13-03-2014, 22:06
Kolejne uświadomienie chyba dzięki tybetańskim technikom zobaczymy co
dzisiaj będzie.
28
13III
PM6
PD4
ś7
Tt: morderca
! przełom ! kolejny śwaidomy sen. Nowięc: jestem u siebie w domu ja z grzesiem podobno jakiś morderca, dziwak, stary
świr grasuje i napada więc coś z tym musimy zrobić. Grzesiu wziął swą mp5 na co2 no i wyszliśmy ja chyba ze swoimi
gwiazdkami. No to tak to wygląda ia poszedłem na ogró za stodole no a brat na droge. Rozglądam się a tu nagle
zarzucono na mnie lasso albo jakiś sznur na nogi którymi nie mogłem w ogóle ruszyć. Był za mną podszedł mnie.
Miał zielony kaptur to był dziadek z dzidą i z toporkiem najpierw zrzucił kaptur i wtedy ujrzałem jego
długowieczny zarost i czarnego wąsika. Najpierw miotał we mnie dzidą a potem topeorem no i uśmiechał się przy
tym. Troche nieprzyjemnie nikt mnie nie słyszał. Za chwile chyba miał mnie szarżować bo zdjął z pleców topór
obusieczny i ja w tym momencie pomyślałem że on nie ma prawa. Przecież to tylko sen i to w dodatku mój.
Zamk,łęm na chwilke oczy i jeszcze raz powiedziałem sobie że jestem we śnie. Wtedy zamiast starca z toporem
ujrzałem moją babcie z miotłą która zamiatała taras przed domem. był na nim także mały stolik na którym
był kwadratowy talerzyk z orzeszkami z ciasta z nadzieniem kakaowym ( moja mama takie robi) POczułem ulge i
swobode. Lecz zanim cokolwiek pomyslałem sen się urwał.
Oglądałem ostatnio film o seryjnym mordercy wiec to ma pewnie związek ale mam też troche świrniętego
(znaczy innego niż wszyscy) sąsiada więc to móg być on albo jego brat (nie świrnięty ale trochę przygłuchawy)
Nie wiem znowu gdzie mók błąd. Koniec fazy REM? Musze jednak popracować nad utrzymaniem się we śnie i lepiej
go zrozumieć.
dzisiaj będzie.
28
13III
PM6
PD4
ś7
Tt: morderca
! przełom ! kolejny śwaidomy sen. Nowięc: jestem u siebie w domu ja z grzesiem podobno jakiś morderca, dziwak, stary
świr grasuje i napada więc coś z tym musimy zrobić. Grzesiu wziął swą mp5 na co2 no i wyszliśmy ja chyba ze swoimi
gwiazdkami. No to tak to wygląda ia poszedłem na ogró za stodole no a brat na droge. Rozglądam się a tu nagle
zarzucono na mnie lasso albo jakiś sznur na nogi którymi nie mogłem w ogóle ruszyć. Był za mną podszedł mnie.
Miał zielony kaptur to był dziadek z dzidą i z toporkiem najpierw zrzucił kaptur i wtedy ujrzałem jego
długowieczny zarost i czarnego wąsika. Najpierw miotał we mnie dzidą a potem topeorem no i uśmiechał się przy
tym. Troche nieprzyjemnie nikt mnie nie słyszał. Za chwile chyba miał mnie szarżować bo zdjął z pleców topór
obusieczny i ja w tym momencie pomyślałem że on nie ma prawa. Przecież to tylko sen i to w dodatku mój.
Zamk,łęm na chwilke oczy i jeszcze raz powiedziałem sobie że jestem we śnie. Wtedy zamiast starca z toporem
ujrzałem moją babcie z miotłą która zamiatała taras przed domem. był na nim także mały stolik na którym
był kwadratowy talerzyk z orzeszkami z ciasta z nadzieniem kakaowym ( moja mama takie robi) POczułem ulge i
swobode. Lecz zanim cokolwiek pomyslałem sen się urwał.
Oglądałem ostatnio film o seryjnym mordercy wiec to ma pewnie związek ale mam też troche świrniętego
(znaczy innego niż wszyscy) sąsiada więc to móg być on albo jego brat (nie świrnięty ale trochę przygłuchawy)
Nie wiem znowu gdzie mók błąd. Koniec fazy REM? Musze jednak popracować nad utrzymaniem się we śnie i lepiej
go zrozumieć.





