilku ostatnich tygodni, ale dziś publikuję, zadałem sobie trud
porównania snu właściwego [Obszar 2] z światem snu na jawie [Obszar 1A] w kwestii snów LD.
Zmobilizowało mnie do tego w sumie odkrycie kilku prawideł jak mi się wydaje rządzących w tych światach,
odmiennych od siebie dość znacznie.
Jak wygląda świadomy sen w świecie snu, każdy chyba z nas dobrze wie, oraz dobrze wie jak wiele w nim
można czynić i naginać "rzeczywistość"...
Świadomy sen na jawie przestał być "zmorą" zupełnie, kiedy poprostu go poznałem bliżej, i zobaczyłem,
że jest to zwykły LD, tyle że w świecie fizycznym.
Zauważyłem także że o ile w świecie snu działa wszelka magia, wyczarowywanie, zmienianie ludzi w innych
i tym podobne, o tyle LD na jawie jest pod tym kątem ograniczony.
Ograniczony jest także pod kątem postaci i ich rodzaju.
Po pierwsze zastanowiłem się kiedyś: Jakie postacie śnią mi się w snach LD na jawie? I zauważyłem
po podliczeniu że wyszło tego do dzisiaj 40 osób.
Dwie z tych osób, to babcia zmarła w 97, i wujek zmarły w 99, osoby które nigdy nie śniły mi się w
świecie snu, świadomie lub nie, choć bardzo były mi bliskie, zwłaszcza babcia.
6 z osób były osobami zupełnie mi nieznanymi ani ze snów, ani na jawie.
Trzy osoby tylko były sennymi postaciami, była to Kaja, pewna dziewczyna którą "wyciągnąłem" ze świata
snu do snu na jawie, Mara, jedna z dwu moich sennych kobiet które nazywam "opiekunkami" gdyż w wielu
snach a to mnie karmią, a to poją, a to doradzają...
Pozostałe 29 osób wszystkie bez wyjątku były osobami które żyją, i które znam w świecie fizycznym...
Gdybym zrobił podobną statystykę dla świata snu, postaci osób żyjących i znanych mi byłoby ok. 20%,
postaci osób zmarłych ok 3%, Kaji, Mary i innych opiekunów ok 20%, reszta zaś postaci nieznanych.
Tak więc zdecydowanie widoczne jest iż w LD na jawie przeważają postacie osób żyjących. Nie wiem czy
należy to traktować jako prawidło tego stanu, czy też podświadoma uważając że LD na jawie jest
bliższy naszemu światu niż jej daje większy procent postaci realnych...
Wyciągnięcie sennej stricte postaci do tego obszaru na życzenie jest ciężkie, a postać nie bardzo tego
chce. W ciągu długiego okresu tylko jedna senna postać pojawiła się w tym obszarze samowolnie,
pozostałe zaś tak czy inaczej zawleczone przezemnie.
Mam taką nieśmiałą teorię, że człowiek na jawie myśli logicznie i analitycznie, w świecie snu zaś w LD
logicznie i płytko analitycznie (bo gdy zacznie rozkminiać za bardzo budzi się). W świecie snu człowiek
posiada ponadto zdolności kreacji rzeczywistości. W świecie zaś LD na jawie posiada zdolność myślenia
praktycznie jak na jawie, może analizować również głęboko. Zdolności kreacji jednak i wszelkiej magii
są już mocno ograniczone lub całkiem niemożliwe.
W początkowym okresie LD na jawie ma także uniemożliwione poruszanie się ciałem sennym, telepatię oraz
komunikację wszelaką z innymi postaciami.
Po pewnym okresie i wprawie w LD na jawie, staje się możliwa komunikacja z postaciami, także pewne ruchy
typu odwrócenie się, czy złapanie ręką sennego ciała czegoś/kogoś. Komunikacja jednak z postaciami
odbywa się na poziomie werbalnym astralnie, bo telepatia, czyli przekazanie myśli bez poruszenia nawet
astralnych ust - nie działa.
O ile poruszanie się w LD na jawie ma tendencję rozwojową, i w miarę wprawy i treningu jest coraz
lepsze, o tyle telepatia i magia pozostają dalej nierowzwijalne, dlatego podejrzewam że w tym świecie
nie ma do nich dostępu...
Analizując zaś w ten sam sposób co siebie senną postać:
Postać senna w świecie snu gra aktorską rolę u reżyser Podświadomej, W LD zaś staje się marionetkę,
rozdartą pomiędzy kontrolę podświadomej a człowieka. Umie mówić, czarować, odpowiadać na życzenie
śniącego lub podświadomej.
