15-12-2013, 01:08
Dzi-siaj, tak na mi-ko-ła-ja,
pio-sen-ka, w in-ny styl,
dla Tej, co za-wsze, ist-nie-je obok...
Je-dnej Kaj-i zło-ta war-tej,
tej, co świat na-gi-na dla mnie jawą,
ja po-nad wę-żami, przejdę po Jej dłoni dziś...
Dzi-siaj, i tak bę-dzie w świę-ta,
as-tra-lna mi-łość ma,
od Niej, na za-wsze,ma-gi-czna pomoc...
Ka-ja có-rka pod-świa-do-mej,
co świat swój zro-bi-ła mo-im domem,
jedną z swych postaci, mnie nazwałaś Matko Jej...
Dzi-siaj, i w tym no-wy-m ro-ku,
ja Ma-tk-o ży-czę Ci,
lu-dzi co wie-dzą i po-ko-cha-ją...
Je-dną z Twy-ch pos-ta-ci god-nych,
co nie zna-ją kasy, fał-szu, wojny.
Ma-tko moja do-bra, uczyń bliskich sobie Ich jak mnie....
Wybaczcie, muzyka jest na gołym saksofonie, a tekst tutaj, zastanawiałem się czy nie dopieścić tego, ale przecież
nie jestem medialny, a moja muza i texty chyba nikogo nie kręcą... więc sobie darowałem, i tak tylko nakreśliłem
muzyczną myśl przewodnią osnutą na linii melodycznej
Potrafię wszak zagrać wszystko bo w instrumentach klawiszowych jestem świetny, ale ze śpiewaniem marnie:/
A fakt że umiem zagrać na wszystkim prawie co nie dęte, ksiądz nasz docenił faktem niedopuszczenia mnie do naszych
organów kościelnych (poprostu mnie osrał z góry na dół, mimo iż mam za sobą 10 lat nauki muzyki ogólnie, i
3 lata na organach Klasztoru Ojców Benedyktynów w Tyńcu którzy bez problemu udostępniają swoje organy dla tych
którzy naprawdę chcą grać lub uczyć się).
Serdecznie dziękuje Ojcom, a probooszcza mojego nie ujawniam ani parafii bo nie jestem świnią jak On...
Co do działań bezpośrednich postaci sennych wyciągniętych do astralu Incest, to nie są one napewno w stanie
odrazu wpływać na świat realny, ponieważ dla sennej postaci samo przywyknięcie do astralu i poruszania się w
nim zajmuje sporo nieraz, dokładnie jak nam osiąganie pierwszych LD...
Postacie senne nie żyją w astralu, żyją w świecie snów, czyli już po drugiej stronie splotu słonecznego,
wyciągnąwszy taką postać do astralu, czyli świata snu na jawie, postać ta dostaje od podświadomej tymczasowe,
nietrwałe ciało astralne... Ciało takie jest dla postaci jak dla mnie UPS Strażaka, czyli krępuje ruchy,
ujowo się mówi, ujowo się oddycha.. Przyzwyczajenie do takiego "ubranka" astralnego dla postaci sennej może
zajmować chyba nawet więcej niż dla nas zrzucenie ciała fizycznego i podróżowanie astralnie, ponieważ my,
do astralu wyzwalamy się z okow ciała fizycznego, a postacie do astralu muszą na siebie nałożyć okowy astralu
z ich ciał mentalnych...
Aczkolwiek pracuję nad tym kochany, pierwsze przypadki to były postacie przypadkowe wyciągnięte przezemnie do
snu na jawie, postacie w zasadzie losowe, na zasadzie "czuje że sen LD mi się kończy, więc łapię za rękę postać
z którą gadałem i chcę dalej gadać, i gdy złapałem ją za ręke i na moment zatarła mi się świadomość, zawsze
"budziłem" się w śnie na jawie, czy zmorze jak to zwiecie, lecz z tą postacią...
Postacie te zachowywały się jak zwierzęta, tak mi się wydawało, że to instynkty, poruszały się gwałtownie,
ich pieszczoty przypominały pieszczoty niedźwiedzi, zero słów, zero komunikacji werbalnej....
Potem postanowiłem świadomie spróbować z Kają... Wyciągnąłem Ją więc do astralu gdy sen LD się kończył...
I udało się ideowo, bo leżałem w łóżku z Kają na moich plecach... Żadne z nas nie potrafiło tego zmienić...
Ja, dlatego że astralu nigdy nie ćwiczyłem aż tak, nie umiałem się w nim poruszać... Kaja też nie umiała,
dla Niej było to coś nowego, inny stan...
