09-08-2013, 00:17
(09-08-2013, 00:09 )le_mła napisał(a): Witamy koleżankę.
To ze zegary nie działają jest tylko uogólnieniem, dużo osób tak ma. Moim zdaniem jest tak dlatego że we śnie istnieje tylko to czemu poświęcamy uwagę. Widać to wyraźnie przy bardzo klarownych snach. Niby wszytko jest piękne i wyraźne ale tak naprawdę dokładnie i ze szczegółami pamiętamy tylko na co zwróciliśmy uwagę. Jak ktoś od niechcenia spojrzy na zegar jak na mebel a później to powtórzy to wskazówki ułożą się inaczej bo mebel typu zegar ma różnie rozłożone wskazówki. Patrze na mebel widzę mebel. Patrze na urządzenie którego ustawienie pokazuje aktualną porę dnia widzę działający zegar.
Witam ,witam
! Chyba jednak nie zrozumiałeś do końca o co mi chodzi, pisałam, że potrafiłam odmierzać w śnie realny czas poprzez ustawienie sobie w śnie zegara który zgodnie z rzeczywistością odmierzał czas. To tak jak bym śniła a jednocześnie wiedziała która jest godzina w realnym świecie. Pewna część mojego umysłu po prostu racjonalnie liczy sekundy, podczas gdy druga dobrze się bawi tworząc sobie co mi się tam podoba.Choć przyznam szczerze, że ostatnio jakość moich świadomych snów jest bardzo słaba. Najlepszą kontrolę osiągałam właśnie w wieku 14-15 lat czyli dobre 8 lat temu.... chyba się starzeję !
(08-08-2013, 22:58 )Piotreq183 napisał(a): W śnie nieświadomym nie działają prawidłowo, a w LD najwidoczniej można ustawić sobie, tylko trzeba znać godzinę zaśnięcia(obstawiam, że ten zegar w LD działa tylko po wbtb, lub w fazie rem podczas której wybudziłeś sie i sprawdziłeś godzinę), a umysł(szczególnie podświadomość) nie powinno mieć problemów aby odliczyć idealnie sekundy(w końcu trochę czasu już żyjemy na tym świecie xD).
Nie znam się na fazach snu i tym jak łączyć je z ld, ale mogę wnioskować, że wszystkie moje świadome sny odbywały się w dość płytkiej fazie ponieważ czasami wystarczyło mi zamknąć oczy i wprost przenieść się do snu praktycznie bez tracenia świadomości ... wrażenie takie, że przez chwilę leciałam w jakimiś tunelu (jakbym wnikała w swój własny mózg) i od razu trafiam do snu. Tak samo z wybudzaniem się (tylko w drugą stronę) pełna świadomość.
Niestety wiele z tych umiejętności zatraciłam, z jednej strony chciałabym je odzyskać, z drugiej natomiast straciłam w tym czasie potrzebę normalnego funkcjonowania, ten świat dawał zbyt dużo możliwości... Taki trochę cień człowieka ze mnie był ;p.
Ps. Nigdy nie zażywałam cięższych narkotyków (tylko raz paliłam trawę) ale moim zdaniem zatracanie się w tych stanach może w podobny sposób wyniszczać. Tylko jak utrzymać granicę( taką do której sny mogą nam służyć w prawdziwym życiu) i nie popadać w autodestrukcję, (myślenie tylko o tym aby znów położyć się spać). Jak myślicie ?




.