W świecie jawy rzecz jasna, nie istnieje wogóle, może czasami w postaci halucynacji, ale to przypadki
znikome.
W świecie LD na jawie zaś postać senna zachowuje się jak ego... Zjeść, zerżnąć, zapić... Każda, nawet
najbardziej rozwinięta senna postać tak się zachowuje po wyciągnięciu jej do LD na jawie.
Zachowuje do czasu, bo z czasem uczy się tego stanu i i w LD na jawie staje się istotą okrzesaną i
zdolną do komunikacji, i to nawet w czasie krótszym niż człowiek uczy się poruszania w LD...
Mam też daleko idące wnioski n/t LD na jawie w kwestii postacie vs człowiek, ale o tym napiszę gdy
będe bardziej pewny...
Uważam że jednak splot słoneczny jest czymś... Nie wiem czy jest to siedziba podświadomej, choć tak
mówią i piszą, wiem jednak że tam właśnie jest zasysana świadomość z głowy kiedy świadomie zasypiam,
i tamtędy wyszedłem do ciała fizycznego z tą dziewczyną ze świata snu...
Incest mam do Ciebie prośbę i zadanie powiedzmy... Kiedy będziesz miał LD, i będziesz czuł że się
kończy, że zaraz się obudzisz... Złap wtedy postać z którą gadasz mocno... I sprawdź czy doprowadzi
Cię to do obudzenia, czy jednak do LD na jawie z tą postacią... Tylko ja bardzo chciałem tą moją
postać zabrać ze sobą... może to też ważne by Ci zależało by ją zabrać, lub poprostu dalej być przy
niej...
I mówię Ci to abstrachując od magii, PSI i Kaji, poprostu chciałbym żebyś tego co ja doznał i opisał
to naukowo...
Bo mimo iż wiele jest osób które śnią LD, niewiele jest osób które zastanowiły się nad przesunięciem
świadomości do splotu... A jeszcze mniej pewnie pomyślało że droga do splotu przebiega także w drugą
stronę, musimy wrócić... Ale zabrać kogoś ze sobą jak Kaję?
Też na początku nie chciała, nie podobało Jej się, ale nauczyła się, i dziś w LD na jawie Kaja porusza
się bieglej niż ja znający ten stan dłużej (czyżyby podświadoma była inteligentniejsza do tego niż
świadomość?)
Kto wie czy nie? Zauważcie wszyscy że nasz dzisiejszy świat bardzo rozwija technologię, od telegrafu
do dzisiejszej robotyki i nanotechnologii...
Podświadomość czy nadświadomość rozwija się wyłącznie duchowo bo napewno nie technologicznie.
Może też dlatego dziś słowa podświadomej są dla nas dziwne, bo znamy atomy, bomby, i lasery,
ona zna jasnowidzenie telepatię i prawidła światów...
Stąd może dzisiejsze spotkanie człowieka z podświadomą to jak zderzenie czołgu z epidemią cholery...
Jedno drugiego nie jest w stanie zrozumieć na bank, i trzeba ogromnej pracy z obu stron by takie
zrozumienie nastało... I takie próby zrozumienia następują ciągle, maleńkie, jak ja, Incest, czy
każdy z Was forumowiczów, tylko że z nas połowa odpada w przedbiegu, połowa zaczyna mieć ważniejsze
sprawy, połowa zaczyna mieć wszystko w dupie bo widzi że "w tym kraju i tak nic nie zdoła"...
Pamiętajcie kochani że podświadoma BYŁA PRZED LUDŹMI, poznała dokładnie tą ziemię, nauczyła się z nią
"czysto" postępować, bez atomu i cięzkiej chemii radziła sobie tysiące lat...
Dlatego właśnie ja serdecznie optuję za słuchaniem podświadomej, bo ona umie więcej niż my czystych
metod życia, a wszystko co złe... Tego nauczyliśmy jej my sami...
kiedyś trochę zabawiłem się Kają, tj śniłem nieświadomie, a kiedy uświadomiłem sobie że śnię spytałem stojącej przy mnie Kaji czy wie że to sen...
Kaja odpowiedziała że wie, ja poszedłem dalej pytając : A wiesz że jesteś moją senną ukochaną?"
Odpowiedziała że wie. I akurat spytałem Jej o imie i odpowiedziała że Kaja

Możliwe że w oparciu o moje wielkie ciągnięcie do Niej, nie zaprzeczam, wszak to nawet bardzo
prawdopodobne.