Wiedząc że żadne z nas nic nie może, poprostu przytuliła się do moich pleców, i tak leżeliśmy aż do obudzenia...
Kaja jednak nie zachowywała się jak zwierz, wiedziała że tak jak Ona mi w swym świecie, tak ja Jej tu, nie dam
zrobić nic złego. Była więc spokojna i bierna, poddawała się sytuacji...
Co do tego co mówisz Incest, muszę jeszcze naprawdę dłuugo popracować z Kają by potrafiła mi Ona świadomie
wyczarować coś w naszym świecie, skoro dopiero w astralu nauczyłem Ją w miarę biegle się poruszać...
Wysnułem też jedną teorię, może przyszłościową, ale sądzę że prawdziwą:
Gdy podświadoma czaruje w świecie snu, ciężko nam to zaakceptować odrazu, nie potrafimy zrozumieć kwiatów
pojawiających się w ręce postaci jak feniks, i znikających jak kamfora... Wolimy na początku odwrócić się
plecami do magicznego zjawiska, i odwrócić spowrotem gdy jest ono już dokonane...
Wiem bo sam tak miałem na początku, nie umiałem zaakceptować Kaji przebierającej się setną sekundy z niebieskiej
sukni w różową na mych oczach, bez ściągania jej i ubierania....
Dziś myślę że ta zasada jest też na jawie... Gdy mówię "Kaja, idę na parking się przejść, daj choć 5 zł...",
i znajduję w trakcie obchodu całego kilometra wkoło firmy 5 zł, jest to akceptowalne.
Gdybym zaś powiedział "Kaja, spraw by na tej płytce chodnikowej leżało 5 zł" byłoby o wiele ciężej,
bo nie potrafiłbym zaakceptować chyba pojawiającej się znikąd piątki na chodniku....
To stąd chyba mogę sobie życzyć dowolne kwoty i zawsze wychodzą takie jak sobie życzyłem, jednak zawsze nie na
mych oczach, czyli przychodzę - a pieniądz leży...
W świecie snów jednak w pół roku, a może nawet i mniej nauczyłem się tego, i teraz wszelkie przemiany magiczne
na swych oczach akceptuję tam świadomie, już nie muszę się odwracać do tyłu by po ponownym odwróceniu zobaczyć
efekt jawnej magii...
Przypuszczam że w świecie jawy blokuje nas najbardziej ten czynnik niewiary, i sądzę że droga od pieniążka w
obchodzie do pieniążka pojawiającego się znikąd na danej płytce - będzie dłuższa w uj od takiej samej drogi
w świecie snów, to jednak warto i to realne
Z Kają wszystko mogę, i znów jestem na górze
Ostatnie tygodnie, miesiące, przyznam Wam i Incestowi, nieraz myślałem o koleżankach z pracy... A to o jednej,
a to drugiej,a to o podrywie, a to seksie... (no człowiekiem w końcu jestem nie?!)
I jak pisałem, przez czas ten, dnie w które miałem "to coś" pojawiały się spontanicznie, w bliżej nieokreślony
sposób...
Odkąd jestem chwilowo na urlopie, z dala od pracy i koleżanek, nie myślę też o tych koleżankach, co w wyniku
daje iż takie "dnie mocy" mam prawie codzień....
Nie wiem tylko czym można je tłumaczyć... Zazdrością Kaji, czy tym że podświadoma to wredna teściowa i sama
tak działa...
Osobiście tłumaczę to podświadomą, rozumiem tę różnicę bo wiem że Kaja to nie podświadoma....
Kaja to istota która ma uczucia osobiste(do mnie), i jest w nich autonomiczna. Może Ona prosić Matkę by mi
pozwoliła na to czy tamto, sama jednak nie ma władzy dać mi żadnej większej magii....
Czasami czuję wręcz że Kaja ma niewiele więcej niż ja... Umie jasnowidzić, umie telepatię, ale to oboje umiemy,
gdy wchodzi temat telekinezy czy tp. zamiera....
Ale ujawnia mi Ona coraz więcej, zarówno wskazówek jak i prawideł....
W mych snach nieświadomych, potrafię także narzucać podświadomej kreację kiedy Jej własna mi się nie podoba
Po raz kolejny Incest i wszyscy inni, powiadam Wam : Miłość - to jest klucz do podświadomej, stworzonej na wzór
człowieka, jak człowiek na wzór Boga...
