27-04-2011, 14:11
22 kwiecień 2011r.
Byłam w jakiejś fabryce, w podziemiach dużego budynku. Na środku stały ogromne kojce z metaowej siatki, a dookoła nich biegły grube rury.
Zauważyłam kilkunastu azjatów ubranych w czarne garnitury, zmierzali oni w stronę drzwi. Poszłam za nimi, czułam się jak intruz ale oni mnie nie widzieli. Za drzwiam był ciemny korytarz, szłam przed siebie aż pojawiły się schody. Szłam schodami w górę i znalazłam się na zewnątrz budynku. Było tam kilka azjatek ubranych w czerwono - czarne kimona, które trzymały w rękach wachlarze i tańczyły. Wróciłam więc schodami na dół. Po lewej stronie korytarza były drzwi. Otworzyłam je i okazało się, że to winda. Wsiadłam do windy, wewnątrz była jakaś dziewczyna, jakaś znajoma ( ale w rzeczywistości jej nie znam ). Pojechałysmy w górę, winda się zatrzymała a gdy wysiadłyśmy, znalazłysmy się w dziwnym miejscu. Stałyśmy na trawie, przed nami stał mały zamek a wokół niego chodziło dużo małych ludzików, podobnych do krasnali. Nagle pojawiły się duże ręce, które zaczęły przestawiać maluchów w inne miejsca. Poczułam zagrożenie i razem z kompanką wsiadłyśmy znów do windy.
Pojechałysmy dalej. Gdy winda się otworzyła, byłysmy w jakimś budynku przypominajacym klasztor. Korytarzem szły dwie kobiety ubrane w szare habity, otwierały drzwi będące po lewej stronie. Drzwi prowadziły do jakiejś sali w której miałyby się uczyć dzieci. Zakonnice wprowadziły do sali kilka dziewczynek w wieku około 10-ciu lat. Spojrzałyśmy z koleżanka na siebie i zauważyłysmy, ze mamy na sobie takie same ubrania jak te dziewczynki. Koleżanka powiedziała, ze lepiej będzie jeśli tutaj zostaniemy i sen się skończył.
Spałam 7 godzin z przerwą ok 5 rano.
- snią mi się często jakieś drzwi, które zawsze są po lewej stronie. Nawet gdy we snie spoglądam w jakąś stronę, to zawsze jest to lewa, nigdy prawa strona. Nie wiem co to oznacza, może to, że moje marzenia o studiowaniu prawa pozostaną tylko marzeniami
Byłam w jakiejś fabryce, w podziemiach dużego budynku. Na środku stały ogromne kojce z metaowej siatki, a dookoła nich biegły grube rury.
Zauważyłam kilkunastu azjatów ubranych w czarne garnitury, zmierzali oni w stronę drzwi. Poszłam za nimi, czułam się jak intruz ale oni mnie nie widzieli. Za drzwiam był ciemny korytarz, szłam przed siebie aż pojawiły się schody. Szłam schodami w górę i znalazłam się na zewnątrz budynku. Było tam kilka azjatek ubranych w czerwono - czarne kimona, które trzymały w rękach wachlarze i tańczyły. Wróciłam więc schodami na dół. Po lewej stronie korytarza były drzwi. Otworzyłam je i okazało się, że to winda. Wsiadłam do windy, wewnątrz była jakaś dziewczyna, jakaś znajoma ( ale w rzeczywistości jej nie znam ). Pojechałysmy w górę, winda się zatrzymała a gdy wysiadłyśmy, znalazłysmy się w dziwnym miejscu. Stałyśmy na trawie, przed nami stał mały zamek a wokół niego chodziło dużo małych ludzików, podobnych do krasnali. Nagle pojawiły się duże ręce, które zaczęły przestawiać maluchów w inne miejsca. Poczułam zagrożenie i razem z kompanką wsiadłyśmy znów do windy.
Pojechałysmy dalej. Gdy winda się otworzyła, byłysmy w jakimś budynku przypominajacym klasztor. Korytarzem szły dwie kobiety ubrane w szare habity, otwierały drzwi będące po lewej stronie. Drzwi prowadziły do jakiejś sali w której miałyby się uczyć dzieci. Zakonnice wprowadziły do sali kilka dziewczynek w wieku około 10-ciu lat. Spojrzałyśmy z koleżanka na siebie i zauważyłysmy, ze mamy na sobie takie same ubrania jak te dziewczynki. Koleżanka powiedziała, ze lepiej będzie jeśli tutaj zostaniemy i sen się skończył.
Spałam 7 godzin z przerwą ok 5 rano.
- snią mi się często jakieś drzwi, które zawsze są po lewej stronie. Nawet gdy we snie spoglądam w jakąś stronę, to zawsze jest to lewa, nigdy prawa strona. Nie wiem co to oznacza, może to, że moje marzenia o studiowaniu prawa pozostaną tylko marzeniami