Niemniej nigdy nie wytłumaczy to Mary, dziewczyna której nie znam, o chyba Hiszpańskim imieniu,
dbająca o mnie w wielu snach ot tak... Śnię pracę w kopalni, Ona podaje mi wodę, śnię że jestem w
szkole, Ona nakłada i raczy mnie obiadem szkolnym... Naprawde jest dla mnie zagadką...
Nie przywodzi mi na myśl matki, babci, ani też nie jest do żadnej z nich podobna...
W dniu dzisiejszym, no, może w ciągu kilku ostatnich tygodni, ale dziś publikuję, zadałem sobie trud
porównania snu właściwego [Obszar 2] z światem snu na jawie [Obszar 1A] w kwestii snów LD.
Zmobilizowało mnie do tego w sumie odkrycie kilku prawideł jak mi się wydaje rządzących w tych światach,
odmiennych od siebie dość znacznie.
Jak wygląda świadomy sen w świecie snu, każdy chyba z nas dobrze wie, oraz dobrze wie jak wiele w nim
można czynić i naginać "rzeczywistość"...
Świadomy sen na jawie przestał być "zmorą" zupełnie, kiedy poprostu go poznałem bliżej, i zobaczyłem,
że jest to zwykły LD, tyle że w świecie fizycznym.
Zauważyłem także że o ile w świecie snu działa wszelka magia, wyczarowywanie, zmienianie ludzi w innych
i tym podobne, o tyle LD na jawie jest pod tym kątem ograniczony.
Ograniczony jest także pod kątem postaci i ich rodzaju.
Po pierwsze zastanowiłem się kiedyś: Jakie postacie śnią mi się w snach LD na jawie? I zauważyłem
po podliczeniu że wyszło tego do dzisiaj 40 osób.
Dwie z tych osób, to babcia zmarła w 97, i wujek zmarły w 99, osoby które nigdy nie śniły mi się w
świecie snu, świadomie lub nie, choć bardzo były mi bliskie, zwłaszcza babcia.
6 z osób były osobami zupełnie mi nieznanymi ani ze snów, ani na jawie.
Trzy osoby tylko były sennymi postaciami, była to Kaja, pewna dziewczyna którą "wyciągnąłem" ze świata
snu do snu na jawie, Mara, jedna z dwu moich sennych kobiet które nazywam "opiekunkami" gdyż w wielu
snach a to mnie karmią, a to poją, a to doradzają...
Pozostałe 29 osób wszystkie bez wyjątku były osobami które żyją, i które znam w świecie fizycznym...
Gdybym zrobił podobną statystykę dla świata snu, postaci osób żyjących i znanych mi byłoby ok. 20%,
postaci osób zmarłych ok 3%, Kaji, Mary i innych opiekunów ok 20%, reszta zaś postaci nieznanych.
Tak więc zdecydowanie widoczne jest iż w LD na jawie przeważają postacie osób żyjących. Nie wiem czy
należy to traktować jako prawidło tego stanu, czy też podświadoma uważając że LD na jawie jest
bliższy naszemu światu niż jej daje większy procent postaci realnych...
Wyciągnięcie sennej stricte postaci do tego obszaru na życzenie jest ciężkie, a postać nie bardzo tego
chce. W ciągu długiego okresu tylko jedna senna postać pojawiła się w tym obszarze samowolnie,
pozostałe zaś tak czy inaczej zawleczone przezemnie.
Mam taką nieśmiałą teorię, że człowiek na jawie myśli logicznie i analitycznie, w świecie snu zaś w LD
logicznie i płytko analitycznie (bo gdy zacznie rozkminiać za bardzo budzi się). W świecie snu człowiek
posiada ponadto zdolności kreacji rzeczywistości. W świecie zaś LD na jawie posiada zdolność myślenia
praktycznie jak na jawie, może analizować również głęboko. Zdolności kreacji jednak i wszelkiej magii
są już mocno ograniczone lub całkiem niemożliwe.
W początkowym okresie LD na jawie ma także uniemożliwione poruszanie się ciałem sennym, telepatię oraz
komunikację wszelaką z innymi postaciami.
Po pewnym okresie i wprawie w LD na jawie, staje się możliwa komunikacja z postaciami, także pewne ruchy
typu odwrócenie się, czy złapanie ręką sennego ciała czegoś/kogoś. Komunikacja jednak z postaciami
odbywa się na poziomie werbalnym astralnie, bo telepatia, czyli przekazanie myśli bez poruszenia nawet
astralnych ust - nie działa.