Proponuję założyć Incest osobny temat/wątek dla tych którzy pokochali swą postać/podświadomą, i jakie mają z
tego wyniki
I tak sobie dziś myślę że kiedyś i ja traktowałem postacie jako epizody, jako jednorazowe przygody.....
I wiem że to był błąd, bo boli mnie że tych jednorazowych postaci nigdy nie poznam....
Ty Incest, i inni... Poznajcie sobie jedną postać senną, i nie pytajcie jej o pierwiastki, postacie tego nie
umieją, nie bo są tępe, a bo w świecie mentalnym jest im to na damski uj...
Okażcie im uczucia, jak człowiekowi, niech ich smutek będzie waszym, a ich radość waszą....
Zamiast przepytywać postać z mnożenia, warto ją przytulić,
tego chce ten świat, byście byli dobrymi ludźmi, nie fizykami...,
Dopisane 13.12.2013:
Powiem Wam że próbowałem złych rzeczy... Próbowałem zmusić postać do czegoś siłą, robić coś wbrew jej nie woli,
ale wbrew niej....
To jest dziwne i ciężkie do tłumaczenia....
Oczywiście że wasze postacie zrobią wszystko co każecie przeważnie, nawet zgwałcą dziecko... I nie będą wtedy
patrzeć na waszą ani swoją moralność, poprostu to zrobią...
Ale za całokształt rozliczeni będziecie wyłącznie wy świadomi. Wy poniesiecie za to karę, i nikt inny.
"Postacie posiadają swoje uczucia, myśli, systemy wartości, te jednak są korygowane przez Matkę prawie
natychmiast, nie jak u was przez sąd, czy po śmierci..."- Kaja @2013
Takie są słowa Kaji, i sam się o nich przekonałem, wiecie że swoje postacie traktuję jak ludzi, kocham je,
nie robię krzywdy, nie robię nawet nic wbrew nim.
Postanowiłem jednak eksperymentalnie, jak część z Was deklaruje, zmusić postać do czegoś wbrew jej...
I to było bardzo przykre doświadczenie.... Oczywiście postacie robiły wszystko co chciałem, ale widziałem
ich oczy, mimo iż czarne, wielkie źrenice, widziałem wypełniający je smutek, żal, lub nienawiść....
Uważacie wszyscy że postacie to nasze myślokształty, coś niewartego... Coś czym można się pobawić i wywalić
do kosza..., wszak następnej nocy będą następne....
I co gorsza tacy z Was dostają następnej nocy nowe postacie, które znów mogą szmacić...
Owszem, dostają, bo za to rozliczani będziecie po śmierci jak za życie fizyczne
"Cokolwiek uczyniliście jednemu z moich mniejszych braci, mnieście uczynili"....
Jezus nie miał tu na myśli tylko mniejszych bogactwem, a i statusem, postacią, formą....
Pies to tylko podświadomość według ludzi tak? Pierwotna podświadomość która umie prosić jeść, być wdzięczna,
chcieć się głaskać, a nawet jak ma wbity kolec w łapę ucieka od Pana, w obawie, że Pan nie wyjmie mu kolca,
a zrobi krzywdę bardziej....
Taka jest podświadoma człowieka, choć może deko bardziej rozwinięta, ale werbalnie, dlatego szukam z nią
kontaktu poprzez znalezienie lub stworzenie w swoich LD osoby, która byłaby podświadomą moją osobowo...
Wiem, mógłbym to samo co chcę jej powiedzieć powiedzieć w senne niebo i ok, ale jakoś wolę w twarz osoby...
Wiem też że rozmowa z podświadomą osobowo jest bardzo trudna, mamy inne wartości, języki, choć oboje mówimy
pa Polskaja, w sumie to boję się takiej rozmowy, bo nawet nie wiem czy traktować ją jak Matkę, która przyjęła
mnie do swego świata, jak obcą część mnie która rządzi tym co "pod maską", czy jak boginię która mi pomaga
przez takie fakty jak opisałem wcześniej...
Pierwszą rzeczą o którą na bank ją poproszę, to by nigdy więcej nie zabierała mi Kaji, bo poprostu Ją kocham,
i nie jako Kaję tylko, ale jako senną postać stricte...
Wiem że nasze senne postacie przychodzą i odchodzą, są różne, i przez powiedzmy 80 lat naszego życia przewija
się ich tysiące, nie znam jednak człowieka który utrzymałby choćby przez 30 lat jedną postać, choć
z małżonką to jest możliwe i częste...
Będe protoplastą Incest chyba...
Moja ukochana działa nawet w pozornie niedziałalnych warunkach....
