03-11-2013, 12:37
Myślę, żę pomieszałeś poziomy świadomości z poziomami głębokości. Ja zauważyłem to tak :
Każde kolejne FA podążone TRem, daje nie tyle sen bardziej świadomy, co po prostu z mniejszą ilością fałszów pamięci, które jak wiadomo mogą mocno wpływać na nasze decyzje senne. Po każdym FA zwiększa się wyraźnie jakość i realność sennego świata.
Zaraz po wildzie znajdujemy się według tego w 1 poziomie snu, bo mamy prawdziwą wiedzę, na temat miejsca i czasu prawdziwego zaśnięcia. Próba wstania z łóżka z tego poziomu zakończy się prawdziwym przebudzeniem.
Zaraz po TRze w trakcie snu, nie wiemy na jak głębokim poziomie snu się znajdujemy i nie jesteśmy w stanie określić, czy nasza wiedza o miejscu zaśnięcia jest prawidłowa. Na podstawie niepełnej jakości snu można wtedy zaryzykować próbę wstania z łóżka, z nadzieją że obudzi się w FA. W tym momencie rozwiewa się fałśztywa pamięć o miejscu zaśnięcia, dostęp do pamięci realnej rośnie, ale wciąż doznajemy konfabulacji, choć coraz bardziej zbliżonych do prawdy i sensownych. W te sposób można podróżować od niskich poziomów do wyższych, i do poziomu zero czyli jawy. Próbowałem parokrotnie zasnąć w LD, żeby podróżować w drugą stronę, no ale raz nabytej pamięci nie da się już utracić, więc okazało się to niemożliwe.
Tak czy inaczej nie widzę w tym niczego fantastycznego, inaczej mówiąc poziomy snu obrazują skokową weryfikację pamięci, co jest połączone z psychologicznym efektem polepszenia jakości snu.
Co do faz : podświadomość nie musi przewidywać końca REM, w momencie przygotowywania alfa-budzika, REM jest dostosowywany do konkretnej godziny obudzenia
Każde kolejne FA podążone TRem, daje nie tyle sen bardziej świadomy, co po prostu z mniejszą ilością fałszów pamięci, które jak wiadomo mogą mocno wpływać na nasze decyzje senne. Po każdym FA zwiększa się wyraźnie jakość i realność sennego świata.
Zaraz po wildzie znajdujemy się według tego w 1 poziomie snu, bo mamy prawdziwą wiedzę, na temat miejsca i czasu prawdziwego zaśnięcia. Próba wstania z łóżka z tego poziomu zakończy się prawdziwym przebudzeniem.
Zaraz po TRze w trakcie snu, nie wiemy na jak głębokim poziomie snu się znajdujemy i nie jesteśmy w stanie określić, czy nasza wiedza o miejscu zaśnięcia jest prawidłowa. Na podstawie niepełnej jakości snu można wtedy zaryzykować próbę wstania z łóżka, z nadzieją że obudzi się w FA. W tym momencie rozwiewa się fałśztywa pamięć o miejscu zaśnięcia, dostęp do pamięci realnej rośnie, ale wciąż doznajemy konfabulacji, choć coraz bardziej zbliżonych do prawdy i sensownych. W te sposób można podróżować od niskich poziomów do wyższych, i do poziomu zero czyli jawy. Próbowałem parokrotnie zasnąć w LD, żeby podróżować w drugą stronę, no ale raz nabytej pamięci nie da się już utracić, więc okazało się to niemożliwe.
Tak czy inaczej nie widzę w tym niczego fantastycznego, inaczej mówiąc poziomy snu obrazują skokową weryfikację pamięci, co jest połączone z psychologicznym efektem polepszenia jakości snu.
Co do faz : podświadomość nie musi przewidywać końca REM, w momencie przygotowywania alfa-budzika, REM jest dostosowywany do konkretnej godziny obudzenia





