11-08-2013, 11:06
Yeah bunny dzisiaj miałem jeden sen. W ogóle nie byłem sobą, tylko jednym z dwóch jakiś braci (dafuq?) i tak z grubsza miałem za zadanie zabić tego drugiego. Nie wiem po co, dlaczego. Kiedy go zobaczyłem, rzuciłem się na niego i zacząłem dusić. Wyciągnąłem nóż i prawie go zasztyletowałem, kiedy to starsza pani z pieskiem (Stała tam od początku, ale nie zwróciłem na nią uwagi. Była już od momentu, gdy go dorwałem, lecz mimo to nic sobie nie robiłem z jej obecności) odezwała się, że zadzwoni po służby porządkowe... Zacząłem uciekać i dobiegłem do tego brata całkiem zdrowego i uśmiechniętego (?). Koniec. Sen ogólnie dział się w lokacji mi znanej z lekkimi modyfikacjami otoczenia i opisałem go w skrócie, bo telefon >.< Generalnie był to dość brutalny sen i sam się sobie dziwię. Z reguły mam raczej fajne sny, nie wiem skąd ten się wziął... Może to i są wyjątki, ale nie ogarniam. Mieliście/macie takie schizowo-psychiczno-brutalne sny?
My story is one of many thousands, and the world will not suffer if it ends too soon...