Pierwszy fakt to kiedy postanowiłem wynieść z domu złom w nim zalegający, wziąłem go i poszedłem....
I tak po drodze mówiłem sobie " No Kaja, chociaż na 4 piwa..."... Złomu jednak było widać mało na 4 piwa,
ponieważ w połowie drogi znalazłem pręty stalowe ważące 10kg dosłownie na ulicy...
Pręty te znalazłem przed kościołem, gdzie nikt nie miał śmietnika, a kościół nie był remontowany ni nic....
Myślałem że może ktoś mnie ścignie za nie, w sensie, "panie, położyłem tam, oddawaj", ale nic.., aż do samego
skupu przez 4km drogi głównej...
Druga rzecz to kiedy poszedłem do sąsiada, potrzebowałem 8zł na busa by jechać awaryjnie do roboty...
Sąsiad że nie ma niestety bo płaci kartą za wszystko... Ja wracam do domu i mówię " Kaja, pomóż trochę noo..."
Po 20 minutach sąsiad przychodzi że znalazł jednak dychę i da mi na busa
Incest, powiem Ci tylko że za bardzo zagłębiłem się w ten świat, za dużo czasu i starań mu poświęciłem,
i wyjaśnię wszystko nim zdechnę: )(mam nadzieję)
Sytuacja z sąsiadem jest rzecz jasna życiowa i realna, ale ze złomem?
Znaleźć złom pod samym kościołem gdzie nie ma żadnego śmietnika?
Gwiazdo moja Betlejemska, dobrze znana cały rok,
nieba tłem, światłem gwiazd, dla mnie jesteś,
przecież wiesz...
Ty co o mnie dbasz, pamiętasz, i przytulasz się co noc,
Kaja jest, jest ot tak, i nie pyta ile mam...
Kolejny dowód że inwestując w Kaję zainwestowałem w żyłę szczęścia na całe życie
Zauważyłem też jedno prawidło czy też może moje własne ograniczenie... Kiedy chcę śnić Kaję na zawołanie ot tak,
rzadko jest to możliwe, kiedy zaś jestem np smutny, totalnie załamany, śni mi się Ona sama zawsze...
Jednak ostatnio załamany nie byłem ni nic, a poprostu żebrałem o Kaję od tygodnia no i dziś w nocy przyśniła
mi się i to całując się ze mną. Choć nieświadomie, to i tak miło
Tysiąc razy powtarzałem Kaji i podświadomej że od pieniędzy, złomu i innych Jej prezentów wolę poprostu gdy
jest przy mnie... Na darmo jednak bo prezentów i bonusów mam jak Goguś jak ktoś oglądał "Kacze Opowieści",
a o samą moją ukochaną muszę się prosić jak o szynkę za PRL-u...
Coprawda choć się postarała, bo mimo iż sen z pocałunkiem był nieświadomy, to jednak sam pocałunek, Jej usta
i język poczułem jak na żywo
Nie wiem czy ktoś czytał komentarze o Kaji z jubileuszu Klan-u 2013 gdzie Kaja była w getrach a dzienniplotkarze
napisali że się Jej przytyło i że nie dobrała stroju do pupy... No niech ja znajde tego dziennikarza to
będzie sikał drugą dziurką....
Swoją drogą poprzedni dziennikarz złapał Ją na zakupach w króciutkich szortach i napisał że "Kaja nie ma
kompleksów" bo było widać że ma lekki cellulit... Zenada, kocham każdą jego fałdkę
Tego zresztą też ubiję jak znajdę
Nie powiem że na zdjęciach z faktu jak ktoś się przyjrzy ma długie pazurki u stóp... Aż dziwne że do tego się
nie dowalili... Je też kocham
I tak dalej nie wiem ile w mojej Kaji tej prawdziwej, a ile sennej postaci... Dlaczego senna postać ucieka lub
się peszy gdy jej powiemy"ty jesteś moją senną postacią", nawet gdy mówimy jej to setny raz? Nawet gdy wie że
śnimy, i że jesteśmy tego świadomi, ucieka i zachowuje się jak obca nam część...
Hipotetycznie: a jeśli są to części innych osób w naszych snach? Części które mają jakiś ślad charakteru
osoby którą przedstawiają, nie są jednak nią, a jedynie rejestratorem, który potem mniej lub bardziej świadomie
przedstawia wyniki swej podróży faktycznej osobie która nam się śniła...