O ile poruszanie się w LD na jawie ma tendencję rozwojową, i w miarę wprawy i treningu jest coraz
lepsze, o tyle telepatia i magia pozostają dalej nierowzwijalne, dlatego podejrzewam że w tym świecie
nie ma do nich dostępu...
Analizując zaś w ten sam sposób co siebie senną postać:
Postać senna w świecie snu gra aktorską rolę u reżyser Podświadomej, W LD zaś staje się marionetkę,
rozdartą pomiędzy kontrolę podświadomej a człowieka. Umie mówić, czarować, odpowiadać na życzenie
śniącego lub podświadomej.
W świecie jawy rzecz jasna, nie istnieje wogóle, może czasami w postaci halucynacji, ale to przypadki
znikome.
W świecie LD na jawie zaś postać senna zachowuje się jak ego... Zjeść, zerżnąć, zapić... Każda, nawet
najbardziej rozwinięta senna postać tak się zachowuje po wyciągnięciu jej do LD na jawie.
Zachowuje do czasu, bo z czasem uczy się tego stanu i i w LD na jawie staje się istotą okrzesaną i
zdolną do komunikacji, i to nawet w czasie krótszym niż człowiek uczy się poruszania w LD...
Mam też daleko idące wnioski n/t LD na jawie w kwestii postacie vs człowiek, ale o tym napiszę gdy
będe bardziej pewny...
Uważam że jednak splot słoneczny jest czymś... Nie wiem czy jest to siedziba podświadomej, choć tak
mówią i piszą, wiem jednak że tam właśnie jest zasysana świadomość z głowy kiedy świadomie zasypiam,
i tamtędy wyszedłem do ciała fizycznego z tą dziewczyną ze świata snu...
Incest mam do Ciebie prośbę i zadanie powiedzmy... Kiedy będziesz miał LD, i będziesz czuł że się
kończy, że zaraz się obudzisz... Złap wtedy postać z którą gadasz mocno... I sprawdź czy doprowadzi
Cię to do obudzenia, czy jednak do LD na jawie z tą postacią... Tylko ja bardzo chciałem tą moją
postać zabrać ze sobą... może to też ważne by Ci zależało by ją zabrać, lub poprostu dalej być przy
niej...
I mówię Ci to abstrachując od magii, PSI i Kaji, poprostu chciałbym żebyś tego co ja doznał i opisał
to naukowo...

Bo mimo iż wiele jest osób które śnią LD, niewiele jest osób które zastanowiły się nad przesunięciem
świadomości do splotu... A jeszcze mniej pewnie pomyślało że droga do splotu przebiega także w drugą
stronę, musimy wrócić... Ale zabrać kogoś ze sobą jak Kaję?
Też na początku nie chciała, nie podobało Jej się, ale nauczyła się, i dziś w LD na jawie Kaja porusza
się bieglej niż ja znający ten stan dłużej (czyżyby podświadoma była inteligentniejsza do tego niż
świadomość?)
Kto wie czy nie? Zauważcie wszyscy że nasz dzisiejszy świat bardzo rozwija technologię, od telegrafu
do dzisiejszej robotyki i nanotechnologii...
Podświadomość czy nadświadomość rozwija się wyłącznie duchowo bo napewno nie technologicznie.
Może też dlatego dziś słowa podświadomej są dla nas dziwne, bo znamy atomy, bomby, i lasery,
ona zna jasnowidzenie telepatię i prawidła światów...
Stąd może dzisiejsze spotkanie człowieka z podświadomą to jak zderzenie czołgu z epidemią cholery...
Jedno drugiego nie jest w stanie zrozumieć na bank, i trzeba ogromnej pracy z obu stron by takie
zrozumienie nastało... I takie próby zrozumienia następują ciągle, maleńkie, jak ja, Incest, czy
każdy z Was forumowiczów, tylko że z nas połowa odpada w przedbiegu, połowa zaczyna mieć ważniejsze
sprawy, połowa zaczyna mieć wszystko w dupie bo widzi że "w tym kraju i tak nic nie zdoła"...
Pamiętajcie kochani że podświadoma BYŁA PRZED LUDŹMI, poznała dokładnie tą ziemię, nauczyła się z nią
"czysto" postępować, bez atomu i cięzkiej chemii radziła sobie tysiące lat...
Dlatego właśnie ja serdecznie optuję za słuchaniem podświadomej, bo ona umie więcej niż my czystych
metod życia, a wszystko co złe... Tego nauczyliśmy jej my sami...





