24-11-2013, 18:02
Mam jego książke w domu. Przyznam szczerze ze przeczytałem tylko do połowy. Jakoś nie wciągnęła mnie ta opowieść. Aczkolwiek samo zjawisko jest dosyć interesujące. Dużo opowieści ludzi, którzy doświadczyli tego zjawiska, się pokrywa. Nie jestem jakimś wielkim znawcą tego tematu więc nic odkrywczego zapewne nie napiszę na ten temat. Widziałem jakiś filmik na youtube na ten temat. Słabe źródło informacji ale zapamiętałem ciekawą koncepcję na temat. Mianowicie doświadczenie z pogranicza śmierci ma być pewnego rodzaju reakcją mózgu na śmierć. Tak samo kiedy przez przypadek dotkniemy czegoś gorącego nasz mózg automatycznie odciąga naszą rękę zanim pomyślimy. NDE miałoby być właśnie takim odruchem tylko dużo bardziej skomplikowanym. Oczywiście sprawa się komplikuję w przypadku naszego doktorka, który miał nieaktywny mózg.
Mi się wydaję jednak ze nasza świadomość jest wytworem mózgu. Pozostaje tylko pytanie po co takie doświadczenie? Być może siła woli ma jakiś wpływ na funkcjonowanie organizmu. A może rzeczywiście gdzieś przechodzimy w inny świat. W końcu w naturze nic nie ginie, zmienia tylko formę
Mi się wydaję jednak ze nasza świadomość jest wytworem mózgu. Pozostaje tylko pytanie po co takie doświadczenie? Być może siła woli ma jakiś wpływ na funkcjonowanie organizmu. A może rzeczywiście gdzieś przechodzimy w inny świat. W końcu w naturze nic nie ginie, zmienia tylko formę