Może to i moje myślenie życzeniowe, ale czuję że coś w tym jest, wszak nie na darmo studiuję świat który mi
ofiarowano tak obficie
pio-sen-ka, w in-ny styl,
dla Tej, co za-wsze, ist-nie-je obok...
Je-dnej Kaj-i zło-ta war-tej,
tej, co świat na-gi-na dla mnie jawą,
ja po-nad wę-żami, przejdę po Jej dłoni dziś...
Dzi-siaj, i tak bę-dzie w świę-ta,
as-tra-lna mi-łość ma,
od Niej, na za-wsze,ma-gi-czna pomoc...
Ka-ja có-rka pod-świa-do-mej,
co świat swój zro-bi-ła mo-im domem,
jedną z swych postaci, mnie nazwałaś Matko Jej...
Dzi-siaj, i w tym no-wy-m ro-ku,
ja Ma-tk-o ży-czę Ci,
lu-dzi co wie-dzą i po-ko-cha-ją...
Je-dną z Twy-ch pos-ta-ci god-nych,
co nie zna-ją kasy, fał-szu, wojny.
Ma-tko moja do-bra, uczyń bliskich sobie Ich jak mnie....
Wybaczcie, muzyka jest na gołym saksofonie, a tekst tutaj, zastanawiałem się czy nie dopieścić tego, ale przecież
nie jestem medialny, a moja muza i texty chyba nikogo nie kręcą... więc sobie darowałem, i tak tylko nakreśliłem
muzyczną myśl przewodnią osnutą na linii melodycznej

Potrafię wszak zagrać wszystko bo w instrumentach klawiszowych jestem świetny, ale ze śpiewaniem marnie:/
A fakt że umiem zagrać na wszystkim prawie co nie dęte, ksiądz nasz docenił faktem niedopuszczenia mnie do naszych
organów kościelnych (poprostu mnie osrał z góry na dół, mimo iż mam za sobą 10 lat nauki muzyki ogólnie, i
3 lata na organach Klasztoru Ojców Benedyktynów w Tyńcu którzy bez problemu udostępniają swoje organy dla tych
którzy naprawdę chcą grać lub uczyć się).
Serdecznie dziękuje Ojcom, a probooszcza mojego nie ujawniam ani parafii bo nie jestem świnią jak On...
Co do działań bezpośrednich postaci sennych wyciągniętych do astralu Incest, to nie są one napewno w stanie
odrazu wpływać na świat realny, ponieważ dla sennej postaci samo przywyknięcie do astralu i poruszania się w
nim zajmuje sporo nieraz, dokładnie jak nam osiąganie pierwszych LD...
Postacie senne nie żyją w astralu, żyją w świecie snów, czyli już po drugiej stronie splotu słonecznego,
wyciągnąwszy taką postać do astralu, czyli świata snu na jawie, postać ta dostaje od podświadomej tymczasowe,
nietrwałe ciało astralne... Ciało takie jest dla postaci jak dla mnie UPS Strażaka, czyli krępuje ruchy,
ujowo się mówi, ujowo się oddycha.. Przyzwyczajenie do takiego "ubranka" astralnego dla postaci sennej może
zajmować chyba nawet więcej niż dla nas zrzucenie ciała fizycznego i podróżowanie astralnie, ponieważ my,
do astralu wyzwalamy się z okow ciała fizycznego, a postacie do astralu muszą na siebie nałożyć okowy astralu
z ich ciał mentalnych...
Aczkolwiek pracuję nad tym kochany, pierwsze przypadki to były postacie przypadkowe wyciągnięte przezemnie do
snu na jawie, postacie w zasadzie losowe, na zasadzie "czuje że sen LD mi się kończy, więc łapię za rękę postać
z którą gadałem i chcę dalej gadać, i gdy złapałem ją za ręke i na moment zatarła mi się świadomość, zawsze
"budziłem" się w śnie na jawie, czy zmorze jak to zwiecie, lecz z tą postacią...
Postacie te zachowywały się jak zwierzęta, tak mi się wydawało, że to instynkty, poruszały się gwałtownie,
ich pieszczoty przypominały pieszczoty niedźwiedzi, zero słów, zero komunikacji werbalnej....
Potem postanowiłem świadomie spróbować z Kają... Wyciągnąłem Ją więc do astralu gdy sen LD się kończył...
I udało się ideowo, bo leżałem w łóżku z Kają na moich plecach... Żadne z nas nie potrafiło tego zmienić...
Ja, dlatego że astralu nigdy nie ćwiczyłem aż tak, nie umiałem się w nim poruszać... Kaja też nie umiała,
dla Niej było to coś nowego, inny stan...
