14-08-2013, 13:58
Może ld nie mam, ale chociaż sny w miarę pamiętam 
1. Pływałem po jakimś morzu, jakaś osoba tak jakby stała na wodzie. Powiedziała mi, żebym zanurkował to będzie łatwiej. Po chwili wypłynąłem, wtedy zobaczyłem, że fale są olbrzymie, nie mogłem płynąć, chyba znowu zanurkowałem.
2. Grałem w metina, żadnych szczegółów nie pamiętam.
3. Tutaj trochę dziwnie. Ponieważ myślałem, że gram w cs'a na serwerze z zombie modem, jednak ja tam byłem, nie było komputera itp., co nie zmienia faktu, że miałem celownik, ilość hp itp. Miałem również jeden dodatkowy skok w powietrzu
Kilka razu tak jakby pojawiała się i wisiała w powietrzu, przede mną klawiatura, po wciśnięciu 4, w moich rękach pojawiała się bomba, która miała wybuchać po strzeleniu w nią. W pewnym momencie zostałem zarażony, miałem łapy zombie itp., jednak inne truposze dalej mnie atakowały(Nie wiem jakim cudem, ale było ich pewnie z 50. Na początku każdej rundy wkurzałem się, bo reagowałem z opóźnieniem, i wszystkie dobre miejsca żeby przetrwać rundę były zajęte. W pewnym momencie wszedłem na jakąś wieżyczkę na środku "mapy", wskoczyłem na nią. Na górze był jakiś mój "kolega"(z reala go nie znam), i nie na szczycie, tylko na takim wystającym kołku stał mój wujek. Na dole zobaczyłem ciotkę. Wujek chciał wejść do nas, jednak było za wysoko, pojawiła się taka jakby deseczka, wujek chciał się jej złapać, jednak bał się że spadnie. Na dole nadal były zombie. Zastanawiał się czy ryzykować. W końcu stwierdzi, że chyba spróbuje. Po czym filozoficznie stwierdził "No bo kim ja jestem na tym olbrzymim świecie", na co ciotka z dołu odkrzyknęła "Gejem Stachu !". Nawet w śnie rozśmieszył mnie ten tekst

1. Pływałem po jakimś morzu, jakaś osoba tak jakby stała na wodzie. Powiedziała mi, żebym zanurkował to będzie łatwiej. Po chwili wypłynąłem, wtedy zobaczyłem, że fale są olbrzymie, nie mogłem płynąć, chyba znowu zanurkowałem.
2. Grałem w metina, żadnych szczegółów nie pamiętam.
3. Tutaj trochę dziwnie. Ponieważ myślałem, że gram w cs'a na serwerze z zombie modem, jednak ja tam byłem, nie było komputera itp., co nie zmienia faktu, że miałem celownik, ilość hp itp. Miałem również jeden dodatkowy skok w powietrzu
Kilka razu tak jakby pojawiała się i wisiała w powietrzu, przede mną klawiatura, po wciśnięciu 4, w moich rękach pojawiała się bomba, która miała wybuchać po strzeleniu w nią. W pewnym momencie zostałem zarażony, miałem łapy zombie itp., jednak inne truposze dalej mnie atakowały(Nie wiem jakim cudem, ale było ich pewnie z 50. Na początku każdej rundy wkurzałem się, bo reagowałem z opóźnieniem, i wszystkie dobre miejsca żeby przetrwać rundę były zajęte. W pewnym momencie wszedłem na jakąś wieżyczkę na środku "mapy", wskoczyłem na nią. Na górze był jakiś mój "kolega"(z reala go nie znam), i nie na szczycie, tylko na takim wystającym kołku stał mój wujek. Na dole zobaczyłem ciotkę. Wujek chciał wejść do nas, jednak było za wysoko, pojawiła się taka jakby deseczka, wujek chciał się jej złapać, jednak bał się że spadnie. Na dole nadal były zombie. Zastanawiał się czy ryzykować. W końcu stwierdzi, że chyba spróbuje. Po czym filozoficznie stwierdził "No bo kim ja jestem na tym olbrzymim świecie", na co ciotka z dołu odkrzyknęła "Gejem Stachu !". Nawet w śnie rozśmieszył mnie ten tekst
Masz sprawę? Pisz na GG: 41393861





