20-01-2014, 00:33
18.01.14r.
Szedłem w deszcz po polnej, błotnistej drodze na obrzeżach jakiejś niewielkiej miejscowości. Ubrany byłem w jakieś stare brudne ubrania i zielony płaszcz przeciwdeszczowy. Byłem również znacznie starszy, a twarz porośnięta była bujną brodą. Ze wspomnień wynikało, że jestem zwykłym włóczęgą. Poszedłem na tyły jakiegoś domu gdzie gospodarz rąbał drzewo. Zapytałem go czy ma coś do picia i jedzenia. Okazał się on bardzo życzliwą osobą, bo dał mi to o co prosiłem, a nawet ogromny namiot (identyczny namiot posiadam w realu). Ucieszyłem się bardzo ponieważ zazwyczaj spałem pod gołym niebem przykryty płaszczem. Namiot bezceremonialnie rozłożyłem na wyżej wymienionym podwórku, a nawet bezskrupułów wziąłem od gozpodarza jego drzewo. Drewno układałem w namiocie który miał kilka pomieszczeń, a na środku miejsce na ognisko.
Jak to bywa podczas pracy, dużo myślałem o swoim życiu. Zastanawiałem się dla czego prowadzę taki żywot. W tym właśnie miejscu dostałem masę fałszywych wspomień które dosłownie mnie wessały.
Stałem teraz w ogromnej willi. Błyszczące podłogi z białego kamienia, ogromne okna, złote poręcze i wszystko inne świadczące o luksusie. Byłem młodym zadbanym chłopcem. Po domu kręcili się moi rodzice (zupełnie inni niż jawy. Znów faływe wspomienia). Nagle usłyszałem hałas z zewnątrz. Na podwórko wjechały samochody, a następnie kilka osób załomotało w drzwi. Ojciec zaczą krzyczeć. Z jego wrzasków wynikało, że prowadził on ogromną firmę, ale nie płacił podatków, więc teraz zabiorą mu wszystko, jego i żonę wsadzą do więzienia, a mnie zabiorą do sierocińca. Gdy popatrzyłem na twarz ojca dostałem nowe informacje na temat mojego dzieciństwa. Ojciec wiedział od dawna, że wszystko tak się skończy, więc od dziecka uczył mnie jak przeżyć w świecie bez domu, pracy i rodziny.
Gdy drzwi zostały wyważone, ojciec kazał mi uciekać przed siebie, ponieważ na pewno wszędzie będzie mi lepiej niż w domu dziecka.
Szedłem w deszcz po polnej, błotnistej drodze na obrzeżach jakiejś niewielkiej miejscowości. Ubrany byłem w jakieś stare brudne ubrania i zielony płaszcz przeciwdeszczowy. Byłem również znacznie starszy, a twarz porośnięta była bujną brodą. Ze wspomnień wynikało, że jestem zwykłym włóczęgą. Poszedłem na tyły jakiegoś domu gdzie gospodarz rąbał drzewo. Zapytałem go czy ma coś do picia i jedzenia. Okazał się on bardzo życzliwą osobą, bo dał mi to o co prosiłem, a nawet ogromny namiot (identyczny namiot posiadam w realu). Ucieszyłem się bardzo ponieważ zazwyczaj spałem pod gołym niebem przykryty płaszczem. Namiot bezceremonialnie rozłożyłem na wyżej wymienionym podwórku, a nawet bezskrupułów wziąłem od gozpodarza jego drzewo. Drewno układałem w namiocie który miał kilka pomieszczeń, a na środku miejsce na ognisko.
Jak to bywa podczas pracy, dużo myślałem o swoim życiu. Zastanawiałem się dla czego prowadzę taki żywot. W tym właśnie miejscu dostałem masę fałszywych wspomień które dosłownie mnie wessały.
Stałem teraz w ogromnej willi. Błyszczące podłogi z białego kamienia, ogromne okna, złote poręcze i wszystko inne świadczące o luksusie. Byłem młodym zadbanym chłopcem. Po domu kręcili się moi rodzice (zupełnie inni niż jawy. Znów faływe wspomienia). Nagle usłyszałem hałas z zewnątrz. Na podwórko wjechały samochody, a następnie kilka osób załomotało w drzwi. Ojciec zaczą krzyczeć. Z jego wrzasków wynikało, że prowadził on ogromną firmę, ale nie płacił podatków, więc teraz zabiorą mu wszystko, jego i żonę wsadzą do więzienia, a mnie zabiorą do sierocińca. Gdy popatrzyłem na twarz ojca dostałem nowe informacje na temat mojego dzieciństwa. Ojciec wiedział od dawna, że wszystko tak się skończy, więc od dziecka uczył mnie jak przeżyć w świecie bez domu, pracy i rodziny.
Gdy drzwi zostały wyważone, ojciec kazał mi uciekać przed siebie, ponieważ na pewno wszędzie będzie mi lepiej niż w domu dziecka.
[H]