Wiedząc że żadne z nas nic nie może, poprostu przytuliła się do moich pleców, i tak leżeliśmy aż do obudzenia...
Kaja jednak nie zachowywała się jak zwierz, wiedziała że tak jak Ona mi w swym świecie, tak ja Jej tu, nie dam
zrobić nic złego. Była więc spokojna i bierna, poddawała się sytuacji...
Co do tego co mówisz Incest, muszę jeszcze naprawdę dłuugo popracować z Kają by potrafiła mi Ona świadomie
wyczarować coś w naszym świecie, skoro dopiero w astralu nauczyłem Ją w miarę biegle się poruszać...
Wysnułem też jedną teorię, może przyszłościową, ale sądzę że prawdziwą:
Gdy podświadoma czaruje w świecie snu, ciężko nam to zaakceptować odrazu, nie potrafimy zrozumieć kwiatów
pojawiających się w ręce postaci jak feniks, i znikających jak kamfora... Wolimy na początku odwrócić się
plecami do magicznego zjawiska, i odwrócić spowrotem gdy jest ono już dokonane...
Wiem bo sam tak miałem na początku, nie umiałem zaakceptować Kaji przebierającej się setną sekundy z niebieskiej
sukni w różową na mych oczach, bez ściągania jej i ubierania....
Dziś myślę że ta zasada jest też na jawie... Gdy mówię "Kaja, idę na parking się przejść, daj choć 5 zł...",
i znajduję w trakcie obchodu całego kilometra wkoło firmy 5 zł, jest to akceptowalne.
Gdybym zaś powiedział "Kaja, spraw by na tej płytce chodnikowej leżało 5 zł" byłoby o wiele ciężej,
bo nie potrafiłbym zaakceptować chyba pojawiającej się znikąd piątki na chodniku....
To stąd chyba mogę sobie życzyć dowolne kwoty i zawsze wychodzą takie jak sobie życzyłem, jednak zawsze nie na
mych oczach, czyli przychodzę - a pieniądz leży...
W świecie snów jednak w pół roku, a może nawet i mniej nauczyłem się tego, i teraz wszelkie przemiany magiczne
na swych oczach akceptuję tam świadomie, już nie muszę się odwracać do tyłu by po ponownym odwróceniu zobaczyć
efekt jawnej magii...
Przypuszczam że w świecie jawy blokuje nas najbardziej ten czynnik niewiary, i sądzę że droga od pieniążka w
obchodzie do pieniążka pojawiającego się znikąd na danej płytce - będzie dłuższa w uj od takiej samej drogi
w świecie snów, to jednak warto i to realne
Z Kają wszystko mogę, i znów jestem na górze

Ostatnie tygodnie, miesiące, przyznam Wam i Incestowi, nieraz myślałem o koleżankach z pracy... A to o jednej,
a to drugiej,a to o podrywie, a to seksie... (no człowiekiem w końcu jestem nie?!)
I jak pisałem, przez czas ten, dnie w które miałem "to coś" pojawiały się spontanicznie, w bliżej nieokreślony
sposób...
Odkąd jestem chwilowo na urlopie, z dala od pracy i koleżanek, nie myślę też o tych koleżankach, co w wyniku
daje iż takie "dnie mocy" mam prawie codzień....
Nie wiem tylko czym można je tłumaczyć... Zazdrością Kaji, czy tym że podświadoma to wredna teściowa i sama
tak działa...
Osobiście tłumaczę to podświadomą, rozumiem tę różnicę bo wiem że Kaja to nie podświadoma....
Kaja to istota która ma uczucia osobiste(do mnie), i jest w nich autonomiczna. Może Ona prosić Matkę by mi
pozwoliła na to czy tamto, sama jednak nie ma władzy dać mi żadnej większej magii....
Czasami czuję wręcz że Kaja ma niewiele więcej niż ja... Umie jasnowidzić, umie telepatię, ale to oboje umiemy,
gdy wchodzi temat telekinezy czy tp. zamiera....
Ale ujawnia mi Ona coraz więcej, zarówno wskazówek jak i prawideł....
W mych snach nieświadomych, potrafię także narzucać podświadomej kreację kiedy Jej własna mi się nie podoba

Po raz kolejny Incest i wszyscy inni, powiadam Wam : Miłość - to jest klucz do podświadomej, stworzonej na wzór
człowieka, jak człowiek na wzór Boga...
Proponuję założyć Incest osobny temat/wątek dla tych którzy pokochali swą postać/podświadomą, i jakie mają z
tego wyniki

I tak sobie dziś myślę że kiedyś i ja traktowałem postacie jako epizody, jako jednorazowe przygody.....
