06-02-2014, 18:53
Cóż ogólnie podchodze lekko sceptycznie do interpretacji snów, jednak mimo to opiszę jeden z normalniejszych jak na mnie snów (może cos ciekawego z tego wyniknie
). Otóż miałem jakiś czas temu taki oto sen : znajduję się we własnym domu na kanapie na której wraz z kilkoma znajomymi mi dziewczynami miło spędzam czas. Trwa to jakiś czas poczym nagle budze się w czymś na kształt tego kokonu z elektrowni robotów w którym z MATRIXA wybudza się neo. zamiast przewodów i tyczek jestem oplątany jakimiś żyłkami a w przełyk mam wprowadzoną rure do odrzywiania. uwalniam się z tego wszyskiego by odkryć, że znajduje się w jakiejś czerwono-czarnej jaskini po krótkim zwiedzaniu odkrywam wyjście poktórego przejściu trafiam głęboko w oceaniczną głębie i nagle staje się dla mnie oczywiste, że byłem chodowany na pokarm dla oceanicznego giganta (czerwono-czarna kałamarnica z wyglądu[nazwę też poznałem lecz wyleciała mi z pamięci]) poczym zostaję przez niego pożarty {ginę} sen się nie kończy lecz zaczyna się wspomnienie z przeszłości wyjaśniające jak tam trafiłem. Jestem na wielkiej platformie która ma zaraz zjechać pod wodę jestem skuty kajdanami dookoła mnie ciężko uzbrojeni strażnicy w mudurach ochronnych (takich jakie mają policjańci podczas zamieszek) na lądzie masa ludzi obserwująca wszysko w tłumie zauważam również owe znajome z początku snu. Platforma zjeżdża pod wodę i zostaje umieszczony w owym kokonie. Powoli w nim zasypiam lecz zanim zasnę pojawia się nagła myśl o treści "to za to co zrobiłeś" sen się kończy zaczyna się inny. Cóż mogło by się w końcówce doszukać jakiegoś przesłania do dręczącego mnie sumienia jednak nic takiego nie odczuwam i powodów ku temu również brak.
A co z innymi- czy w waszych snach zwykle można doszukać się jakiegoś sensu czy raczej są to zupełnie nonsensowne wizje?
). Otóż miałem jakiś czas temu taki oto sen : znajduję się we własnym domu na kanapie na której wraz z kilkoma znajomymi mi dziewczynami miło spędzam czas. Trwa to jakiś czas poczym nagle budze się w czymś na kształt tego kokonu z elektrowni robotów w którym z MATRIXA wybudza się neo. zamiast przewodów i tyczek jestem oplątany jakimiś żyłkami a w przełyk mam wprowadzoną rure do odrzywiania. uwalniam się z tego wszyskiego by odkryć, że znajduje się w jakiejś czerwono-czarnej jaskini po krótkim zwiedzaniu odkrywam wyjście poktórego przejściu trafiam głęboko w oceaniczną głębie i nagle staje się dla mnie oczywiste, że byłem chodowany na pokarm dla oceanicznego giganta (czerwono-czarna kałamarnica z wyglądu[nazwę też poznałem lecz wyleciała mi z pamięci]) poczym zostaję przez niego pożarty {ginę} sen się nie kończy lecz zaczyna się wspomnienie z przeszłości wyjaśniające jak tam trafiłem. Jestem na wielkiej platformie która ma zaraz zjechać pod wodę jestem skuty kajdanami dookoła mnie ciężko uzbrojeni strażnicy w mudurach ochronnych (takich jakie mają policjańci podczas zamieszek) na lądzie masa ludzi obserwująca wszysko w tłumie zauważam również owe znajome z początku snu. Platforma zjeżdża pod wodę i zostaje umieszczony w owym kokonie. Powoli w nim zasypiam lecz zanim zasnę pojawia się nagła myśl o treści "to za to co zrobiłeś" sen się kończy zaczyna się inny. Cóż mogło by się w końcówce doszukać jakiegoś przesłania do dręczącego mnie sumienia jednak nic takiego nie odczuwam i powodów ku temu również brak. A co z innymi- czy w waszych snach zwykle można doszukać się jakiegoś sensu czy raczej są to zupełnie nonsensowne wizje?