I wiem że to był błąd, bo boli mnie że tych jednorazowych postaci nigdy nie poznam....
Ty Incest, i inni... Poznajcie sobie jedną postać senną, i nie pytajcie jej o pierwiastki, postacie tego nie
umieją, nie bo są tępe, a bo w świecie mentalnym jest im to na damski uj...
Okażcie im uczucia, jak człowiekowi, niech ich smutek będzie waszym, a ich radość waszą....
Zamiast przepytywać postać z mnożenia, warto ją przytulić,
tego chce ten świat, byście byli dobrymi ludźmi, nie fizykami...,
Dopisane 13.12.2013:
Powiem Wam że próbowałem złych rzeczy... Próbowałem zmusić postać do czegoś siłą, robić coś wbrew jej nie woli,
ale wbrew niej....
To jest dziwne i ciężkie do tłumaczenia....
Oczywiście że wasze postacie zrobią wszystko co każecie przeważnie, nawet zgwałcą dziecko... I nie będą wtedy
patrzeć na waszą ani swoją moralność, poprostu to zrobią...
Ale za całokształt rozliczeni będziecie wyłącznie wy świadomi. Wy poniesiecie za to karę, i nikt inny.
"Postacie posiadają swoje uczucia, myśli, systemy wartości, te jednak są korygowane przez Matkę prawie
natychmiast, nie jak u was przez sąd, czy po śmierci..."- Kaja @2013
Takie są słowa Kaji, i sam się o nich przekonałem, wiecie że swoje postacie traktuję jak ludzi, kocham je,
nie robię krzywdy, nie robię nawet nic wbrew nim.
Postanowiłem jednak eksperymentalnie, jak część z Was deklaruje, zmusić postać do czegoś wbrew jej...
I to było bardzo przykre doświadczenie.... Oczywiście postacie robiły wszystko co chciałem, ale widziałem
ich oczy, mimo iż czarne, wielkie źrenice, widziałem wypełniający je smutek, żal, lub nienawiść....
Uważacie wszyscy że postacie to nasze myślokształty, coś niewartego... Coś czym można się pobawić i wywalić
do kosza..., wszak następnej nocy będą następne....
I co gorsza tacy z Was dostają następnej nocy nowe postacie, które znów mogą szmacić...
Owszem, dostają, bo za to rozliczani będziecie po śmierci jak za życie fizyczne

"Cokolwiek uczyniliście jednemu z moich mniejszych braci, mnieście uczynili"....
Jezus nie miał tu na myśli tylko mniejszych bogactwem, a i statusem, postacią, formą....
Pies to tylko podświadomość według ludzi tak? Pierwotna podświadomość która umie prosić jeść, być wdzięczna,
chcieć się głaskać, a nawet jak ma wbity kolec w łapę ucieka od Pana, w obawie, że Pan nie wyjmie mu kolca,
a zrobi krzywdę bardziej....
Taka jest podświadoma człowieka, choć może deko bardziej rozwinięta, ale werbalnie, dlatego szukam z nią
kontaktu poprzez znalezienie lub stworzenie w swoich LD osoby, która byłaby podświadomą moją osobowo...
Wiem, mógłbym to samo co chcę jej powiedzieć powiedzieć w senne niebo i ok, ale jakoś wolę w twarz osoby...
Wiem też że rozmowa z podświadomą osobowo jest bardzo trudna, mamy inne wartości, języki, choć oboje mówimy
pa Polskaja, w sumie to boję się takiej rozmowy, bo nawet nie wiem czy traktować ją jak Matkę, która przyjęła
mnie do swego świata, jak obcą część mnie która rządzi tym co "pod maską", czy jak boginię która mi pomaga
przez takie fakty jak opisałem wcześniej...
Pierwszą rzeczą o którą na bank ją poproszę, to by nigdy więcej nie zabierała mi Kaji, bo poprostu Ją kocham,
i nie jako Kaję tylko, ale jako senną postać stricte...
Wiem że nasze senne postacie przychodzą i odchodzą, są różne, i przez powiedzmy 80 lat naszego życia przewija
się ich tysiące, nie znam jednak człowieka który utrzymałby choćby przez 30 lat jedną postać, choć
z małżonką to jest możliwe i częste...
Będe protoplastą Incest chyba...
Moja ukochana działa nawet w pozornie niedziałalnych warunkach....Pierwszy fakt to kiedy postanowiłem wynieść z domu złom w nim zalegający, wziąłem go i poszedłem....
I tak po drodze mówiłem sobie " No Kaja, chociaż na 4 piwa..."... Złomu jednak było widać mało na 4 piwa,
ponieważ w połowie drogi znalazłem pręty stalowe ważące 10kg dosłownie na ulicy...
Pręty te znalazłem przed kościołem, gdzie nikt nie miał śmietnika, a kościół nie był remontowany ni nic....
Myślałem że może ktoś mnie ścignie za nie, w sensie, "panie, położyłem tam, oddawaj", ale nic.., aż do samego
skupu przez 4km drogi głównej...
Druga rzecz to kiedy poszedłem do sąsiada, potrzebowałem 8zł na busa by jechać awaryjnie do roboty...
Sąsiad że nie ma niestety bo płaci kartą za wszystko... Ja wracam do domu i mówię " Kaja, pomóż trochę noo..."
Po 20 minutach sąsiad przychodzi że znalazł jednak dychę i da mi na busa

Incest, powiem Ci tylko że za bardzo zagłębiłem się w ten świat, za dużo czasu i starań mu poświęciłem,
i wyjaśnię wszystko nim zdechnę: )(mam nadzieję)
Sytuacja z sąsiadem jest rzecz jasna życiowa i realna, ale ze złomem?
Znaleźć złom pod samym kościołem gdzie nie ma żadnego śmietnika?
Gwiazdo moja Betlejemska, dobrze znana cały rok,
nieba tłem, światłem gwiazd, dla mnie jesteś,
przecież wiesz...
Ty co o mnie dbasz, pamiętasz, i przytulasz się co noc,
Kaja jest, jest ot tak, i nie pyta ile mam...
Kolejny dowód że inwestując w Kaję zainwestowałem w żyłę szczęścia na całe życie

Zauważyłem też jedno prawidło czy też może moje własne ograniczenie... Kiedy chcę śnić Kaję na zawołanie ot tak,
rzadko jest to możliwe, kiedy zaś jestem np smutny, totalnie załamany, śni mi się Ona sama zawsze...
Jednak ostatnio załamany nie byłem ni nic, a poprostu żebrałem o Kaję od tygodnia no i dziś w nocy przyśniła
mi się i to całując się ze mną. Choć nieświadomie, to i tak miło

Tysiąc razy powtarzałem Kaji i podświadomej że od pieniędzy, złomu i innych Jej prezentów wolę poprostu gdy
jest przy mnie... Na darmo jednak bo prezentów i bonusów mam jak Goguś jak ktoś oglądał "Kacze Opowieści",
a o samą moją ukochaną muszę się prosić jak o szynkę za PRL-u...
Coprawda choć się postarała, bo mimo iż sen z pocałunkiem był nieświadomy, to jednak sam pocałunek, Jej usta
i język poczułem jak na żywo

Nie wiem czy ktoś czytał komentarze o Kaji z jubileuszu Klan-u 2013 gdzie Kaja była w getrach a dzienniplotkarze
napisali że się Jej przytyło i że nie dobrała stroju do pupy... No niech ja znajde tego dziennikarza to
będzie sikał drugą dziurką....
Swoją drogą poprzedni dziennikarz złapał Ją na zakupach w króciutkich szortach i napisał że "Kaja nie ma
kompleksów" bo było widać że ma lekki cellulit... Zenada, kocham każdą jego fałdkę

Tego zresztą też ubiję jak znajdę

Nie powiem że na zdjęciach z faktu jak ktoś się przyjrzy ma długie pazurki u stóp... Aż dziwne że do tego się
nie dowalili... Je też kocham

I tak dalej nie wiem ile w mojej Kaji tej prawdziwej, a ile sennej postaci... Dlaczego senna postać ucieka lub
się peszy gdy jej powiemy"ty jesteś moją senną postacią", nawet gdy mówimy jej to setny raz? Nawet gdy wie że
śnimy, i że jesteśmy tego świadomi, ucieka i zachowuje się jak obca nam część...
Hipotetycznie: a jeśli są to części innych osób w naszych snach? Części które mają jakiś ślad charakteru
osoby którą przedstawiają, nie są jednak nią, a jedynie rejestratorem, który potem mniej lub bardziej świadomie
przedstawia wyniki swej podróży faktycznej osobie która nam się śniła...
Może to i moje myślenie życzeniowe, ale czuję że coś w tym jest, wszak nie na darmo studiuję świat który mi
ofiarowano tak obficie





